CZĘŚĆ  II



Artykuł ten został napisany w styczniu 2007 Przedstawiony naczelnemu redaktorowi jednego z głownych polskich miesięcznikow pszczelarskich w Polsce został uznany - "szukanie dziury w całym"
Inny naczelny innego periodyku także nie zdecydował się na wydrukowanie.
Przedstawiam wiec tutaj z bardzo niewielkim uaktualnieniem.

ULE WIELOKORPUSOWE
Doskonała czy katastrofalna hodowla
Wojciech Właźlinski
16. II. 2007

Niebywałe, od czasu zastosowania uli wielokorpusowych z użyciem ramek, zbiory miodu spowodowały zrewolucjonizowanie gospodarki pasiecznej.  Zwiększyły produkcje miodu,  ilość gospodarstw pszczelarskich, wielkość gospodarstw pszczelarskich. Niektóre gospodarstwa pszczelarskie, przynajmniej w USA sięgnęły wielkości ponad 20 tysięcy uli. Tak wielka ilość gospodarstw pszczelarskich i uli spowodowała rozwiniecie się całego przemysłu związanego z pszczelarstwem łącznie z zainteresowaniem tym przedmiotem w uniwersytetach, farmakologii i przemysłu chemicznego Ten stan objął wszystkie kontynenty. Stosunkowo niska cena cukru w ogóle a Polski Związek Pszczelarski wręcz domaga się jeszcze większego obniżenia ceny dla pszczelarzy Związku, twierdząc, że każdy ul wymaga 20 kg cukru, spotęgowała rozwój tej dziedziny.
Oczywiście nic w tym złego że zwrócono dużo uwagi na pszczoły czego wynikiem było wiele wzbogaceń wiedzy na temat pszczelarstwa.

Jest rzeczą dość znamienną, że tak jak ule wielokorpusowe zdominowały całe pszczelarstwo, tak wiedza została zdominowana przez trend do większej produktywności pszczół, lepszych pszczół, bardziej odpornych pszczół na przeciwności, lepsze gatunki pszczół, lepsze techniki łącznie ze sztucznym zapładnianiem i manipulowaniem genetyką, krzyżowaniem gatunków i całą masą technik i sposobów mających w założeniu coś co możemy uogólnić w jednym słowie, - ulepszanie.
Faktycznie, zbiory miodu z jednego ula sięgnęły takiej ilości że dawni bartnicy uznaliby  to za cud.

Czyżby koniec cudów?
Pszczelarstwo na wszystkich kontynentach używające ule wielokorpusowe i nowoczesne techniki spotkało w ostatnim dziesięcioleciu katastrofy, które w ostatnich latach nasiliły się i zajęły coraz większe obszary. Tak więc oczekując ulepszeń i ciesząc się cudami spotykamy katastrofy.
„ W nieszczęściu ratunek” brzmi paradoksalnie?. Homo sapiens  jak i  apis mellifera – pszczoła miodna, stara się zapobiegać nieszczęściom. Miliony lat udowodniły, że apis mellifera robiły to skutecznie bez ingerencji homo sapiens.
W przeciągu zaledwie 100 lat  homo sapiens w swoich naukowych dobrych chęciach i metodach spowodował kolosalne spustoszenie w gatunku apis mellifera. Z obserwacji pszczelarzy  w ostatnich latach wynika, że na całych ogromnych niektórych rejonach  USA zniknęły już dzikie pszczoły.  We wrześniu 2006 prasa podała, że po raz pierwszy od początków rozwoju pszczelarstwa w USA pszczelarze musza importować pszczoły. Wiele ogromnych gospodarstw pszczelarskie pozwijało już swoje przedsiębiorstwa z powodu pszczelich kataklizmów. Trend ten nie maleje lecz wzrasta.  Tak wiec, być może ten stan spowoduje że Sapiens ukierunkuje swoje myślenie w nieco innym kierunku niż dotychczas czyli "więcej miodu za wszelka cenę"
Nie jest przedmiotem tego artykułu wskazywanie na natychmiastowe i długofalowe następstwa takiego stanu. Można jednak stwierdzić, ze w pogoni za sposobami wymuszania wielkich zbiorów miodu a wiec pieniędzy, stracimy i miód i pszczoły. Nie tylko miód i pszczoły lecz także, w konsekwencji ogromną ilość płodów rolnych w których kultywowaniu pszczoła miodna ma niebagatelne znaczenie, co już zauważają rolnicy a w szczególności sadownicy. (Zobacz: Reduced Chemical Beekeeping . Carl J. Wenning.  ABJ Volume 142  No 1.  Jan 2002)
Ostatnie kilkanaście lat z niektórych środowisk naukowych przeniosły  temat lub element „środowiskowy” do publicystyki popularnej. Co prawda więcej w tym mody i propagandy związanej z polityką niż faktycznego działania ale oczywiście jest bardzo dobrą rzeczą zwrócenie uwagi na katastrofalny i pogarszający się szybko stan naturalnego środowiska w którym żyjemy.

Ule wielokorpusowe, których zaletą jest  wydajność miodu uważam za odwrotność w stosunku do zasad ochrony środowiska. Ul taki jest zaprzeczeniem dla naturalnej egzystencji apis mellifera i w powiązaniu ze stosowaniem środków chemicznych, farmakologicznych, krzyżowaniem gatunków i ras, manipulowaniem genetyką, rozcieńczonym uranem, miedzy kontynentalna i regionalną migracją w bezwzględnej pogoni za zyskiem, może doprowadzić do katastrofalnej utraty zarówno pszczół jak i miodu, czego pierwsze symptomy już niektórzy zauważają.
"Kiedy już wyschnie ostatnia rzeka, ścięte zostanie ostatnie drzewo, złowiona zostanie ostatnia dzika ryba, człowiek zauważy, że nie może jeść pieniędzy"
Ghandi.

Pszczoły w ulach wielokorpusowych budują gniazdo w nienaturalnych dla nich warunkach. Budowa plastra ograniczona jest ramką a więc zaburzony jest naturalny pszczołom system różnicowania poszczególnych komórek w zależności od potrzeb, które pszczoły w sobie tylko znany sposób doskonale oceniają. Jeszcze bardziej dezorientuje pszczoły węza z określona wielkością komórek do jakiej są zmuszane. Pszczoła matka zamknięta jest separatorem w określonej przez pszczelarza  przestrzeni ula. Cały ul jest nienaturalną formą, nigdy nie występującą w naturalnym środowisku a do tego jeszcze uważam że jest termicznie nieodpowiedni.
Wykorzystując naturalna tendencję pszczół do gromadzenia miodu w pierwszym rzędzie w komórkach ponad rodnią (tymi w których matka składa jajka) są oszukiwane poddając im wolne miejsce w postaci nakładek. Zdezorientowane pszczoły przez cały sezon a w nim poszczególne cykle, składają miód bez końca w nakładkach tak długo jak maja pożytek, dostarczany jest im syrop, poddajemy im kolejne nakładki i starcza im sił witalnych w stosunkowo krótkim ich okresie życia.
Dzięki temu są produktywne ale ta produktywność, przypuszczam, musi dziać się dzięki lub kosztem czegoś innego, jeśli nie natychmiast to z dużym opóźnieniem wkraczającym genetyczna charakterystykę zarówno somatyczna jak i morfologiczną. Tak jak próbuje się manipulować genami i hodować szczepy o planowanej charakterystyce przez różna laboratoria pszczelarskie, tak w warunkach skomasowanych setkach uli zgromadzonych w wielotysięcznych gospodarstwach pszczelarskich musza mieć miejsce jakieś zmiany, adaptacyjne czy inne, łącznie z genetycznymi.. Te zmiany nie koniecznie musza być pozytywne i pożyteczne. Ponieważ zachodzą one w nienaturalnych pszczołom warunkach spotęgowanych stosowaniem różnego rodzaju chemikaliami musi to mięć jakiś wpływ i konsekwencje w dalszej niż natychmiastowej perspektywie.

Zapewnianie, że stosowane chemikalia lub genetycznie modyfikowane rośliny są nieszkodliwe dla pszczół i ludzi zwykle pochodzą od producenta. Faktycznie niezależnych badań jest niewiele, ponieważ jeśli nie ma bezpośredniego uzależnienia to prawdopodobnie istnieje pośrednie. Poza tym jakiekolwiek negatywne zdanie o produkcie niesie za sobą potencjalny proces sądowy a to są ciężkie pieniądze na stratę których żadna placówka naukowa nie chce sobie pozwolić.

Większość tych produktów to nowe preparaty które mimo zapewnień producenta że zostały wypróbowane muszą jeszcze przejść próbę czasu.
Sceptycyzm w stosunku do rożnych naukowych artykułów jest uzasadniony ponieważ wykazano wielokrotnie, że to o czym zapewniano "naukowo" było nieprawdą. Fałsz i nieprawda ze sceny politycznej sięgnęły środowiska naukowe i "naukowe". Jeśli prezydenci  największych mocarstw w rodzaju J.W.Bush i T.Blair pozwalają sobie na kłamstwa i to w dodatku w celu unicestwienia milionów ludzi i uchodzi im to bezkarnie to drobiazgiem jest, w porównaniu, jakiś artykuł mający niby cechy naukowości stwierdzający fałszywie, że jakiś produkt jest nieszkodliwy, genetycznie zmodyfikowana pszczoła jest lepsza lub genetycznie zmodyfikowana roślina nie stanowi zagrożenia dla środowiska, gdzie faktycznie jest wręcz odwrotnie.
(Zobacz:     http://www.biotech-info.net/bee_j_editorial.html    Ecological Risks.  Joe Rowland. October 2000)
Przytaczam tą pozycję ponieważ odnosi się ona bezpośrednio do negatywnych konsekwencji jakie genetycznie zmodyfikowane rośliny mają na pszczoły a przecież na pszczołach to nie kończy się.

Nie jest wykluczonym, że występujące w ostatnich latach kataklizmy pszczelarskie na rożnych kontynentach prawie równocześnie, powodowane przez varroa mites, (parazyt który niszczy pszczoły) są konsekwencją zmian adaptacyjnych we wstecznym kierunku, spowodowanych tymi wszystkimi nienaturalnościami i nie tylko tymi.

Być może, że to co jest kataklizmem dla gospodarstwa pszczelarskiego ponieważ wyginęły w nim wszystkie ule jest zbawienna rzeczą dla gatunku pszczoły miodnej w ogóle. Lepiej bowiem żeby wyginęło wiele pasiek niż miałyby zaistnieć trwałe, nienaturalne, negatywne cechy pszczół tego gatunku, prowadzące do wytępienia tego całego gatunku.  Poza tym powinno to być ostrzeżeniem dla naukowców i wielkich gospodarstw pszczelarskich, że pogoń za wielkimi zbiorami miodu i manipulacje genetyczne, mogą być zgubną rzeczą dla pszczół i człowieka ponieważ ten człowiek w dalszej perspektywie zostanie pozbawiony i miodu i pszczół. Pogoń za ilością a nie jakością kończy się zwykle utratą jednego i drugiego.
Pszczoły przetrwały miliony lat bez pomocy człowieka. Jednak czy przetrwają dalsze kilka setek lat z jego pomocą jest pytaniem otwartym.

Element środowiskowy o którym wspomniałem daje jakieś nadzieje. Powiązany z katastrofami pszczelarskimi zmusza do zwrócenia uwagi na ule które swoją budową zbliżone są bardziej do tego z czym pszczoły przetrwały miliony lat, o czym także wspomina  Carl J. Wenning do którego skierowałem powyżej.
Kiełkuje coś co było zagrzebane przez 100 lat. Coś co w postaci podobnej do nowoczesnych uli poziomych bezramkowych, które w skrócie zaprezentowałem istniało wcześniej tak dawno jak tylko sięga ludzka wiedza. Czy do tego trzeba było żeby wyginęło setki tysięcy uli tylko w samej Północnej Ameryce? Sądzę że tak.
Tylko w ostatnim stuleciu zginęło setki milionów homo sapiens. (proszę zwrócić uwagę na kolosalną ilość) Widocznie pszczoły są ważniejsze ponieważ z powodu pszczelich kataklizmów coś tam pozytywnego kiełkuje dla ich dobra i ludzkości. Ludobójstwa nie dość, ponieważ Izrael odgraża się, że jego rakiety z głowicami atomowymi mogą sięgnąć niemal wszystkie stolice Europy a Ameryka wraz z Izraelem systematycznie morduje i co więcej, psychicznie przygotowuje społeczeństwa do morderstw atomowych w Iranie, ponieważ w Iraku, Afganistanie i byłej Jugosławii nie wymordowano wystarczająco. No cóż, w takim właśnie zafajdanym środowisku żyjemy i nikt z największych environmentalistów nawet nie ma zamiaru tego środowiska oczyścić z tych "homo polutants"  Kiedyś homo sapiens porostu zmieniał miejsce kiedy swoje środowisko zanieczyścił do niebezpiecznego dla siebie poziomu. Teraz wszędzie sięgną go sterowane pociski, - produkt  zanieczyszczenia swojego środowiska prowadzący do usamobójstwienia,  oczywiście razem z apis mellifera.

"...Jakość pszczelarskich produktów mieści się pomiędzy tymi od najbardziej bezkompromisowych pszczelarskich rabusiów do tych pochodzących od świadomych jakości pszczelarzy kultywujących hodowlę  w ulach bezbramkowych..." (topbar hives, TBH). Food and Agriculture Organization of the United Nations. Rome, 1996. FAO AGRICULTURAL SERVICES BULLETIN No. 124, Chapter 2.6.1

Czy w nowoczesnych ulach bezramkowych i tego todzaju hodowli pszczół jest jakaś nadzieja pokażą dalsze lata.

Wiadomym już jest, że pszczoły maja ogromne zdolności adaptacyjne. Miliony lat dawały sobie radę z przeciwnościami, katastrofami i wieloma chorobami, od których też nie są wolne. Jest wiec pytaniem otwartym czy pozostawienie pszczół w dzikich warunkach może mieć pozytywny efekt na ratowanie tego fascynujacego gatunku.
Nie da się już odwrócić efektu pomieszania ras wszystkich kontynentów i wielu efektów różnych eksperymentów, ale jest nadzieja właśnie w ich własnych zdolnościach pod warunkiem umożliwienia im i pomocy w trwaniu w dzikich warunkach w jakich trwały miliony lat. Tak wiec sapiens mógłby porozwieszać, przynajmniej w parkach narodowych, dziuple w takim rodzaju w jakim gnieździły się pszczoły dziko setki tysięcy lat. Koszt takich styropianowych (lub innego taniego materiału) "kłód" z dziuplą jest niewielki. W każdym bądź razie byłby minimalnym ułamkiem tego co Kaczyński, Bush czy Blair wydają z naszych pieniędzy na zabijanie ludzi od Afganistanu, poprzez Jugosławię do Iraku.
Czy ta sugestia dotrze do ministerstw rolnictwa, organizacji ochrony środowiska, związków pszczelarskich, uniwersytetów, publicystów, czy entymologów (nauka o owadach, czasem entomologia), nie wiem. Byłbym rad gdyby dotarła a jeszcze bardziej jeśli zrealizowanoby ją

--------------------------------------

Dodano 8.III.2007
"Przykładem strategji asymetrycznej może być takie zjawisko jak masowy pomór pszczół obecnie mający miejsce na terenie USA. Nie ma sposobu dowiedzieć się z całą pewnością czy wirus zabijający pszczoły w USA jest zjawiskiem naturalnym i przypadkowym, czy też naumyślnym atakiem na rolnictwo Ameryki Północnej. Tego rodzaju skutki może mieć asymetryczny atak za pomocą wirusa przeciwko amerykańskiemu kolosowi. Metoda asymetryczna polega na „przecinaniu ścięgien Achillesa” zagrażającemu kolosowi przez słabszych przeciwników."

Cytat ten wyjęty jest z artykułu prof.I.C.Pogonowskiego. Temat arykułu jest zupełnie inny lecz zjawisko wymierania pszczoł zostało zauważone.
Zachęcam do przeczytania całości artykułu jak i poprzednich zawartych w jego home page ponieważ katastrofy nie dotyczą tylko pszczoł. »»


ButonVideo
Copyright © 2004-2007, Wojciech Właźliński
Prawa autorskie © zastrzeżone
netpol@interaccess.com
PoloniaNet, Ule,    powrot