ksiazka  
.
WOJCIECH WŁAŹLIŃSKI


NOWOCZESNE ULE BEZRAMKOWE








Chicago 2006

Prawa autorskie © Copy rights, Wojciech Właźliński
netpol@interaccess.com


separator

Pracę tę poświęcam pamięci mojego ojca Kazimierza Właźlińskiego, także hobbysty zafascynowanego pszczołami, zamordowanego przez Niemców w jednej z pierwszych publicznych zbiorowych egzekucji  (29 osób). Dokonano ją 20 października 1939 r na rynku w Środzie (wlkp). Ciała zakopano w polu uprawnym i zaorano. Miałem wtedy niespełna 2 lata. Nie było Jemu danym przekazać mi swoją wiedzę i doświadczenia. »»





Wstęp

Książeczka którą macie w ręce, której wydania podjąłem się w pewnym momencie moich zabiegów pszczelarskich traktuję jako materiał dla hobbistów. Cokolwiek uznacie w niej bardziej cennego niż elementy hobbystyczne sprawi mi przyjemność, szczególnie jeśli będzie to pochodzić ze środowiska tych dla których ten fascynujący wspaniały owad nie jest jedynie źródłem bezkompromisowego zarabiania pieniędzy. Ponieważ wiedza aktualna często przestaje być aktualną, zachęcam hobbistów - entuzjastów tego fascynującego owada do prowadzenia swoich obserwacji.
Hobbyści mieli i maja dalej niebagatelny wkład w wiedze którą do tej pory zebrano a która pozostaje dalej bardzo znikoma w kontekście tego co chcielibyśmy wiedzieć o pszczołach.

Materiał tej książki zawarty jest w dwóch częściach. Pierwsza część to podstawy dla nowicjuszy, druga wybiega nieco poza te podstawy które mogą nie wystarczać bardziej ambitnym pszczelarzom którzy zdecydują się na wybór prezentowanego w tej książce typu ula i związanej z tym hodowli pszczół.

Mogłoby się wydawać, że od czasu kiedy Lorenzo Lorraine Langstroth (1810-1895) opublikował  w „The hive and the honey bee” w 1853 r. wyniki swoich obserwacji, pszczelarze już nigdy nie wrócą do stosowania uli, które poprzedziły ponad 150 letni okres stosowania uli popularnie zwanymi "langsrotami", czyli ulami w których skrzynki z ramkami ustawiane są jedna nad drugą. 
Współczesna gospodarka pasieczna, nastawiona przede wszystkim na masową produkcję miodu, stłumiła zainteresowanie starymi formami uli i zahamowała ich modyfikowanie i usprawnianie. Wielokorpusowe ule typu  Langstroth(a) nie tylko zdominowały pasieki  na całym świecie lecz także wywarły silne negatywne piętno na hobbistów i właścicieli małych pasiek przydomowych.
Modyfikacje langstrotów skupiły się głownie w kierunku dostosowywania wielkości korpusów w zależności od lokalnych warunków i fizycznej siły pszczelarzy oraz zabiegów i technik mających na celu zwiększenie produkcji miodu. Potencjalnych pszczelarzy, nie mających aspiracji do zbierania wielkiej ilości miodu odstrasza: problem z wyborem typu ula, precyzyjna, droga konstrukcja ula i jego wieloczęściowość, kłopot z przechowywaniem tych części, uciążliwa i niewygodna obsługa, konieczność posiadanie wirówki i innych narzędzi, kłopotliwe odwirowywanie, skrobanie, filtrowanie, potrzeba dymarki i umiejętność jej rozpalania i operowania nią, kłopot z ramkami, węzą, drutowaniem, doborem węzy i jej mocowaniem. potrzeba stroju ochronnego. Samo czytanie tego a to tylko cześć, może już odstraszyć a co dopiero sprostanie temu wszystkiemu przez nowicjusza. Tak wiec pragnienie postawienia sobie dwóch lub kilku uli w przydomowym ogrodzie lub ogródku działkowym zniknie najprawdopodobniej w pierwszych podejściach do realizacji  swoich postanowień.
Odstępstwo od  praktycznie jedynych współcześnie znanych i stosowanych zasad i technik hodowli pszczół stosując ule wielokorpusowe może być środkiem i nadzieja dla zawiedzionych.  Można hodować pszczoły z powodzeniem i satysfakcja z uniknięciem prawie wszystkich tych odstraszających elementów które wymieniłem, bez tej całej infrastruktury, kosztów, zabiegów i frustracji i zbierać miód i wosk lepszej jakości a także pyłek, propolis i nawet pszczele mleczko. Hodowcy pszczół wiedzą doskonale co znaczy ciężar nakładki z miodem,  praca w pochylonej niewygodnej pozycji, co znaczy otwieranie całego ula dla pszczół i jakie są tego konsekwencje.
Ule które prezentuje umożliwiają minimalne drażnienie pszczół  podczas różnych w nim manipulacji co w efekcie tego pozwala na prace bez dymu, "zbroi", rękawiczek i nawet welonu. Welon jednak dobrze jest mieć pod ręka. Co znaczy dźwiganie, szczególnie w niewygodnej pozycji i praca w schylonej pozycji wiedza starsi panowie z problemem kręgosłupa lędźwiowego i niezbyt krzepkie kobiety. Ponieważ te elementy i większość odstraszających innych są wyeliminowane,  to pożyteczne  zajęcie hodowli pszczół może znaleźć swoje miejsce w przydomowych ogrodach także w konglomeratach miejskich.

ButonVideo
Copyright © 2004-2007, Wojciech Właźliński
Prawa autorskie © zastrzeżone
netpol@interaccess.com
PoloniaNet, Ule   powrot