Pod zaborem pruskim ukazywało się więcej tytułów gazet i czasopism
wydawanych przez polskie podmioty niż obecnie w Wielkopolsce. Polskie gazety
wydawał na przykład przedsiębiorca Hipolit Cegielski. Niemieckie pisma -
"Germania", "Berliner Neunste Nachrichten", "Berliner Tageblatt" czy "Posener
Tageblatt" - miały wprawdzie większe nakłady, ale mniejszy zasięg czytelniczy.
Największymi polskimi gazetami w Wielkopolsce były "Przewodnik Katolicki",
"Kurier Poznański", "Goniec Wielkopolski", "Tygodnik Wielkopolski", "Wielkopolanin",
"Przegląd Wielkopolski", "Orędownik", "Oświata".
Źródło: "Prasa polska 1864-1918", pod redakcją Jerzego Łojka
Zwycięstwo Aliantów nad Niemcami doprowadziło do zrealizowania planów przygotowanych
daleko wcześniej niż wybuch wojny. Obrazuje to dokładnie mapa wraz z 41-punktowym
programem wydana zanim USA przystąpiły do wojny.
»»»
--
»»»
Następne stopnie realizacji tych planów to głownie Poczdam i Jałta i dalsze
stopniowe uzupełnianie wykonania tych planów to miedzy innymi dokument -
Departament Stanu U.S., Sierpień 1961.
»»»
Zakończenie wojny to wielki entuzjazm Polaków począwszy od dużych miast
do małych wiosek oraz także wielki niepokój nielicznych,
»»»
którzy wiedzieli jakie są dla Polski plany realizowane jeszcze przed zakończeniem
wojny. (Lublin, rząd tymczasowy) Niebawem cała Polska miała się o tym przekonać.
Społeczeństwo Zaniemyśla jak i całej Polski natychmiast wielkim wysiłkiem
przystąpiło do odbudowywania infrastruktury państwa, niewiele bacząc na to
kto jest przy sterze rządu. Dynamicznie odradzało się rzemiosło, produkcja,
nauka, organizacje, komunikacja i wszystko co stanowi o normalnym funkcjonowaniu
państwa. Nie trwało to długo. Ci którzy tak niestrudzenie działali przeciwko
odradzaniu się Polski w 1919 roku, u boku Armii Radzieckiej i w NKWD byli
bardziej skuteczni w swoich planach. Destrukcja nie musi być prowadzona działaniami
wojennymi. Równie skuteczna może być bez czołgów. Nie mniej społeczeństwo
w szerokim tego słowa znaczeniu cieszyło się wrażeniem wolności. Zaniemyśl
także.
Powracały wywiezione rodziny, ci którym udało się pozostawać w ukryciu przez
całą wojnę i przeżyli to, część żołnierzy z niemieckich obozów jenieckich
oraz ta niewielka cześć która przeżyła niemieckie cywilne obozy.
Nieco inaczej miała się sytuacja z tymi którzy zamieszkiwali wschodnie tereny
Polski które padły ofiara napaści judeo-sowieckiej Rosji oraz znaleźli się
tam w wyniku wycofywania się wojska przed nacierającymi Niemcami. Sytuacja
ludzi z tych terenów była porównywalna lub o wiele gorsza, jeśli rozważać
biologiczne straty do strat z terenu okupowanego przez Niemców. Powrót
do Polski tej niewielkiej części która przeżyła zsyłki w głąb Rosji jest
dalej uniemożliwiany lub co najmniej utrudniany. Nie należy zapominać, iż
mimo okrucieństwa Niemców z jakim niszczyli Polaków ich polscy jeńcy wojenni
przeżyli. Nie stało się tak z tymi żołnierzami którzy dostali się do judeo-sowieckiej
niewoli, - miedzy innymi ale tylko miedzy innymi - Katyń.
Uroczystość w Środzie po ekshumacji zwłok. 1945
.
Jedna z pierwszych społecznych akcji na terenie Zaniemyśla była ekshumacja
zwłok rozstrzelanych w Środzie (wlkp). W jednej z tych grup było 10 Zaniemyślan.
»»»
Staraniem Zaniemyślanina Ksawerego Stengerta, przy jego finansowym wkładzie,
zdolnościach organizacyjnych oraz współpracy zawiązujących się organizacji
społecznych przeprowadzono bardzo ładny, uroczysty pogrzeb w zbiorowej mogile
na cmentarzu parafialnym w Zaniemyśłu. Część cywilna tej uroczystości odbyła
się na rynku w Zaniemyślu a następnie trumny na barkach Zaniemyślan zostały
przeniesione w procesji na barkach Zaniemyślan na cmentarz gdzie nastąpił
równie uroczysty pogrzeb.
Mimo biedy i niedożywienia Zaniemysl odżywał. (pamiętam jeszcze, że przez
jakiś czas, w szkole, dostawaliśmy dziennie łyżkę tranu w ramach akcji dożywiania.
Miał straszny zapach. Szczególnie dziewczynki bardzo tego nie lubiły.) Odżyła
parafia i kościół, który do tej pory był niemieckim magazynem. Powstał chór
kościelny, organizacje. Powstała jako czwarta w Hufcu Średzkim, pełna życia
męska drużyna harcerska z niebieskimi chustami, składająca się z 4 zastępów.
Drużynowym był Andrzej Marchwicki. Obozy letnie, wycieczki, ogniska harcerskie,
obecność w uroczystościach cywilnych i kościelnych, parady, pieśni patriotyczne,
występy sceniczne z okazji świąt, zloty hufca, własnoręcznie wykonane proporce
zastępów, później piękny sztandar drużyny męskiej dzięki składkom i mrówczej
pracy hafciarskiej "Cioci" (nie pamiętam nazwiska)
Zaraz po tym powstała równie prężna żeńska drużyna harcerska z drużynową Aleksandrą Marchwicką i przyboczną Marią Właźlińską.
(Zlot hufca w Łęknie, zielona noc.)
Była bieda ale było zaangażowanie widoczne były tego pozytywne wyniki.
Wśród harcerzy nie do pomyślenia były papierosy a co dopiero wino czy wódka.
Była nadzieja na lepsze. Dostaliśmy pod koniec stare kanadyjskie namioty z
demobilu - co za radość, każdy zastęp miał wreszcie namiot.
Była inwencja, często twórcza improwizacja. Jakiż kontrast w stosunku do
współczesnej, w podobnym wieku młodzieży. Ogniska harcerskie na obozach
nie miały nic wspólnego z pieczeniem kiełbasek, to co współcześnie młodzież
jest w stanie wymyślić. Zresztą nie było wtedy kiełbasek. Była to swoista
sztuka sceniczna przy dużym ognisku Skecze, inscenizacje, recytacje i najróżniejsze
komiczne rzeczy ale nie było idiotyzmów. Wszystko na bardzo wesoło. Przeplatane
to było patriotycznymi, także poważnymi, pieśniami i wesołymi harcerskimi.
(Harcerze z zaniemyskiej "Czwórki" i średzkiej "Jedynki". 1949.
Ostatni obóz harcerski w Pobierowie koło Kamienia Pomorskiego.)
Na ostatnim naszym obozie w Pobierowie, nad mooorzem!, ponieważ obóz był
stosunkowo blisko letniskowej miejscowości, schodzili się wakacjusze. Trzeba
było improwizować rodzaj widowni ponieważ nie starczało miejsca. Dopytywali
się kiedy będzie następne ognisko.
Prawie etatowym komikiem był "Świeka". Towarzyszył mu w tym mu Kazik Stengert.
Praktycznie jednak wszyscy harcerze brali w tym udział.
Nadzieje, inwencja, wesołość, nie trwały długo. Niezauważane na prowincji
i wśród przeciętnych obywateli zjawiska przejęcia władzy przez judeo-komunistów
i stopniowa jej konsolidacja miały swoje efekty w każdej dziedzinie życia
i w każdym zakątku kraju. Rozpoczęła się realizacja polityki "Im gorzej tym
lepiej" trwająca do dzisiaj. Na stanowiska rządowe powołano ludzi na zasadzie
"czym głupszy tym lepszy", co gwarantowało wykonywanie poleceń. Od Szydlaka
na stanowisku Przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu do
Ochotnego na stanowisku Przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej w Zaniemyślu
żaden z nich nie potrafił posługiwać się poprawną polszczyzną w mowie, cóż
dopiero w piśmie. Prosto z pozycji parobków w gospodarstwach rolnych trafili
na stanowiska wykonawcze w strukturach rządowych. To samo było z komendantami
Milicji. Faktyczna władze w Polsce sprawowała judeo-komuna z takimi nazwiskami
jak Minc, Jakub Berman, Różański, Ochab i wielu innych na kluczowych stanowiskach.
Wszyscy z podwójnymi nazwiskami. Poprzednie nazwiska oczywiście nie były
znane, zresztą znane są tylko nielicznym do teraz, łącznie z nazwiskiem ojca
Kwaśniewskiego, oficera NKWD - Stolzman. Oczywiscie cała akcja "Czym gorzej
tym lepiej" nie mogłaby być przeprowadzana bez aktywnego udziału w niej Polaków.
(Wypowiedz Jakuba Bermana - "Musimy wychować sobie przynajmniej dwa pokolenia Polaków.") W miejsce gatunku "folksdojcz" pojawił się gatunek "folksjudasz"
w ogromnej ilości. Gatunek ten wegetuje, rozmnaża się i żeruje na polskim
gruncie do dziś.
Po skonsolidowaniu władzy także na prowincji realizowano plany:
Fala aresztowań przedsiębiorców odrestaurowywujących produkcje. Sądowe procesy-farsy,
tortury, horrendalne wyroki.
Aresztowania, procesy i wyroki na księży, atak na kościół i religię, wyrzucenie
krzyża tak znienawidzonego przez Żydów.
Likwidacja rzemieślników.
Likwidacja ziemian, konfiskata ich majątków, wyrzucenie ich z ich domów
i zakaz zamieszkania w promieniu 30 kilometrów. To zarządzenie nie zawsze
było ściśle realizowane. W Zaniemyślu zamieszkała rodzina Skrzydlewskich (Luciny)
oraz Kurnatowskich (Mechlin) Ich gospodarstwa znajdowały się w odległości
mniejszej niż 30 km od Zaniemyśla.
Procesy-farsy i wyroki śmierci wykonywane natychmiast na najbardziej zasłużonych
Polakach, łącznie z tymi którzy zdecydowali się na powrót do Polski po latach
spędzonych na poświeceniu ryzyka śmierci w walce w polskich oddziałach wojskowych
razem z Aliantami.
Zniknięcie bez grobów i bez wieści wielkiej liczby polskich patriotów.
Likwidacja polskich organizacji politycznych i wprowadzenie PZPR.
Likwidacja polskich organizacji społecznych.
Likwidacja polskiego harcerstwa. i próby wprowadzenia Komsomołu, Służby
Polsce, ZMP, ZWM i w końcu ZMS. W końcowym okresie PRL usiłowano wprowadzić
harcerstwo z nadania PZPR i bez Boga, Honoru i Ojczyzny.
Przykre ale znaleźli się folksjudasze z prawdziwego rozwiązanego już
harcerstwa którzy w tym partycypowali.
Decyzja o likwidacji Harcetstwa Polskiego zapadła na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR 8 czerwca 1950 roku.
Harcerstwo ostatecznie zostało zlikwidowane i nigdy już nie odżyło. Harcerstwo
bez Boga, honoru i ojczyzny nie może istnieć. Ponieważ są to wartości systematycznie
niszczone, nadzieje na odrodzenie są nikłe. Stan w jakim znajduje się Polska
jest konsekwencją stanu w jakim żyła młodzież przez 50 lat.