*
Mimo uplywu 50 lat od tamtych wydarzen, kolejne ekipy rzadzace PRL
milczaly. Ograniczono sie do ujawnienia i powtarzania tylko ogolnie znanych
faktow. Za smierc Zydow obarczono odpowiedzialnoscia stolarza, slusarza,
dwoch milicjantow, gospodynie domowa, gonca, muzyka, fryzjera, brukarza,
piekarza, szewca i woznego. Ot, typowy polski Ciemnogrod... Wyroki, wydane
przez najwyzszy sad wojskowy na sesji wyjazdowej w Kielcach zapadly po
bardzo pospiesznym sledztwie - prowadzonym najbardziej wowczas popularnymi
metodami bicia i tortur - juz 11 lipca, czyli w tydzien po wydarzeniach.
Po co ten pospiech? Proces byl pokazowy, ale juz dwa dni przed wydaniem
wyroku na miejscu byl specjalny pluton egzekucyjny. Wyroki zapadly zapewne
jeszcze przed procesem, co wowczas równiez bylo sprawa normalna. Wszelkie
wnioski obroncow wskazujace na lamanie procedur prawnych, wnioski o powolanie
bieglych zostaly odrzucone.
Nastepnego dnia po procesie zgromadzenie sedziow Najwyzszego Sadu Wojskowego
na posiedzeniu niejawnym (przy nieobecnosci obroncow) odrzucilo skargi
rewizyjne, pospiesznie i pod przymusem napisane przez adwokatow. I jeszcze
tego samego dnia o godz. 21.25 odbyla sie eegzekucja skazanych.
Tak zacierano slady, a cala propagande wokol sprawy wyciszono w ciagu
kilku tygodni. Nastepne procesy (w ktorych nie zapadaly juz kary smierci)
odbywaly sie juz niejawnie. Wszystkie te elementy wskazuja jasno, ze prawdziwym
celem procesu nie bylo wcale wyjasnienie prawdy, ale jej ukrycie. Za pogrom
obarczono bowiem odpowiedzialnoscia m.in.: „pacholkow andersowskich” i
„Armie Andersa”; „reakcje, ktora za wszelka cene chce zohydzic rzad i zywioly
demokratyczne”; „peeselowsko-eneszetowska negacje”, „reakcyjne podziemie”;
„najemnikow polskiej szlachty”; „bandy eneszetowskie”; „chuliganow i harcerzy”,
„reakcyjne i klerykalne elementy”. Inne watki kierowaly podejrzenia na
„bandy AK i WiN”. Przypisanie przeciwnikom komunizmu w Polsce winy za smierc
Zydow mialo na celu skompromitowanie ich w oczach calego swiata.
*
4 lipca 1946 roku w Kielcach doszlo do pogromu, w czasie ktorego zginelo
42 Zydow i dwoch katolikow - Polakow. Wiele osob zostalo rannych i pobitych.
A wszystko to na skutek plotki, ze Zydzi porywaja i morduja polskie dzieci.
Dowodzil tego przypadek Henia Blaszczyka, ktory zniknal w niewiadomych
okolicznosciach i pojawil sie trzy dni pozniej, twierdzac, ze wiezila go
zydowska rodzina.
Wypadki z Kielc byly wielokrotnie rekonstruowane, a ich przebieg pozwala
domyslac sie prowokacji. Jedyna sila, ktorej taka prowokacja byla potrzebna,
byl uklad pepeerowsko-ubecki. Brakuje jednak odpowiednich dokumentow. Jak
mozna sie domyslac, takich dokumentow nigdy nie sporzadzono. Nie mozna
wiec lekcewazyc zadnych opinii i ustalen dokonanych nie po uplywie lat,
gdy czas zaciera pamiec, ale wowczas, w 1946 roku, zaraz po 4 lipca.
Po pogromie i wobec obrzydliwej nagonki propagandowej, dane dotyczace
przebiegu wydarzen zebrali czlonkowie podziemia poakowskiego. Dane te podano
do wiadomosci publicznej w ulotce, zawierajacej równiez stanowisko podziemia
wobec tej sprawy i ocene jej znaczenia w owczesnej polityce.
W dotychczasowych rekonstrukcjach zdarzen w Kielcach brakuje odpowiedzi
na pytanie, w jakich okolicznosciach czlonkowie Gminy Zydowskiej znalezli
sie w posiadaniu broni? W tamtych czasach bron mogli miec tylko nieliczni
uprzywilejowani, po prostu czlonkowie PPR i funkcjonariusze UBP.
Wiele wyjasnia zeznanie jednego z zydowskich swiadkow, ktorzy pozostali
przy zyciu. Otoz na kilka tygodni przed pogromem UB ostrzeglo Zydow, ze
w okolicy nasilila sie dzialalnosc „band eneszetowskich” i reakcyjnej AK,
ktore palaja nienawiscia do Zydow i ze moga wobec nich podjac akcje terrorystyczna.
Na kilka dni przed pogromem UB zaopatrzylo Zydow w kilka sztuk broni, jak
powiedziano „na wszelki wypadek”. Tak wiec 4 lipca, w chwili, gdy rozpoczal
sie atak na kamienice i zaczeto wywazac drzwi, ze srodka padly strzaly,
od ktorych zginelo dwoch Polakow. To tylko rozjuszylo atakujacych, ktorzy
rozpoczeli regularny mord.
Wiele swiatla na tlo wydarzen w Kielcach rzuca dokument wojskowy „Sprawozdanie
o walce z bandytyzmem w woj. kieleckim za okres 1-10.07.1946” Sztabu 2
Warszawskiej Dywizji Piechoty podpisane przez plk. Kupsze:
Dnia 4. 07. 46 o godz. 8.00 na komisariat MO w Kielcach zglosil
sie Blaszczyk Walenty wraz z synkiem, ktory opowiadal, ze od 1 do 3 byl
trzymany w komorce pewnej rodziny zydowskiej, zamieszkalej w Kielcach przy
ul. Planty 7. Komendant komisariatu porucznik Zagorski Edward po porozumieniu
sie z z-ca komendanta wojewodzkiego MO, mjr Gwiazdowiczem rozkazal grupie
3 wywiadowcow i 9 milicjantow zrobic rewizje w miejscu wskazanym przez
chlopczyka. Zdazajacy do domu przy ul. Planty 7 natkneli sie na grupe mezczyzn
i kobiet, wykrzykujacych, ze w tym domu Zydzi morduja polskie dzieci. Milicja
wraz z ta grupa udala sie do domu. W tym czasie funkcjonariusze UB w Kielcach
zainterweniowali zabierajac do WUBP chlopczyka i ojca oraz kierujacego
rewizja funkcjonariusza MO Szelega. Rezultat dochodzenia prowadzonego z
chlopcem i milicjantem jest nastepujacy. Chlopiec dluzszy czas obstawal
przy legendzie, ze zostal dnia 1 lipca 1946 uprowadzony przez Zyda i trzymany
w piwnicy, skad uciekl 3 lipca 1946 r. Ojciec zeznal, ze rzeczywiscie w
tym czasie chlopczyk zeznal, ze od 1-3 lipca 1946 r. byl w domu niejakiego
Passowskiego Antoniego (dotat nieujety), gdzie ten dawal mu cukierki i
uczyl go ww legendy, jak ma zeznawac przed ojcem i milicja.
Tymczasem przy ul. Planty 7 zbieraly sie tlumy ludzi, ktore wraz z
milicja demolowaly mieszkania i zabijaly mieszkajacych tam Zydow. Poslane
natychmiast wojsko i KBW zmieszalo sie z tlumem i milicja, równiez brali
udzial w zajsciach, zabijajac i maltretujac Zydow, a takze napadaly na
interweniujacych funkcjonariuszy UBP. Byly liczne wypadki dobijania kolbami
rannych Zydow przez zolnierzy i milicjantow.
Sprawozdanie niewatpliwie posluguje sie skrotami, podajac tylko
najwazniejsze fakty. One wlasnie spowodowaly postawienie nastepnych pytan.
Takich, na ktore nie odpowiedzialo sledztwo, ani pozniejsze opracowanie
tematu.
Wiadomo, ze chlopca - Henryka Blaszczyka nikt nie porwal. W czasie
pozniejszego sledztwa ujawniono, ze gospodarz domu, w ktorym mieszkali
Blaszczykowie, Antoni Passowski, byl obecny w mieszkaniu Blaszczykow, gdy
ich „odnaleziony” syn wrocil 3 lipca wieczorem do domu i to on kazal ojcu
Henia zameldowac MO, ze dziecko porwali Zydzi. Passowski nie zostal jednak
postawiony przed sadem, nie pytano o jego role w wypadkach. Czyzby byl
jednym z prowokatorow? Czy rodzice chlopca brali udzial w prowokacji? Swiadkowie
zeznali w sprawie, ze rzekomo porwany chlopiec byl miedzy 1, a 3 lipca
na podworku domu we wsi polozonej 25 km od Kielc. Jak tam dotarl? Przebywal
tylko na podworku? Nie jedzac i nie spiac? Gdzie byl naprawde?
Zydow z budynku przy Plantach 7 wyciagali i oddawali w rece tlumu „mundurowi”
milicjanci. Nie brali oni - wedlug swiadkow - udzialu w mordzie i nawet
nie chcieli na to patrzec. Za to w tlum wmieszalo sie wojsko i KBW. Wzieli
udzial w mordzie, co pozniej podczas procesu za wszelka cene starano sie
ukryc. Prowokacja widocznie przewidywala, ze krwiozercze mialo byc tylko
spoleczenstwo. Zwrocmy uwage na jeszcze jeden szczegol, ktory w swej ksiazce
o wydarzeniach kieleckich podaje znany reportazysta Krzysztof Kakolewski.
Otoz w budynku przy ul. Planty 7 zgromadzono Zydow, ale nie kieleckich,
tylko swiezo przybylych z ZSRS. Budynek byl podzielony na dwie czesci.
W jednej byli Zydzi wierzacy i tzw. kibucnicy, a w drugiej klatce mieszkali
funkcjonariusze UB i PPR. Do tej drugiej klatki nawet nikt nie podchodzil.
Caly pogrom i zbrodnia toczyly sie godzinami w jednej klatce, gdzie mieszkali
zwykli Zydzi. Mieszkancy czesci komunistycznej, choc byli znakomicie uzbrojeni,
nawet nie kiwneli palcem w obronie atakowanych wspolbraci.
O stosunku owczesnych wladz do wydarzen moze swiadczyc tylko jeden
fakt. Nikt z ludzi, ktorzy mordowali Zydow przy ul. Planty 7 nie zostal
osadzony w procesie kieleckim i nie zostal ukarany zadna kara. Wszyscy
mordercy uszli bezkarnie. Owszem, Sobczynski, szef kieleckiego UB siedzial
w luksusowym wiezieniu na Rakowieckiej pol roku. Ale fakt ten stal sie
pozniej podlozem jego wielkiej i wspanialej kariery.
Pytania mnoza sie:
Dlaczego nie powiodly sie pogromy zydowskie przygotowywane wczesniej
w Krakowie i Rzeszowie? A dlaczego powiodl sie kielecki? Nie wiemy, dlaczego
w dniu pogromu Zydow przebywali w Kielcach wysocy przedstawiciele centrali
MBP, w tym Adam Humer. Nie wiemy, dlaczego przed poludniem tego dnia przebywali
juz w miescie wysocy urzednicy KC PPR Chelchowski i Buczynski, ktorzy w
pozniejszym sprawozdaniu napisali, ze przyjechali w zwiazku z rozruchami
antyzydowskimi. Skad jednak wiedzieli o nich na kilka godzin przed ich
rozpoczeciem? Nie wiemy jaka role odgrywal w tym wszystkim specjalny wyslannik
NKWD, doradca w WUBP - niejaki Michail Aleksandrowicz Dyomin (Domin), ktory
wyjechal dwa tygodnie pozniej z miasta...
Nie wiemy, dlaczego miejscowe wladze komunistyczne przez wiele godzin
zachowywaly sie biernie. Wojewoda kieleckim byl wowczas Eugeniusz Wislicz-Iwanczyk,
w czasie wojny oficer AL, uznany przez AK za kolaboranta niemieckiego.
W miejscowym UB byli oficerowie pochodzenia zydowskiego. Zydowskiego pochodzenia
byl tez owczesny prezydent miasta, Zarecki. I sekretarzem KW PPR w Kielcach
byl Jozef Kalinowski, ktory nie ukrywal swego zydowskiego pochodzenia.
Za antysemite uchodzil natomiast mjr Wladyslaw Spychaj vel Sobczynski,
ktory objal funkcje miejscowego szefa UB po Zydzie A. Korneckim, przeniesionym
do Poznania. Sobczynski, oskarzony o inspirowanie pogromu, tlumaczyl po
latach, ze wszystkim kierowalo NKWD. Jak wspominalismy, przesiedzial w
wiezieniu pol roku, a pozniej zrobil kariere...
Sprawa kielecka powinna byc rozpatrywana w znacznie szerszym kontekscie.
Ma ona bowiem swoje tlo, ktore pozwala nieco glebiej na nia spojrzec. Po
pierwsze; do pogromu doszlo tuz po referendum 30 czerwca, ktore mialo uwiarygodnic
komunistow w oczach swiata, jako wladze legalna, cieszaca sie poparcie
spoleczenstwa. Inna zastanawiajaca zbieznoscia jest fakt, iz wlasnie 4
lipca 1946 roku na procesie norymberskim rozpoczely sie przemowienia stron
w sprawie Katynia, o ktory komunisci sowieccy oskarzali Niemcow. Ten watek
nie mogl sie utrzymac nawet w tak sprzyjajacej Stalinowi atmosferze na
Zachodzie. Pogrom kielecki stal sie wiec znakomita zaslona dymna, ktora
przycmila te sprawe.
Na tym jednak nie koniec. Dziwnym trafem, wydarzenia podobne do kieleckich
mialy miejsce prawie rownolegle w innych krajach podbitych przez Sowietow:
na Wegrzech, Ukrainie i w Slowacji. Efektem tych dzialan byla kilkusettysieczna
emigracja wschodnich Zydow do Palestyny, gdzie wkrotce powstalo panstwo
Izrael. Stad zapewne bierze sie rozpowszechniana czasem wersja o spisku
syjonistycznym, aby odwrocic uwage od prawdziwych sprawcow.
Wnioski nasuwaja sie takie:
Trudno owe wydarzenia okreslac jako „pogrom”. Byl to po prostu regularny
mord dokonany przez komunistyczne oddzialy milicyjne i wojskowe. Na poczatku
milicja rozbroila Zydow, a potem ich kolejno, systematycznie zabijano.
Obarczanie oddpowiedzialnoscia za wydarzenia Polakow, czy ludnosci
Kielc jest calkowicie bezpodstawne. Nie mordowal zatem „motloch”, tylko
regularne oddzialy milicji i wojska, dzialajace w zwartych formacjach,
zgodnie z rozkazami dowodcow.
Zaden ze sprawcow pogromu nie poniosl kary, choc nietrudno wskazac,
przynajmniej niektorych, z imienia i nazwiska. Ludzie, ktorych skazano
w procesie nie mieli dostepu do miejsca zbrodni. Faktyczni zbrodniarze
prawdopodobnie dotat spokojnie zyja.
Oceniajac wydarzenia w kategorii odpowiedzialnosci narodowej moznaby
powiedziec, ze kowal okradl kowala, a Cygana powiesili. Powszechnie wiadomo,
jaki byl sklad narodowosciowy rzadzacego na terytorium Polski kierownictwa
partii komunistycznej. Zas z przebiegu wydarzen jasno wynika, ze decyzja
zabicia tych nieszczesnikow musiala zapasc na wysokim szczeblu.
W tej sprawie jest o wiele wiecej niejasnosci...
Na marginesie nalezy dodac, ze podczas obrad okraglego stolu w Magdalence
w 1989 roku dziwnym trafem wielogodzinny pozar pochlonal cale zasoby kieleckiej
bezpieki z pierwszych lat powojennych. Miedzy innymi tajne akta dotyczace
pogromu Zydow z 1946 roku...