„Polaryzacja nie sprzyja pojednaniu”
Jak dotat stosunki polsko-zydowskie sa w duzej mierze wylegarnia postaw ekstremalnych.
Ten drazliwy temat przewaznie usypia obiektywizm, a wyzwala emocje. Sklania do
zadeklarowania sie za lub przeciw, po stronie czerni lub bieli, bez niezliczonych
odcieni szarzyzny, ktore w kazdej przeciez kwestii sila rzeczy wystepuja.
Nie jest inaczej podczas trwajacego obecnie najnowszego sporu polsko-zydowskiego.
Komentarze prasowe przewaznie albo potepiaja „antysemickie wybryki Polakow”, albo
przestrzegaja przed „antypolska nagonka”, rozpetana przez swiatowe kola zydowskie.
Na lamach tygodnika „Mysl Polska” Jan Engelard pisze:
Trwa ofensywa prowadzona przez zydowskie organizacje miedzynarodowe, majaca na celu
wyciagniecie przede wszystkim od Polski grubych sum pieniedzy, bedacych „odszkodowaniami”
za utracone mienie pozydowskie w okresie II wojny swiatowej. Godzac sie na rewindykacje
majatku zagarnietego przez Niemcow, godzimy sie posrednio z teza o wspolodpowiedzialnosci
Polakow za Holocaust. Nie mozna tej sprawy rozpatrywac w calkowitym oderwaniu od
atmosfery, jaka panuje niemal w calym swiecie: Polacy sa wspolodpowiedzialni za
Holocaust, to musza zwrocic caly majatek, badz tez zaplacic za to ogromne odszkodowania.
(...) Zydzi stosuja wobec Polski metode zbiorowej odpowiedzialnosci. Nie mowia o
pojedynczych wybrykach polskich obywateli, lecz o „polskim antysemityzmie” i o
„polskich obozach koncentracyjnych”. (...) Kij ma jednak dwa konce. Bo jesli przyjmiemy
optyke odpowiedzialnosci zbiorowej, to mozna powiedziec, ze odpowiedzialnoscia za zbrodnie
wojenne w Polsce i krzewienie obcej i zbrodniczej ideologii w latach stalinowskich nie
ponosza konkretne osoby pochodzenia zydowskiego, ale w ogole Zydzi...
Opracowano na podstawie fragmentow korespondencji wlasnej Dziennika Zwiazkowego
„Polaryzacja nie sprzyja pojednaniu” Roberta Strybla z Warszawy, jaka ukazala sie
na lamach gazety 24-27 maja 1996 roku.