Obawy Polski w fali łączenia się z Unią Europejską
Tomasz J Kazmierski,
August 2002
(Referat wygłoszony na X Kongresie "Mut zur
Ethik", w Feldkirchu,w Austrii, 1 września 2002)
Negatywne saldo? - co stało się z euro-rajem?.
Wiedeński Instytut Międzynarodowych i Ekonomicznych Studiów oznajmił na
początku tego roku, że zbiedniała Polska będzie płatnikiem netto do budżetu
Uni Europejskiej po dołączeniu do niej. Stwierdzenie Wiedeńskiego Instytutu
zostało potwierdzona przez Państwowe Centrum Strategicznych Studiów w Polsce,
które oceniło, że Polska w czasie pierwszego roku członkowska będzie uboższa,
co najmniej, o 300 milionów euro. W tym kontekście ostatnio wygłoszone słowa
komisarza Uni Europejskiej do spraw budżetu, Ms.Michaele Schreyer , brzmią
szczególnie niepokojąco. Powiedziała ona, że wielkość polskiej kontrybucji
dla UE nie może być mniejsza niż 2.5 do 3 bilionow euro w roku. (prawdopodobnie
mowa o milliardach - 1000 milionow. Nieporozumienia mogą wynikać z różnych
definicji biliona. billion = 1000 millionów versus billion = milion milionów.
przyp-ww) Mówiąc w uproszczony sposób, jeśli taka suma, która stanowi 7-8%
dochodu narodowego zostanie skierowana do obszernego skarbca komisji UE,
dusząca się już polska ekonomia załamie się całkowicie.
Jak to możliwe? Gdzie są rzesze wesołych "ekspertów" i "ekonomicznych specjalistów"
zarówno w Polsce jak i w innych krajach Europy, którzy we wczesnych latach
90-tych malowali i gloryfikowali wspaniałą wizję euro-raju? Billiony (jak
wyżej odnośnie billion/milliard. przyp-ww) niemieckich marek, franków i funtów
miały wpływać do polskiej ekonomi. Unia Europejska miała pomagać w budowie
polskich dróg, fabryk, kształcić młodzież , tworzyć infrastruktórę globalnej
komunikacji. Otwarty rynek i wolny handel miały przynieść ogromne zyski.
Każdy miał mieć możność pracy wszędzie w Europie i pobierać ogromne pensje.
Gdzie są teraz ci będący w błogim stanie adwokaci głoszący te błogie przepowiednie.
W latach1980-tych Polska posiadała nadwyżkę eksportu w bilansie eksport/import
do UE, która wynosiła 1990 roku, pierwszym w procesie integracji, około
1 biliona euro. W wyniku traktatu o integracji z UE podpisanego przez Polskę
w 1991 roku otworzono polski rynek na nie kontrolowany napływ wysoko subsydiowanych
w UE towarów i serwisu. Bilans handlu natychmiast spadł w alarmową strefę.
W 1992 roku negatywny bilans wynosił około 1 biliona ero. Wzrósł on do 2
bilionów w 1993 roku i w 1996 osiągnął 7 bilionów euro. Rząd polski pozostawał
całkowicie służalczym wobec decyzji Brukseli. Nie tylko nie sprzeciwiał
się nieuczciwym praktykom, np. cenom poniżej kosztów produkcji (price dumping)
ale dalej zgadzał się na jeszcze większe rozluźnienie i tak już niesymetrycznych
barier handlowych co pomagało importowi z UE. Podobne tendencje istniały
w innych państwach kandydujących do UE. Węgry od małego deficytu 370 milionów
euro w roku 1992 przeskoczyły do 2,2 bilionów euro w 1998 roku. Czech i
Słowacja z deficytu 49 milionów euro w 1990 do 4,8 bilionów euro w 1996.
Deficyt eksportu jest wprost proporcjonalny do utraconych miejsc pracy.
Według Biura Studiów i Ekspertyz Sejmu bezrobocie w Polsce wzrósło w roku
1997 o 355 000, w roku 1998 o 403 000 Całkowita liczba utraconych prac z
powodu "liberalizacji" handlu z UE przekroczyła ogromna cyfrę 1,5 miliona
w 2002 roku. Całkowity deficyt handlowy z UE za okres 1990 - 2002 przekroczył
65 bilionów euro.
Polski przemysł okazuje się być zagrożeniem
Najpopularniejszym terminem, zawsze obecnym w polskich politycznych i ekonomicznych
mowach jest "restrukturyzacja", dotychczas nie istniejącym w słownikach.
Restrukturyzacja w fali procesu łączenia się z UE ma uczynić polską ekonomię
kompatabilną z bardziej rozwiniętą ekonomię państw członkowskich. Nie
jest trudnym wyobrazić sobie w jaki sposób ta "kompatabilność" ma być osiągnięta
według brukselskich umysłów. Jako bezpośredni rezultat presji Brukseli,
silnie rywalizujący polski przemysł węglowy, tylko w jednym roku 2002 zredukował
wydobycie o 36 milionów ton, co stanowi jedną trzecią jego całkowitego wydobycia.
Ilość utraconych prac w tym roku (2002, przyp-ww) w kopalniach węgla przekroczy
48 000. Bruksela nie bardzo też lubi polski przemysł stalowniczy. Według
programu UE , "Restrukturyzacja polskiego przemysłu stalowniczego", uzgodnionego
z Polską w 1999, polskie wyroby stalownicze, następny rywal silnie subsydiowanych
stalowniczych korporacji UE, zredukują do końca 2003 roku produkcję surowej
stali z obecnego poziomu 7,7 miliona ton na rok do 1,8 miliona ton, co wiąże
się z utratą 50 000 prac.
Jednak stopień w destrukcji planowanej dla produkcji rolniczej przewyższa
wszystko co zostało uczynione w stosunku do przemysłu węglowego, stalowniczego
i chemicznego. W listopadzie 1998, "The Independent" ocenił, że 50 do 70%
z wszystkich gospodarstw rolnych zniknie. Polska prasa coraz częściej informuje
o zaniepokojeniu właścicieli sprawnych, dużych farm, wyposażonych w nowoczesna
infrastrukture. Są oni bardziej zaniepokojeni niż właściciele małych samowystarczalnych
farm, ponieważ oni nie mogą operować bez bankowych pożyczek i dużych, długoterminowych
państwowych kontraktów. Jest już oficjalnie wiadomym, że farmerzy w nowoczłonkowskich
państwach, w pierwszym roku nie otrzymają więcej niż 25% tego co otrzymują
ich koledzy z UE. Komisja Rolniczego Rozwoju i Gospodarki Rybnej kierowana
przez Mr.Franz Fischler również nalega aby Polska przyjęła ograniczenia na
produkcję żywności tak drastyczne aby ogólna produkcja żywności była mniejsza
niż wewnętrzne zapotrzebowanie. Nic dziwnego. Brukselska koncepcja zrobienia
z Polski importera żywności jest zupełnym nowum i mniej niż przekonująca
dla wszystkich farmerów, zarówno tych dużych jak i małych.
Mr.Marian Brzoska, vice-dyrektor Europejskiego Biura FAO oraz sekretarz Europejskiej
Komisji Rolniczej, powiedział w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, opublikowanym
7 lutego 2002, że Polska " przez degradowanie swojego własnego potencjału
rolniczego przez dotychczasowe 12 lat zrobiła UE prezent; Polska zredukowała
obszar uprawny powyżej 2 milionów hektarów, zredukowała liczbę krów o około
3 milionów, owiec 12-krotnie. UE otrzymuje z Polski rocznie 4 biliony euro
jako finansowy zysk, podczas gdy pomoc UE nie przekracza kilka setek milionów
rocznie." (Ktore ida w gwizdek) W czerwcu 2002 M.Smith i J.Reed stwierdził
w artykule w Financial Times, że subsydiowanie gospodarstw rolnych pomogło
zachodnio-europejskim farmerom podciąć współzawodnictwo z polskim rynkiem
żywnościowym. W rezultacie Polska cierpi 500 dolarowy deficyt rocznie w handlu
rolnicza produkcją.
Prof.Elżbieta Kawecka-Wyrzykowska, ekonomistka, w swojej książce ocenia,
że ogólne straty z powodu wymuszenia zredukowania potencjału przemysłu węglowego,
stalowniczego i agrarnego będą wynosiły 2 miliony miejsc pracy. Ocenia ona
także, że jeśli Polska połączy się z UE to bezrobocie będzie dalej wzrastać
w wielkości 1,6 miliona na rok. 16 czerwca 2001 roku Frankfurter Allgemaine
Zeitung opublikował następujący tekst Michael Ludwig - "Nadwyżka eksportu
UE w handlu z Polską, szczególnie z Niemcami jest duża. Znaczy to, że Niemcy
były w stanie zabezpieczyć sobie tysiące miejsc pracy dzięki handlowi ze
wschodem. Rynek wschodni jest otwarty dla Niemiec podczas gdy rynek UE pozostaje
zamknięty dla Polski."
Na dodatek tego wszystkiego na Polsce została wymuszona zgoda na 7-letnie
moratorium na swobodny przepływ siły roboczej. Znaczy to, że obywatele UE
będą mogli być zatrudnieni w Polsce bez przeszkód z chwilą połączenia Polski
z UE, podczas gdy polscy pracownicy nie będą mieć takich samych praw ubiegania
się o zatrudnienie w UE.
Obawy o ziemię
Mit o domniemanym polsko-niemieckim pojednaniu po usunięciu Muru Berlinskiego
trwał bardzo krótko. Polski tygodnik Wprost pisał 12 kwietnia 1992, że Mr.Heinrich
Weis, przewodniczący Niemieckiej Uni Przemysłowej dzielił się szczerze swoją
ideą dotyczącą przyszłych relacji z Polską i wyraził się w ten sposób: "Polska
musi zacząć płacić odsetki od zadłużenia czego Polska nie robi; Polska także
musi zastosować surowe sposoby na spowodowanie i utrzymanie niskich cen i
niskich zarobków. Tylko wtedy Polska stanie się atrakcyjną dla niemieckich
inwestorów." Tym zdumiewającym zdaniem znanego niemieckiego przemysłowca
Polska musiałaby pozostawać na zawsze niewolnikiem rozwiniętych przemysłowo
państw. Dwa lata temu, kiedy kilka polskich firm budowlanych i transportowych
operujących w Niemczech wniosło skargi na nieuczciwe gospodarcze praktyki,
Premier Jerzy Buzek napisal osobisty list do Kanclerza Gerharda Shroedera
prosząc Kanclerza o spojrzenie na tą sprawę. List Jerzego Buzka pozostaje
bez odpowiedzi do dzisiejszego dnia.
W tym kontekście żądania wobec Polski i Czeskiej Republiki rewizji granic
oraz zwrotu własności, artykułowane coraz silniej w Niemczech muszą być
brane z jak największą powagą. Jarosław Kaczyński, były minister i znana
polityczna figura, przyznał w ostatnio w wywiadzie, że status własności ziemi
w zachodniej Polsce nie został uznany w UE. Obawiał się, że kiedy Polska
połączy się z UE sądy UE mogą być użyte w celu wyeksponowania niemieckich
żądań zwrotu mienia wobec polskich obywateli i Państwa polskiego. Glosy obawy
zostały ostatnio zaognione faktem, że obecny rząd Leszka Millera nie uznał
poprzednio ustalonej zgody na okres przejściowy po którym obcokrajowcy mogliby
kupować ziemię uprawną bez ograniczenia. Według nowej formuły nie będzie
okresu przejściowego na sprzedaż nieuprawnej ziemi obcokrajowcom. Ażeby zrozumieć
obawy Polaków o losy ich ziemi trzeba sobie zdać sprawę z całości sytuacji
i wielkości obszaru mogącego być przedmiotem sporu i specyficznej sytuacji
w jakiej znalazła się Polska po Drugiej Wojnie Światowej. Alianci uzgodnili
na Konferencji Poczdamskiej, że więcej niż 1/3 terytorium Polski zostanie
przekazana sowieckiej Rosji a zostanie to skompensowane 100 tysiącami kilometrów
kwadratowych z terytorium Niemiec.
Mapa (Fig. 1) przedstawia granice Polski w 1939 roku oraz 1945.
Co Polacy powinni zrobić.
Wiele z krytycyzmu wobec UE, wyrażonego tutaj, powinno być skierowane przeciw
politycznej elicie Polski. Mimo wszystko nikt nie zmusił następujące po sobie
rządy polskie do ulegania presji UE i akceptowania jej warunków prowadzących
bezpośrednio do ekonomicznej i kulturowej katastrofy na skale nie spotkaną
w całej historii Polski. Naczelnym pytaniem jest - w jaki sposób polska populacja
może odzyskać swoje polityczne prawa i bardziej dokładnie, - co Polacy powinni
zrobić aby mieć kontrole nad swoja klasą polityczną. Polska płaci ciężką
cenę za brak kompetentnych i wprawnych negocjatorów z UE. Wielu ze znanych
ministrów i byłych aparatczyków jak Sławomir Wiatr, Włodzimierz Cimoszewicz
zdają się dbać bardziej o interes swojej partii niż o dobro całego kraju.
Ministrowie jak Jerzy Kropiewnicki, który miał odwagę publicznie zwrócić
uwagę na brak równowagi w negocjacjach i generalnie nie nie fer ugody faworyzujące
UE stracili swoje stanowiska już dawno. Marek Cichocki, dyrektor Centrum
Stosunków Międzynarodowych, (Centre for International Relations) zupełnie
trafnie zwrócił uwagę w artykule opublikowanym w Rzeczypospolitej, 20 lutego
2002 -"Niefortunnie, metody zastosowane do rekrutacji polskich przedstawicieli
do negocjacji z UE są żałosne.(...) Dominuje kryterium lojalności dla partii
a nie kryteria oparte na pofesjonaliżmie i interesie państwa."
Doświadczenie krajów G-7, które zmodyfikowały swoje konstytucyjne systemy
i prawo wyborcze po II Wojnie Światowej, czyli Włochy, Francja i Japonia
wyraźnie pokazują, że kluczem do demokratycznie odpowiedzialnego rządu musi
być System wyborczy. Polska opinia publiczna musi być zdolna do uczynienia
skorumpowanych polityków odpowiedzialnymi za swoje postępowanie i spowodować
system pozytywnej selekcji. Wielu intelektualistów i specjalistów w prawie
i socjologii wielokrotnie wskazywało, że system wyborczy oparty na listach
partyjnych propaguje korupcje i kreuje nieodpowiedzialne rządy. Dlatego,
zanim postawi się pytanie czy naród ma dołączyć do UE czy nie należy to pytanie
postawić elektoratowi w referendum, zanim nastąpią jakiekolwiek ugody z UE.
Polska musi zreformować swój konstytucyjny system. Ze wszystkich potrzebnych
reform, program porzucenia systemu list partyjnych i przyjęcia prawa wyborczego
w którym reprezentant jest wybierany przez określoną grupę wyborców, tak
45jak jest to przyjęte w państwach G-7, musi być traktowany jako najbardziej
fundamentalny i do natychmiastowego zrealizowania.
(Przekład z angielskiego, Wojciech Właźliński)
Poland’s concerns in the wake of joining the European Union
Tomasz J Kazmierski,
August 2002
Negative balance - what happened to ‘europaradise’?
The Vienna Institute for International and Economic Studies predicted
early this year that the impoverished Poland, after joining the EU, would
be a net payer into the Community budget. The Vienna Institute’s finding
was confirmed by the Government Centre for Strategic Studies in Poland, which
estimates that Poland during her first year of membership would be at best
300mln euros out of pocket. In this context, the recent announcement of
the EU Budget Commissioner, Ms Michaele Schreyer, sounds particularly worrying.
She stated that the size of Poland’s contribution to the EU budget must be
no less than 2.5 to 3 bln euros per annum. In the simplest terms, if such
a sum, which represents some 7-8% of the national revenue, was diverted into
the vast treasure chests of the European Commission, Poland’s strangulated
economy would have to die.
How could this be? Where are the scores of cheerful ‘experts’ and ‘economical
specialists’, both in Poland and elsewhere in Europe, who in the early 90s
were painting the glorified and rosy vision of a ‘europaradise’? Billions
of deutschmarks, francs and pounds were to flow into the Polish economy.
The EU was to help Poland build roads, factories, educate the youth and create
a global communication infrastructure. The open markets and free trade
were to bring enormous profits. Everybody would be able to work anywhere
in Europe and earn enormous salaries. Where are the advocates of those
blissful prophecies now?
In the 1980s Poland enjoyed a surplus trade balance with the European
Community, which in the 1990, the first transition year, was equal to approximately
1 bln euros. However, the Treaty of Association with the European Union signed
by Poland in 1991 had exposed Polish markets to an uncontrolled influx of
heavily subsidised EU goods and services. The trade balance went immediately
into the red. In 1992 Poland acquired a 1 bln euro deficit, which grew
in 1993 to 2 bln euros and in 1996 reached 7 bln euros. The Polish government
remained totally subservient to Brussels’ will. Not only it did not counter
grossly unfair measures such as the prize dumping policies, but kept agreeing
to further relaxation of the asymmetrical trade barriers to help the EU imports.
Similar tendencies occurred in other Associate Member countries. Hungary
went from a small trade deficit of 370 mln euros in 1992 to a large deficit
of 2.2 bln euros in 1998. The Czech and Slovakian 49 mln euro deficit in
1990 grew to 4.8bln euros in 1996.
The trade deficit is directly related to the number of jobs lost. According
to the Parliamentary Office For Studies and Expertises in the Sejm (Lower
House of Polish Parliament), Poland’s unemployment increased in 1997 by
355,000, in 1998 – by 403,000 and in 1999 by 357,000. The total loss of
Polish jobs due to the ‘liberalization’ of trade with the EU exceeded, by
the end of 2002, the staggering figure of 1.5mln. The total trade deficit
with EU for the period 1990-2002 has exceeded 65 bln euros.
Polish industry turns out to be a threat
The trendiest term, that seems to be omnipresent in the Polish political
and economic speak, is “restructurization”, a new word hitherto absent from
dictionaries. Restructurization, in the wake of joining the EU, is supposed
to make the Polish economy ‘compatible’ with that of the more established
members of the Community. It is not difficult to imagine how such ‘compatibility’
should be achieved according to Brussels’ minds. As a direct result of
EU pressure, the very competitive Polish coal mining industry only in one
year of 2002 has reduced its output by 36mln tonnes, which represents a third
of its total production. The number of jobs lost this year in Polish coal
mines will exceed 48,000. Brussels also does not seem to like very much
the Polish steel industry. According to the EU programme of “Restructurization
of the Polish Steel Industry” agreed with the Polish government in 1999,
the Polish steel works, another potential competitor for the heavily subsidised
EU steel corporations, will, by the end of 2003, reduce its crude steel
output from the current level of 7.7mln tonnes per annum to 1,8mln tonnes
with a loss of 50,000 jobs.
However, the scale of destruction planned for the Polish farming industry
exceeds everything that is being done to coal mines, steel works and chemical
factories. In November 1998, “The Independent” estimated that 50% to 70%
of all farms in Poland will disappear. Polish national press more and more
frequently reports disaffected views of the owners of efficient, large production
farms equipped with modern hi-tech infrastructure. They are afraid more that
small, subsistence farmers, because they cannot operate without bank loans
and large, long term government contracts. It is now officially known that
farmers in the new member countries will receive in the first year no more
than 25% of what their EU colleagues get. The Agriculture, Rural Development
and Fisheries Commission run by Mr Franz Fischler also insists that Poland
should adopt food production quotas so severe, that the total output of food
industry would become less than the country’s internal demand. Not surprisingly,
Brussels’ concept that Poland should become a net importer of food appears
to be quite novel and rather less than appealing to any Polish farmer, large
or small.
Mr Marian Brzoska, the vice-director of the European Bureau of FAO and
a secretary to the European Agriculture Commission, said in an interview
for Gazeta Wyborcza published on 7 February 2002, that Poland “by degrading
her own agricultural industry over the past 12 years, gave the EU a present;
Poland has reduced its agricultural land by more than 2 mln hectares, the
cattle stock - by about 3 mln cows, and sheep stock – twelve fold. The
EU countries transfer from Poland annually 4 bln euros of financial profit
while the size of EU help does not exceed several hundred million euros a
year.” In June 2002, M. Smith i J. Reed stated in a Financial Times article
that farming subsidies help Western European farmers to undercut the competition
on the Polish food market. As a result Poland suffers a $500mln annual
deficit in the agricultural trade.
Prof. Elzbieta Kawecka-Wyrzykowska, an economist, estimates in her book
that the combined loss due to the EU-enforced reduction of coal, steel and
farming industries will reach 2 mln jobs. She also estimates that, should
Poland join the EU, unemployment will continue growing at rate of 1.6% per
annum. On 16 June 2001, Frankfurter Allgemaine Zeitung published the following
words of Michael Ludwig “The EU surplus in the trade with Poland, and specifically
the surplus of Germany, is big. This means that Germany has been able to
secure dozens of thousands of jobs due to its trade with the East. The eastern
markets are already open for Germany, while the EU markets remain shut for
Poland.”
As if that was not enough, Poland has been forced to agree to a 7-year
moratorium on free movement of Polish labour force. This means that while
EU citizens will be able to freely undertake employment in Poland from the
day Poland joins in, Polish workers will not have an equal right to apply
for jobs in the EU.
Concern over land
The myth of alleged Polish-German reconciliation after the collapse of
the Berlin Wall was very short lived. Polish weekly Wprost reported on
12 April 1992, that Mr Heinrich Weiss, leader of German Industrial Union,
shared candidly his idea of future relations with Poland in these words: “Poland
must start paying her debt interests, which Poland is not doing; Poland must
also implement austerity measures and keep her prices and wages low. Only
then Poland will become attractive to German investors.” According to this
stunning announcement by a prominent German industrialist, Poland would have
to remain forever a slave of developed countries. Two years ago, when Polish
several building and transport companies operating in Germany lodged complaints
against unfair business practices, Prime Minister Mr Jerzy Buzek wrote a
personal letter to Chancellor Gerhard Schroeder asking the Chancellor to
look into the matter. Mr Buzek’s letter remains unanswered to this day,
In this context, the border revision and property ownership claims against
Poland and Czech Republic voiced with a growing force in Germany must be
treated with the utmost seriousness. Jaroslaw Kaczynski, a former minister
and prominent political figure, has admitted in a recent interview that the
status of land ownership in Western Poland has not been cleared with the EU.
He was worried that, when Poland joins then EU, European courts might be
used to forward German property claims against Polish citizens and the Polish
state. The voices of concern have been fuelled by the fact that the present
government of Leszek Miller has recently backed down on the previously agreed
transition periods after which foreigners will be able to freely buy agricultural
land. According to the new formula, there will be no transition period for
sale of non-agricultural land to foreigners. To understand the Polish concern
over land, it is important to fully realize the size of contested land and
Poland’s unique situation after the II World War. The Allied Powers agreed
at the Potsdam conference that more than a third of the Polish territory
would be lost to the Soviet Union and Poland would be compensated by about
100,000 km square acquired from Germany. The maps in figure 1 show the Polish
borders in 1939 and 1945 respectively.
Figure 1.
What should Poles do?
Much of the criticism expressed here about the EU policies, should really
be directed against the Polish political elite. After all, nobody has
forced the consecutive Polish governments to succumb to the EU pressure and
accept terms leading directly to a economic and cultural catastrophe on
a scale unparalleled in the entire history of Poland. The crucial question
therefore is: how can the Polish population regain its political rights
and,. more specifically, what should the Poles do, to control their political
class. Poland continues to pay a heavy price for the lack of truly competent
and tough professionals in the EU negotiations. Many prominent ministers
and former communist apparatchiks, such as Mesrs Slawomir Wiatr or Wlodzimierz
Cimoszewicz, seem to care much more about interests of their own party than
the reason d’etre of the whole country. Ministers like Jerzy Kropiewnicki,
who dared to complain publicly about the lack of symmetry in the negotiations
and grossly unfair agreements that favoured the EU side, have lost their
jobs long ago. Mr Marek Cichocki, director of the Centre for International
Relations, quite aptly pointed out in his article published by daily Rzeczpospolita
on 20 February 2002: "Unfortunately, the methods employed to recruit Polish
representatives for the EU institutions are deplorable (..) The criterion
of party loyalty will dominate, not criteria based on professionalism and
the state interest”.
The experience of the G-7 countries which modified their constitutional
systems and electoral laws after the II World War, namely Italy, France,
and Japan, clearly shows that the key to a democratically accountable government
is the electoral system. Poland’s public opinion must be able to bring the
corrupt politicians to account and practice a system of positive selection
of elites. Many intellectuals and specialists in law and sociology have
repeatedly pointed out that the country’s electoral system based on party
lists is the main factor fostering corruption and creating irresponsible governments.
Therefore, before a question whether the nation should join the EU is put
forward to the electorate in e referendum, before any specific deals are
agreed with the European commission. Poland must reform her constitutional
system. Out of all the necessary reforms, the programme to abolish the party
list system and adopt an electoral law in which representatives are elected
in single seat constituencies, like it is done in the G-7 countries, must
be treated as the most fundamental and most urgent postulate for change.
netpol@interaccess.com
PoloniaNet, powrot