„WIĘC SŁUCHAJCIE MNIE ZWIERZĘTA”
Wojciech Właźliński
Napisane jest w Talmudzie:
Tylko Żydzi to są ludzie,
cała reszta zaś w naturze
to bydlęta w ludzkiej skórze,
no a Talmud to rzecz święta,
więc słuchajcie mnie zwierzęta:
(...)
Wyjatek z wiersza. Autor mi nieznany.
Jak refren przewija się to kiedykolwiek włączy się jeden z głównych
kanałów amerykańskiej telewizji, polskiej, czy otworzy się jakiekolwiek
media „poprawnej” propagandy zarówno w Polsce jak i w Ameryce Północnej.
Tym razem to nie Jerzy Urban.
Wiadomym jest, że ani Talmud to rzecz święta, no może dla tych którzy
sobie go stworzyli jest rzeczą świętą, ani Żydzi to rzecz święta a
przynamniej ci którzy swoje bestialstwa tłumacza Talmudem.
„Zwierzęta” a więc ci, których Żydzi nazywają „gojami” – czyli bydlętami,
różnią się od bestii. Zwierzęta posiadają zmysł samozachowawczy, rożny
stopień agresywności i sił obronnych ale wobec bestii wszystkie one są bezbronne.
Zastosowanie techniki, socjotechniki i „dialogu” w stosunku do „zwierząt”
uczyniło z nich masę przyglądającą się biernie bestiom i bestialstwu
lub będąc w nie wmanipulowaną partycypującą w nim. Te „zwierzęta” , które
zauważają to zjawisko i przeciwstawiają się niemu nazywa się że „stanęli
na tylne łapy.” Aktywnie broniących się w desperacki sposób ponieważ
nic innego im już nie pozostało bestie likwidują, oczywiście w bestialski
sposób razem z całymi domostwami i budynkami pastwiąc się nawet nad
ciałami zabitych. W furii bestialstwa pali się, niszczy, lub wyrywa drzewa
oliwne z korzeniami na oczach całego „zwierzęcego” świata.
Takich widoków już nawet sami Żydzi nie wytrzymują, jakże nieliczni.
„Zwierzęta” oczywiście nie maja nic do gadania a jeśli, to między sobą zostaną
wyciszeni swoimi „zwierzęcymi” prawami o antysemityźmie. Nie wystarcza to.
Największa „zwierzęca” potęga gospodarcza i militarna wraz nielicznymi wasalami
weszła na tą samą drogę zbrodni i bestialstwa.
Zdawałoby się, że bestialstwo ma miejsce tylko w stosunku do „zwierząt”.
Jakże błędne mniemanie. Unicestwienie niewygodnego elementu własnej nacji
własnymi planami i cudzymi rękoma, dla uzyskania „wyższego celu”, pod mianem
Holokaustu jest już dosyć znane. (Tzvi Shabtai ) Mniej znane, a właściwie
nieznane przez lata i ujawnione w Izraelu dopiero niedawno fakty mające znamiona
„powolnego holokaustu” niewygodnej części własnej nacji na terenie
własnego państwa wstrząsnęły opinią samych Żydów. Oczywiście „zwierzęta”
nie mają nic na ten temat do powiedzenia.
14 sierpnia, 2004, o 9 rano, izraelska stacja telewizyjna "Kanał 10",
ujawniła jeden z najohydniejszych sekretów syjonistycznych lejberzystowskich
założycieli Izraela - umyślną, masową radiację wszystkich młodych Sefardyjczyków,
- „100 000 napromieniowanych”
Przytaczam poniżej skrócony nieco polski przekład artykułu
na ten temat i zachęcam do przeczytania całości w polskim tłumaczeniu i angielskim
oryginale: Barry Chamish, http://www.barrychamish.com
(...)W 1951 roku, naczelnik ministerstwa zdrowia, Czaim Szeba, wrócił
z USA z 7 rentgenowskimi maszynami, które podarowała mu amerykańska
armia. Miały zostać użyte w masowym eksperymencie na całym pokoleniu Sefardyjczyków,
służących jako króliki doświadczalne. Każde dziecko sefardyjskie miało
dostać 35 tys. razy większą od dopuszczalnej dawkę promieniowania, skierowaną
bezpośrednio w głowę.
Za doświadczenie rząd amerykański płacił 300 mln lirów izraelskich,
co stanowi równowartość współczesnych miliardów dolarów.
Dla porównania, cały ówczesny budżet ministerstwa zdrowia Izraela
zamykał się w sumie 60 mln lirów. Dla niepoznaki, podczas wycieczek
szkolnych dzieci zabierane były na odosobnienie, w celu napromieniowania.
Rodzinom tłumaczono, że promieniowanie ma stanowić zabezpieczenie przeciwko
grzybicy oraz pasożytom.
Wkrótce po napromieniowaniu 6 tys. dzieci zmarło, a te, które
pozostały przy życiu, do dziś umierają z powodu raka i innych chorób.
Zanim zmarły, ofiary cierpiały na ataki epilepsji, zanik pamięci, chorobę
Alzheimera, przewlekłe bóle głowy i psychozę.”
„(...)Ponieważ całe ciało dzieci było wystawione na promieniowanie, zmieniono
konstytucję genetyczną wielu z tych dzieci, wpływając na następne pokolenia.
Kobieta ze zniekształconą twarzą: Cała trójka moich dzieci ma te same
zmiany rakowe, co moja napromieniowana wtedy rodzina. Niech nikt nie mówi
mi, że to przypadek.”
„(...)Wśród ofiar najwięcej było Marokańczyków, bo byli największą
grupą sefardyjskich emigrantów. Wbrew logice, napromieniowani stali
się najbiedniejszą i najbardziej kryminogenną grupą ludności. W przeciwieństwie
do nich, Marokańczycy, którzy uciekli do Francji, stali się zamożni
i wykształceni. Popularne tłumaczenie tego zjawiska miało być takie, że do
Francji wyemigrowali bogaci i sprytni. Prawda jest jednak taka, że głów
dzieci marokańskich imigrantów we Francji nie poddano smażeniu promieniami
gamma.
Film jasno pokazuje, że operacja nie była przypadkowa. Ryzyko wynikające
z działania promieni rentgenowskich znane było już wtedy, od ponad 40 lat.
Oficjalne wytyczne dla prześwietleń w roku 1952, mówiły o maksymalnej
dawce 0.5 rada dla dziecka izraelskiego. Nie było więc żadnej pomyłki. Dzieci
zostały celowo wystawione na niebezpieczeństwo.
David Deri zauważa, że tylko sefardyjskie dzieci zostały napromieniowane:
Byłem w klasie, gdy przyszli po nas ludzie, aby wziąć nas na wycieczkę. Dzieciom
Aszkenazi kazano pozostać w klasie, a resztę, o ciemniejszej karnacji skócry,
poproszono do autobusu.
Film pokazuje historyka, dającego skróconą lekcję historii ruchu eugeniki
- programu mającego na celu usunięcie słabych stron społeczeństwa. Historyk
podaje, że operacja "grzybica strzygąca", była programem eugenicznym, wymierzonym
w usunięcie słabych szczepów ze społeczeństwa.
Film cytuje dwóch znanych, anty-sefardyjskich, rasistowskich przywódców
Izaela: Nahuma Goldmanna i Levi Eszkola.
Goldmann spędził czas Holocaustu w Szwajcarii, gdzie dopilnował, by jedynie
niewielu uchodźców znalazło schronienia. Następnie poleciał do Nowego
Jorku, gdzie stanął na czele Światowego Kongresu Żydów, kierowanego
wtedy przez Samuela Bronfmana. Według kanadyjskiego pisarza Mordekaja Richlera,
Bronfman zawarł z kanadyjskim ministrem Mackenzie King'iem umowę, uniemożliwiającą
przybywanie żydowskim emigrantom do Kanady.
Rola Levi Eszkola podczas Holokaustu nie ograniczała się do zaniechania ratowania
życia. Był wręcz zajęty odbieraniem życia. Oto fragment biografii Eszkola
z witryny rządu Izraela: W 1937 roku, Eszkol odgrywał kluczową rolę w ustanowieniu
Kompani Wodnej Mekorot, będąc tym, który przekonywał rząd niemiecki,
aby zezwalał na emigracje Żydów do Palestyny, pozwalając im zabrać
ze sobą część majątków, głównie w formie wyposażenia zbudowanego
w Niemczech.
Podczas, gdy żydowski świat bojkotował nazistowskie Niemcy lat 1930tych,
Agencja Żydowska w Jerozolimie popierała Hitlera. Zawarto umowę, tzw. Zezwolenie
Transferu, na mocy której hitlerowcy mieli wygonić niemieckich Żydów
do Palestyny, a lejberzystowscy syjoniści mieli zmusić imigrantów
do wydania swych majątków na zakup wyłącznie niemieckich towarów.
Gdy Agencja Żydowska miała już niemieckich Żydów, na których
jej zależało, zostali oni potajemnie indoktrynowani anty-żydowskością Sabbataja
Cwi oraz Jakuba Franka. Wtedy pozwolono nazistom zająć się Żydami pozostałymi
w Europie. Holokaust był programem eugenicznym, a Levi Eszkol odgrywał w
nim znaczącą rolę.
W tym momencie na ekranie pojawia się marokańska kobieta: To był holocaust,
holokaust sefardystów. Chciałabym wiedzieć, dlaczego nie znalazł się
nikt, kto by to zatrzymał?
David Deri, zarówno na filmie, jak i będąc uczestnikiem dyskusji,
wyrażał frustrację z powodu niemożności znalezienia akt lekarskich z czasu
swego dzieciństwa: Próbowałem dowiedzieć się, co mi zrobili, kto to
autoryzował, na czyje polecenie. Niestety ministerstwo zdrowia powiedziało,
że moje akta zginęły. Boaz Lev, minister zdrowia, powiedział, że wszystkie
zapiski spłonęły w pożarze. Rzecznik ministerstwa zdrowia, Boaz Lev: Niemal
wszystkie akta spłonęły w pożarze.
Pomóżmy więc Panu Deri wytropić prawdę o tym, kto wydał rozporządzenia.
W tym miejscu muszę jednak wprowadzić swoją osobę. Około 6 lat temu badałem
sprawę porwania 4,5 tys. jemeńskich niemowląt i dzieci w pierwszych latach
państwowości Izraela. Spotkałem się z przywódcą ruchu na rzecz dzieci
jemeńskich, rabinem Uzi Meshulum, uwięzionym z powodu próby ujawnienia
prawdy na ten temat. Później został on odesłany do domu w stanie wyniszczenia,
z którego już nigdy się nie wykaraskał. Powiedział mi wtedy, że wszystkie
te dzieci zostały wysłane do Ameryki, w celu przeprowadzenia na nich testów
nuklearnych. Amerykański rząd zakazywał eksperymentów na ludziach,
więc potrzebował "królików doświadczalnych". Rząd Izraela zaoferował
ludzi na ten cel, w zamian za pieniądze oraz nuklearne tajemnice.
Inicjatorem izraelskiego projektu jądrowego był przewodniczący rady obrony
Izraela, Szimon Peres. Rabbin Jerozolimy, David Sevilia, potwierdził tę zbrodnię.
Później widziałem zdjęcia blizn popromiennych na kilku niemowlętach,
które przeżyły, oraz klatki, w których przewieziono je do Ameryki.
Nieco wcześniej niż pięć lat temu, opublikowałem w internecie moje przekonanie,
że syjonistyczny rząd lejberzystowski Izraela prowadził doświadczenia jądrowe
na Jemeńczykach i innych sefardyjskich dzieciach, zabijając tysiące z nich.
Niecałe trzy lata temu opublikowałem to ponownie w swojej ostatniej książce,
pt. "Save Izrael!" (Ocalić Izrael!). Spotkało mnie z tego powodu wiele nieprzyjemności.
Jednak miałem rację.
Wróćmy jednak do filmu. Mówią nam, że w latach 1940tych prawo
USA zakazało doświadczeń nuklearnych przeprowadzanych na więźniach, chorych
umysłowo i tym podobnych. Amerykański program atomowy potrzebował nowego
źródła, ludzkich "królików doświadczalnych" i rząd Izraela
dostarczył ich.
Oto skład rządu z czasu grzybicy i okrucieństwa: premier - David Ben Gurion,
minister finansów - Eliezer Kaplan, minister osadnictwa - Levi Eszkol,
minister spraw zagranicznych - Mosze Szarrett, minister zdrowia - Josef Burg,
minister pracy - Golda Meir, minister policji - Amos Ben Gurion.
Najwyższa, poza-gabinetowa pozycja należała do Szimona Peresa, przewodniczącego
Rady Obrony Izraela.
Jest absurdem, że program pochłaniający miliardy dolarów z funduszy
USA, byłby nieznany premierowi Izraela, tak zgłodniałego gotówki.
Ben Gurion doskonale o wszystkim wiedział, dlatego też wybrał na ministra
policji swojego syna, na wypadek, gdyby ktoś zechciał się wmieszać.
Przyjrzyjmy się również innym członkom spisku, zaczynając od ministra
finansów, Eliezera Kaplana. Zajmował się zyskami z transakcji, a jako
formę wiecznej nagrody, nazwano jego imieniem szpital w pobliżu Rehovot.
Nie jest jedynym w tym wypadku. Czaim Szeba, rasistowski bigot, który
przewodził "Korporacji Grzybica", nadał swe imię całemu kompleksowi medycznemu.
Nie trzeba przypominać, że jeżeli w środowisku medycznym jest choć odrobina
przyzwoitości, nazwy tych placówek zdrowia trzeba zmienić.
Kolejny jest Josef Burg, którego przywódcy ruchu Dzieci Jemeńskie
czynią odpowiedzialnym za porwania ich niemowląt. Jako minister zdrowia,
odegrał zapewne kluczową rolę w morderstwach "przeciwgrzybicznych". To wyjaśniałoby
późniejsze dziwne zachowanie jego syna, Avrahama Burga, jako rozjemcy
pokojowego. Nie zapomnijmy o Mosze Szarretcie, który w Aleppo, w 1944
roku aresztował rabina Joela Branda za propozycje uratowania 800 tys. Żydów
uwięzionych na Węgrzech. Najczęściej cytowane słowa Szarretta: Jeżeli Szimon
Peres wejdzie w skład rządu, rozerwę moje szaty i zacznę lamentować. Kilku
aktywistów Dzieci Jemeńskich powiedziało mi, że słowa Szarretta dotyczyły
porwań dzieci jemeńskich.
Inni amatorscy historycy powiedzieli mi, że Levi Eszkol otwarcie i z dumą
wyznawał swoją wiarę w założenia Sabbataja Cwi. Pomimo starań nie udało mi
się znaleźć dokładnego cytatu, jednakże wiemy, że Eszkol w okresie "grzybiczym"
służył jako minister osadnictwa, a następnie przejął funkcję ministra finansów
od Kaplana.
Cytat z jego życiorysu: W 1951 Eszkol został ministrem rolnictwa i rozwoju.
Dekada lat 1952 do 1963 charakteryzowała się bezprecedensowym wzrostem gospodarczym,
pomimo ciężaru finansowania fal emigrantów. W 1956 roku, podczas kampanii
Synaj rozpoczął on służbę jako minister finansów. W latach 1949-1963,
Eszkol był również szefem osadniczego oddziału Żydowskiej Agencji.
Przez cztery pierwsze lata izraelskiej państwowości, był również skarbnikiem
Agencji, odpowiedzialnym za zdobywanie funduszy na rozwój kraju, napływ
fal licznych emigrantów i wyposażenie armii.
Słowem, to przede wszystkim Eszkol był odpowiedzialny za izraelskich imigrantów,
czyli tych, których wysyłał na śmierć w komnatach radiacyjnych tortur.
Wreszcie, Golda Meir. Nie znamy jej roli, ale znała tajemnicę i została wynagrodzona.
Zauważcie, że w późniejszym czasie każdy premier mianowany do roku
1977, do wyborów Menachema Begina, pochodził z tej kliki. Następcy
tych rzeźników przynieśli nam "pokój" w Oslo i są oni gotowi
wymazać osadników z Judei, Samarii i Gazy równie skutecznie,
jak załatwili podrzędnych, śniadych Żydów, którzy dostali się
w ich szpony 50 lat wcześniej.
Wyobraźcie sobie, że jest 1952 rok i jesteście na spotkaniu w rządzie, na
temat, czy wysłać jemeńskie dzieci do Ameryki na zagładę promienną, czy też
zgładzić je na miejscu. Właśnie o tym dyskutowali podczas obrad nad sprawami
stanu, sabbajaniści - założyciele naszego kraju. Po zakończeniu filmu, gospodarz
programu Dan Margalit, próbował bez przekonania usprawiedliwić to,
co widział: To były ciężkie czasy, chodziło o każdy dzień przetrwania. Przerwał
jednak, wiedział bowiem, że nie ma przebaczenia za rzeź na sefardyjskich
dzieciach. Marokańska piosenkarka skwitowała to, co widziała: To będzie bolało,
ale prawda musi zostać ujawniona. W przeciwnym wypadku, rany nigdy się nie
zagoją.
Żyje jedna osoba, która zna prawdę i brała udział w tym okrucieństwie.
Lider opozycji, Szimon Peres, zwolennik pokoju. Jedyną szansą na ujawnienie
prawdy i rozpoczęcie procesu gojenia ran, jest rozpoczęcie śledztwa w sprawie
porwania 4,5 tys. jemeńskich dzieci i napromieniowaniu 100 tys. dzieci sefardyjskich.
Nigdy jednak się to nie stanie. Cudem jest, że w ogóle pokazano film
"100 000 napromieniowanych". Sprawa jest prosta. Ktoś walczył o pokazanie
filmu, ale musiał zgodzić się na kompromis. Film dokumentalny pokazano w
tym samym czasie, co najpopularniejszy i najwyżej notowany w Izraelu program
roku, "A Star Is Born" (Wzeszła Gwiazda).
Następnego dnia żadna z gazet nie wspomniała o emisji filmu "100 000 napromieniowanych".
Natomiast zdjęcie nowonarodzonej gwiazdy zajmowało w nich pół strony
tytułowej. Tak właśnie grzebie się prawdę w Izraelu i jakoś wciąż sztuczki
te udają się. W taki sam sposób ukryto prawdę o zabójstwie
Rabina. Kilkaset tysięcy osób widziało jednak film na ekranach telewizyjnych
i nigdy nie zapomni prawdy. Jeżeli zabójstwo Rabina nie pogrzebało
lejberzystowskiego syjonizmu na dobre, miejmy nadzieję, że "100 000 napromieniowanych"
to w końcu zrobi.
---------------------------------
Barry Chamish
http://www.barrychamish.com
Przekład: Piotr Bein i Paweł Zasuń. "100 000 napromieniowanych"
"Wir": www.wir.ca. Wrzesień 2004.
Także: Radio Foka www.foka.com
Wojciech Właźliński
1.XII. 2004
netpol@interaccess.com
P/S
Za dużo wiedzieć w mafijnym środowisku może być ryzykownym ale zbyt mało
wiedzieć prowadzi do pewnej zguby z tym, że często z opóźnieniem.
Setki milionów ludzi zginęło w nieświadomości i z powodu niewiedzy.
netpol@interaccess.com
PoloniaNet, powrot