TEGO MOZECIE BYC PEWNI

Orzeczeniem z dnia 14 maja 1999 roku, Australijska Rada Prasowa podtrzymala skarge Rady Naczelnej Polskich Organizacji w Australii, zlozona przeciwko dziennikowi THE AUSTRALIAN, za uzywanie przez ten dziennik klamliwego zwrotu "Polish concentration camps". Australijska Rada Prasowa podtrzymala nasze zarzuty, ze zwrot ten wprowadza czytelnika australijskiego w blad i jest obrazliwy dla Polakow, przez co narusza pryncypia dziennikarskie obowiazujace w Australii.

Sprawa wziela swoj poczatek od opublikowanego w tej gazecie w dniach 21-22 listopada 1998 artykulu Johna Cornwella, zatytulowanego "Blessed be their names". Autor uzyl w nim klamliwego zwrotu "Polish concentration camps".
Przypadkowo publikacja owego artykulu zbiegla sie w czasie z wizyta w Melbourne przewodniczacego NSZZ Solidarnosc, Mariana Krzaklewskiego. Jako ze mial on zaplanowane spotkania z czolowymi politykami stanu Victoria i Queensland, grupa dzialaczy polonijnych, mdz.in. inz.Ryszard Majchrzak, inz.Andrzej Gozdzicki i nizej podpisany, zwrocila sie do niego z prosba o poruszenie problemu szkalowania Polski w australijskich srodkach masowego przekazu. Przywodca Solidarnosci, w czasie wszystkich pozostalych spotkan z australijskimi politykami w bardzo zdecydowany sposob napietnowal manipulacje prawda stosowana w wyzej wymienionym artykule. Australijscy politycy ze swej strony wyrazili glebokie ubolewanie z powodu publikacji tych klamstw i zapewnili, ze w przyszlosci beda im przeciwdzialali.
Rownoczesnie inz. Ryszard Majchrzak zwrocil sie do mnie z prosba o pokierowanie sprawa przeciwko dziennikowi THE AUSTRALIAN.

8 grudnia 1998 roku Rada Naczelna wystosowala list napisany przeze mnie i podpisany przez prezesa Ryszarda Majchrzaka, skierowany do redaktora naczelnego dziennika THE AUSTRALIAN z zadaniem natychmiastoweg zamieszczewnia sprostowania. Niestety list ow przez wiele tygodni pozostal bez odpowiedzi - zostal poprostu zignorowany przez redakcje tej gazety.
W dniu 15 lutego 1999 w imieniu Rady Naczelnej Polskich Organizacji w Australii zlozylem skarge w Australijskiej Radzie Prasowej przeciwko dziennikowi THE AUSTRALIAN. W skardze owej przypomnialem, ze dziennik THE AUSTRALIAN ma dluga historie uzywania podobnych, klamliwych sformulowan, pomimo naszych wielokrotnych protestow. Tresc skargi Rady Naczelnej zostala opublikowana w numerze 6-ym TYGODNIKA POLSKIEGO, natomiast w numerze 10/11 zamieszczone zostalo streszczenie polemiki listownej pomiedzy redaktorem naczelnym dziennika THE AUSTRALIAN, Panem Davidem Armstrongiem i mna.
Generalnie, Pan Armstrong odrzucil nasza skarge, argumentujac to tym, ze wszyscy czytelnicy jego gazety znaja realia II wojny swiatowej i zwrot "Polish concentration camp" nikogo nie wpowadza w blad.

Jako ze obydwie strony bardzo usztywnily swoje stanowiska i jakiekolwiek polubowne zalatwienie sporu okazalo sie niemozliwe, sprawa zajela sie Komisja Skarg Australijskiej Rady Prasowej. Rozprawa przed Komisja Skarg odbyla sie 13 maja 1999 w sydneyskim biurze Australijskiej Rady Prasowej.
Rade Naczelna na rozprawie byla reprezentowana przez dwie osoby: urodzona w Polsce corka polskich emigrantow, mlodziutka studentka V roku Wydzialu Prawa Australijskiego Uniwersytetu Narodowego, Agnieszka Samoc oraz nizej podpisanego. W trakcie rozprawy doszlo do wymiany argumentow pomiedzy stronami konfliktu. Argumenty przygotowane przeze mnie, a prezentowane przez Agnieszke mialy w zasadzie tak miazdzaca wage, ze reprezentant dziennika THE AUSTRALIAN, bedac nimi wyraznie zaskoczony, praktycznie sie nie bronil. Caly czas powtarzal on znana nam juz wczesniej argumentacje dziennika THE AUSTRALIAN, ze zwrot "Polish concentration camps" nie wprowadza nikogo w blad, dlatego ze realia II wojny swiatowej sa znane wszystkim czytelnikom jego gazety. Podczas calej rozprawy byl on dla nas bardzo uprzejmy, mowil bardzo cicho i sprawial wrazenie, jakby sam nie wierzyl w to co mowi. Widac bylo po nim, ze jest mu bardzo niewygodnie w roli obroncy tych klamliwych sformulowan, roli powierzonej mu przez redaktora naczelnego dziennika THE AUSTRALIAN, Pana Davida Armstronga.
Rada Naczelna ze swej strony przedstawila pisemna ekspertyza jednego z najwybitniejszych lingwistow z obszaru jezyka angielskiego w Australii, profesora Ralpha Elliotta z Wydzialu Anglistyki i Studiow Teatralnych Australijskiego Uniwersytetu Narodowego w Canberze, w ktoryej to bardzo ostro potepil on uzywanie przez prase zwrotu "Polish concentration camp". Tresc tej ekspertyzy opublikowana zostala w Nr 17 TYGODNIKA POLSKIEGO.
W dalszej czesci, podalismy przyklad magazynu TIME, ktory opublikowal w ubieglym roku podobny zwrot, ale po naszych protestach przyznal sie do bledu i opublikowal sprostowanie oraz przeprosiny. Przedstawilismy rowniez wyniki ankiety przeprowadzonej wsrod studentow College of Information Technology w Canberze, oraz studentow Universytetu w Canberze, ktore to wyniki zadawaly klam twierdzeniu dziennika THE AUSTRALIAN, ze zwrot "Polish concentration camps" nie wprowadza nikogo w blad. Wyniki tej ankiety opubliowane zostaly rowniez wczesniej w Nr 17 TYGODNIKA POLSKIEGO.
Natomiast naszym koronnym argumentem - a spowodowal on ogromne zaskoczenie nie tylko przedstawiciela dziennika THE AUSTRALIAN, ale rowniez calego panelu Rady Prasowej - bylo przedstawienie precedensowego orzeczenia wydanego w podobnej sprawie przed laty w Kanadzie. Otoz w 1988 roku Kongres Polonii Kanadyjskiej zlozyl skarge w Radzie Prasowej Stanu Ontario przeciwko dziennikowi THE OTTAWA CITIZEN, ktory uzyl podobnego klamliwego zwrotu "Polish concentration camp". Sprawa ta zostala wygrana przez Kongres Polonii Kanadyjskiej i dzieki uprzejmosci Pana Kazika Stysa, ktory sprawa owa przed laty prowadzil, przeslana nam zostala kopie orzeczenia oraz inne towarzyszace jej dokumenty. Ten argument calkowicie rozbroil przedstawiciela dziennika THE AUSTRALIAN, jak rowniez tych czlonkow Komisji Skarg, ktorzy podczas tej rozprawy nie byli zbyt przychylni naszej sprawie. Tym najglosniejszym zamknal on kompletnie usta i praktycznie nie odzywali sie oni juz do konca. Natomiast przedstawicielowi dziennika THE AUSTRALIAN pod koniec rozprawy zupelnie puscily nerwy i nie czekajac do jej zakonczenia, wybiegl z sali. Pomyslalem sobie wowczas, ze bylo cos symbolicznego w tej ucieczce. Tak jak w kazdym klamstwie i falszu, ktore nie moze trwac wiecznie.

Nastepnego dnia, 14 maja 1999 roku, Australijska Rada Prasowa wydala orzeczenie w ktorym podtrzymala skarge Rady Naczelnej Polskich Organizacji w Australii zlozona przeciwko dziennikowi THE AUSTRALIAN, za uzywanie przez ten dziennik klamliwego zwrotu "Polish concentration camps". Australijska Rada Prasowa podtrzymala nasze zarzuty, ze zwrot ten wprowadza czytelnika australijskiego w blad i jest obrazliwy dla Polakow, przez co narusza pryncypia dziennikarskie obowiazujace w Australii. Jednoczesnie Rada Prasowa nie znalazla podstaw do stwierdzenia, ze zwroty te byly uzywane przez ten dziennik celowo by oczerniac Polske.
Jako ze w calej tej powyzszej sprawie zdalem sie na osad Australijskiej Rady Prasowej, wychowanie i maniery nie pozwalaja mi komentowac publicznie jej werdyktu. Pozostawiam to moim rodakom w Australii, ktorzy maja dlugoletnie doswiadczenie w walce z tym przeklamaniami i sami moga powiedziec najlepiej o intencjach ludzi, ktorzy wielokrotnie uzywali obrazliwych dla Polakow sformulowan, czesto wbrew naszym prosbom i protestom.

Wedlug zasad obowiazujacych w tego typu przypadkach, orzecznie Australijskiej Rady Prasowej nie musi byc obowiazkowo opublikowane przez gazete, ktora dopuscila sie naruszenia zasad dziennikarskich. Jest ono dobrowolne i nikt dziennika THE AUSTRALIAN zmusic do jego opublikowania nie moze. Dobrowlolne opublikowanie byloby swiadectwem przyznania sie do bledu i zadosc uczynienia tym, ktorych klamstwa te dotknely. Dziennik THE AUSTRALIAN otrzymal taka opcje od Australijskiej Rady Prasowej - opublikowania tego orzeczenia w dniu 20 maja 1999. Niestety, nie skorzystal z niej. Swiadczy to wymownie o klasie ludzi, ktorzy stali za tego typu klamliwymi sformulowaniami.

Nasuwa sie pytanie co dalej, tj. czy orzeczenie to automatycznie zapobiegnie wystepowaniu podobnych zwrotow "Polish concentration camps" w australijskiej prasie? Odpowiedz brzmi - od nas samych zalezy, czy tak sie wydarzy. Roznica sytuacji polega teraz na tym, ze o ile do tej pory gazety mogly uzywac go dowolnie i nie ponosily praktycznie zadnych za to konsekwencji, o tyle po wydaniu orzeczenia przez Australijska Rade Prasowa, uzywanie tego zwrortu jest automatycznym zlamaniem etyki dziennikarskiej. Zadna gazeta nie chce sie na to narazic, ale gwarancji ze, tego nie zrobi, nie ma. Napewno odtad beda one tego unikaly i beda znacznie ostrozniejsze.
W Kanadzie, po wydaniu podobnego orzeczenia, zwroty te praktycznie zniknely z prasy. Te ktore sie ukazaly i zostaly dostrzezone przez Polonie kanadyjska, byly natychmiast prostowane pod grozba kolejnego orzeczenia Rady Prasowej. Gazety na ogol dbaja o swoja reputacje i wola unikac tego typu sytuacji. Jednakze gwarancji, ze tego nie beda czynic, nie ma i trzeba poprostu dalej obserwowac prase. W razie wystapienia podbnego przypadku, wdzieczny bylbym za poinformowanie mnie o tym osobiscie. Szczegolnie jezeli dopuscilby sie takiej recydywy dziennik THE AUSTRALIAN.

I na koniec kilka osobistych refleksji zwiazanych z ta sprawa i doswiadczeniami z niej plynacymi. Najwazniejsze to chyba to, ze Polska ma bardzo wielu przyjaciol wsrod Australijczykow, ktorzy wielokrotnie wyrazali oburzenie na istnienie w prasie tego typu klamliwych sformulowan. Mam na mysli nie tylko profesora Elliotta, ktory niezwykle nam pomogl swoja bardzo wartosciowa ekspertyza, ale rowniez nawet jednego z czlonkow Komisji Skarg Australijskiej Rady Prasowej, ktory w trakcie rozprawy bardzo ostro zaatakowal przedstwiciela dziennika THE AUSTRALIAN za uzywanie tych klamliwych sformulowan.
Konczac chcialbym publicznie bardzo serdecznie podziekowac wszystkim tym, ktorzy pomagali mi w trakcie calej tej sprawy. Przede wszystkim przywodcy Solidarnosci, Marianowi Krzaklewskiemu, ktory bardzo zdecywanie wystapil przeciwko uzywaniu tych klamliwych sformulowan w trakcie trwania swojej ubieglorocznej wizyty w Australii. Wyrazy wdziecznosci kieruje do Agnieszki Samoc, ktora towarzyszac mi w rozprawie, bardzo dzielnie - jak mloda lwica - bronila naszej sprawy w trakcie tej rozprawy. Byla to piekna lekcja patriotyzmu, gdy na pytanie jednego z czlonkow panelu dlaczego to robi, odpowiedziala ze jest polska patriotka i pamiec rodzinnego kraju kaze jej walczyc o jego dobre imie.
Chcialbym rowniez bardzo serdecznie podziekowac Kazikowi Stysowi z bylego Biura Prasowego Kongresu Polonii Kanadyjskiej, za nadeslanie mi bezcennych materialow, ktore pozwolily nam wygrac te sprawe. Gorace podziekowania kieruje do Ryska Majchrzaka, Bozenki Dziatkowiec, kolezanek i kolegow z Rady Naczelnej, ktorzy stali za mna murem w trakcie przygotowan do rozprawy. Dziekuje bylemu naczelnemu TYGODNIKA POLSKIEGO, Michalowi Filkowi, ktory zwrocil mi uwage na te klamstwa i ktorego wszyscy cieplo wspominamy, oraz aktualnemu naczelnemu Zdzislawowi Derwinskiemu, za umozliwienie mi regularnego publikowania sprawozdan z calej sprawy, Agnieszce Calce za przeprowadzenie ankiety wsrod studentow canberskiej uczelni, redaktorowi Eugeniuszowi Bajkowskiemu, Staszkowi Warginowi, Antkowi Jasinskiemu, Waldkowi Niemotko oraz wszystkim innym bezimiennym przyjaciolom, ktorzy poparli mnie w tej sprawie.

Osobne slowa kieruje do tych, ktorzy probowali mnie zastarszyc i wykorzystali ta sprawe do obrzucania mnie blotem. Otrzymalem przerozne pogrozki i anonimy. Grozono mi w tych anonimach: oblaniem twarzy kwasem siarkowym, wyrzuceniem z balkonu, podlozeniem bomby w samochodzie, wyrzuceniem z pracy itp. Zapewne autorzy tych anonimow, czytajac orzeczenie Australijskiej Rady Prasowej zgrzytaja zebami ze zlosci. No coz bracia - nie boje sie was i waszej wscieklosci. Dopoki opluwacie moj kraj, dopoki spotwarzacie moja ojczyzne i moj narod, nie bede udawal ze tego nie widze - bez wzgledu na konsekwencje. Tego mozecie byc pewni.

Irek Karaskiewicz
Czlonek Prezydium Rady Naczelnej
Polskich Organizacji w Australii
karasek@clover.com.au