Artykuł ten ukazał się w Naszym Dzienniku, z wycięciami, 4 grudnia, 2000 r.

"WYCHOWANE" POKOLENIA.
Wojciech Właźlński
Poniedzialek, 4 grudnia 2000 r

Z uznaniem przeczytalem wzmiankę o odslonięciu tablicy upamiętniającej zamordowanych patriotów polskich w budynku, w którym w latach 1945-54 mieścilo się Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Po zapoznaniu się ze szczególami tej uroczystości i samą tablicą mój zachwyt zmalal. Sami inicjatorzy imprezy pewnie wlozyli wiele serca w to, zeby w ogóle wydarzenie o takiej skali zostalo upamiętnione. Mam dla nich wielkie uznanie (...) zapewne mieli znikome środki na to, zeby w ogóle tych ludzi upamiętnic. Pomijam fakt slabej widoczności tablicy, nazwisk i malego rozglosu tej uroczystości. Aktualnym "wychowanym wladcom" polityczna "poprawnośc" nie pozwala na wyeksponowanie uroczystości upamiętnienia morderstw dokonanych na najbardziej wartościowych patriotach, ocalalych z pięcioletniego, programowego fizycznego niszczenia Narodu przez hitlerowskie Niemcy i komunistyczną Rosję, przez tych, których celem bylo i jest "wychowywanie" sobie Polaków.

Program wychowywania dwu pokoleń owocuje. (...) Dowód takiego "wychowania" dal minister kultury Kazimierz Ujazdowski. (...) Przy okazji odslonięcia tablicy pamiątkowej na budynku dawnego MBP dal dowód wzorowego "wychowania" zgodnego z programem. Otóz stwierdzil on przy tej okazji, ze: "Polacy walczący przeciwko nazizmowi stali się potem ofiarami rodaków, którzy dązyli do sowietyzacji naszego kraju".
Czyzby nasz minister byl az tak ograniczony w wiedzy (...)? Jeśli tak, to czy nie mial nikogo, kto by mu poradzil, ze mówiąc takie slowa ośmieszy się? Widac, ze nie ma takiego czlowieka w swoim środowisku. Nie tylko on zostal "wychowany przed terminem" (...).

Jakub Berman, kontynuując dzielo "wychowywania" Polaków, tlumaczyl swoim podwladnym: "Sytuacja zmieni się na naszą korzyśc, gdy zdolamy wychowac chociaz dwa pokolenia Polaków".
"Wychowywanie" Polaków przeprowadzono w Rosji przez fizyczną likwidację części "wrogów rewolucji", potem przez Hitlera przez likwidację "podludzi" wraz z NKWD, w jednej akcji (1939-1940) - jako wrogów Związku Sowieckiego i Niemiec, nastepnie do 1945 roku przez Niemcy a potem - MBW, UB, SB - jako wrogów Polski Ludowej. Teraz mamy w Polsce Sluzby Specjalne. Jeszcze jest sporo ludzi, którzy pamiętają te zbrodnicze inicjaly.

Proces fizycznego likwidowania Polaków po 1945 r. stopniowo ograniczal się z masowego do wybiórczego w miarę osiągania efektów "wychowywania", ale nie zakończyl się. Sytuacja byla juz ulatwiona, poniewaz elitę narodu wymordowal juz aparat niemiecki i rosyjski. Po roku 1945 do fizycznego "wychowywania" dolączono proces terrorystycznego, ale coraz mniej krwawego "ksztaltowania" pozostalego przy zyciu spoleczeństwa, dodano do tego międzynarodową antypolską kampanię falszów na temat Polski. Efekty tego "wychowywania" i dzialania wychowanków bermanowskiego aparatu, czyli przygotowywania spoleczeństwa do dobrowolnego przyjęcia warunków starego faszyzmu pod nową nazwą, obserwujemy na co dzień. Bolszewizm, ze wszystkimi swoimi zasadami, stopniowo jest przeksztalcany w Unię Europejską. Przypomnę kto w bezkompromisowy sposób wprowadzal po wojnie w Polsce nowy lad, "wychowywal" spoleczeństwo i decydowal o zyciu i śmierci, kto kierowal aparatem, bez którego wiedzy nic się nie dzialo na tych samych samych zasadach na jakich działał Frank w Krakowie, Greizer w Poznaniu i Kutchera w Warszawie. Owszem, jest drobna róznica: Niemcy mordowali w części otwarcie, publicznie, nie mówili, ze to jest demokracja. Aparat Bermana dzialal zawsze skrycie i jak nakazywano, w imię demokracji.
Oto kilka z bardzo wielu nazwisk, które kontynuowaly prace NKWD i "wychowywaly" sobie Polaków: Jakub Berman - Komitet Centralny Partii, czyli najwyzsza wladza, odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa; Roman Romkowski (Natan Grinszpan-Kikiel) - pierwszy wiceminister w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego; Luna Brystygierowa - dyrektor departamentu MBP; plk. Anatol Fejgin - dyrektor departamentu w MBP; Józef Światlo - dyrektor szczególnie slynnego departamentu X MBP; plk Józef Rózański (Goldberg) - wicedyrektor tego departamentu MBP; Stanislaw Radkiewicz - minister, nie byl Żydem, ale jego glową kierowala zona - Ruta Titsch. Rodzina Michników ma glębokie tradycje w wychowywaniu Polaków, a sam Adam Michnik robi to na największą skalę. Tradycje rodzinne w tej materii ma takze nasz prezydent. (Kwasniewski, syn Stolzmana. Wycieto w artykule. przyp-ww).
Nie wiem, czy znajdzie się osoba ze znajomością wojennej i powojennej historii, która zaprzeczylaby faktowi, ze Polska byla praktycznie,choc nieformalnie pod okupacją rosyjską, a glówne stanowiska partyjne, rządowe i wojska skladaly się z Rosjan i Żydów. Wyzsze stanowiska obsadzone przez Polaków mialy zawsze zastępcę. Takie nadrzędne funkcje mimo podrzednej nazwy pelnil zazwyczaj Żyd, który czuwal nad "wychowywaniem", poniewaz Polakom nie ufano. Nizsze stanowiska sluzyly do wykonywania poleceń, a obsadzano je wg zasady: im glupszy, tym lepszy.
Tak więc stopniowo, krok po kroku, "wychowuje" się i przyzwyczaja do tego, ze Polacy to megamordercy, jak twierdzi prof. Rudolph Rummel, a patriotów polskich po wojnie mordowali - "rodacy", jak twierdzi pan minister Kazimierz Ujazdowski. Byc moze pan Ujazdowski ma inną definicję slowa "rodacy" niz większośc.
Wojciech Właźlński, Norridge, USA


netpol@interaccess.com
PoloniaNet, powrot