|
CZEŚĆ I
KONSTRUKCJA ULA
Ule Pana Wojtka Była wydra Pana Paska, znana z klasycznej polskiej literatury, a więc dlaczegóżby nie mogłyby być ule Pana Wojtka, jak to ktoś ze znajomych żartobliwie zauważył widząc moje zmagania z budową tych dziwnych dla nich uli i moje doglądanie pszczół. Główne cechy konstrukcyjne.
Głównymi wspólnymi cechami uli które prezentuje są:
kształt w formie litery "V" w przekroju poprzecznym oraz
ściany boczne ograniczające długa oś które są
równocześnie nogami na których stoi korpus ula. Tak więc
całość oprócz pokrywy składa się tylko z czterech płyt.
Dolne krawędzie płyt bocznych usytuowanych w kształcie litery „V” nie stykają się z sobą pozostawiając szeroką szparę zamkniętą drobną siatką. Zapewnia to w dobrą wentylacje ula i dodatkowe zalety. Proste skośne do samego dołu ściany pozwalają na wypadanie poprzez siatkę drobnych cząsteczek, głównie wosku, a także varroa mites. Kształt litery „V” pozwala na dostosowywanie wymiaru pionowego plastra, przez obniżanie lub podwyższanie kratki ograniczającej wysokość plastra w zależności od osobistych preferencji.
Wysokość ula zapewnia wygodną, wyprostowaną pozycję przy doglądaniu ula. Ul nie wymaga budowania postumentów a więc można go ustawić w dowolnym miejscu. Pokrywa/dach ula jest prosta przy zachowaniu względnie możliwej do zaakceptowania estetyki całości kształtu. Zastosowanie w konstrukcji styropianu zmniejszyło koszt, ułatwiło konstrukcje, zmniejszyło wagę i poprawiło warunki termoizolacji w stosunku do pełnego drewna.
Zastosowania okna, nie konieczne, aczkolwiek nieco
komplikuje budowę daje ogromne korzyści które warte są tego
dodatkowego zachodu przy konstrukcji.
Tego typu uli nie ma w sprzedaży przynajmniej dotychczas. Może to być utrudnieniem dla zainteresowanych taką hodowlą. Jednak ze względu na prostotę, taniość i łatwość konstrukcji może być osiągalny konstruując go samemu nawet gdyby zaszła potrzeba niewielkiej pomocy lokalnego stolarza. Materiał który sugeruje to materiał użyty przeze mnie, lecz jakikolwiek inny nie toksyczny najprawdopodobniej także spełni wymagania pszczół, zachowując główne zasady o których wzmiankuje w tej książce. Konstrukcja Ul składa się z korpusu ula i pokrywy. Korpus ula stanowią 4 prostokątne części/płyty połączone z sobą na stałe. Ściany ograniczające długą oś stanowią także nogi na których ul stoi na ziemi. Ruchome części to dźwigary, kratka i przegroda. Ul posiada otwór wlotowy w dolnej części ściany bocznej umiejscowiony przy jednej ze ścian czołowych,( tych na których stoi ul). Szeroka szczelina około 1 cala w dolnej części nie stykających się z sobą ścian bocznych zamknięta jest drobną siatką.
Wszystkie wymiary pozostają w zakresie preferencji
pszczelarza-konstruktora w zależności od jego wymagań. Są
jednak ograniczenia w których wymiary muszą mieścić się, -
wymiary dźwigarów o czym później. Wymiary które przyjąłem w
konstrukcji moich uli to: (wymiary zewnętrzne)
Długość uli – około 4’. Maksymalna szerokość – 2’. Maksymalna szerokość ścian bocznych – 25” Wysokość, około 40” ( wysokość ścian czołowej i tylnej na których stoi ul) Najbardziej ograniczony, poza dźwigarami, jest wymiar szerokości ula. Od tego wymiaru zależy przystosowanie wielkości plastra do optymalnie zbliżonego do naturalnej wielkości, łatwość/trudność manipulowania plastrami i stopień wypełnienia ula plastrami. Czym mniejsze plastry tym łatwiejsze obchodzenie się z nimi i większe wypełnianie plastrami ula. Tak wiec konstruktor ula powinien miec na uwadze swoje zdolnosci manualne oraz obfitosc lokalnych pożytkow. Wymiar ten w moich ulach mieści się pomiędzy 18” a 23 ľ”.(długość dźwigarów ). Może być nieco mniejszy ale nie zachęcam do większego. Ściany, czołowa i tylna. Mogą być wykonane z dowolnie dostępnego sztywnego materiału; pełne drewno, wodoodporna sklejka, lub inny wodoodporny materiał będący w stanie utrzymać ciężar ula, zapewnić jego sztywność i termoizolację. Najprostszy kształt to prostokąt, lub cos w rodzaju kształtów które prezentuje na zdjęciach. Wymaga to nieco więcej obróbki ale za to przyjemniejszy dla oka kształt. Pomysły mogą być nieograniczone. Ściany boczne. Są to 2 prostokąty których długość stanowi długość ula. Szerokość tych prostokątów wraz z szerokością ula decyduje o kącie nachylenia tych ścian. Kąty w przybliżeniu od 15 stopni do 30 stopni są w granicach praktyczności. Materiał powinien spełniać warunki odpowiedniej sztywności i być jak najlepszym izolatorem termicznym. Pełne drewno o grubości co najmniej 1” uważam za minimum. Drewno jest dobrym izolatorem ale tylko jeśli jest suche. W ulu jednak panuje duża wilgotność i nie wystarczająca izolacja powoduje obfite skraplanie się pary na zimnych ścianach ula, nasączanie drewna i ściekanie wody co często objawia się w zimie soplami lodu wiszącymi z uli obecnie uważanych za konwencjonalne. W lecie nie widać tak ewidentnych objawów nieodpowiedniej izolacji termicznej co nie znaczy że warunki wewnętrzne ula as dobre. Problem nasiąkania drewna jest w obecnych czasach praktycznie wyeliminowany dzięki dostępności doskonałych materialow zabezpieczajacych drewno przed nasiakaniem. Pszczoły mają ogromne możliwości adaptacyjne i zdolności klimatyzacyjne wewnątrz ula, lecz nie jest to bez ograniczenia. Poza tym, nie wystarczająca termiczna izolacja nie zabezpiecza przed szybkimi zmianami temperatury, które nie są korzystne dla pszczół. Mając to na względzie skonstruowałem ściany boczne z zastosowaniem względnie sztywnego styropianu. Na rynku amerykańskim z tych bardzo łatwo dostępnych są tanie dwa rodzaje styropianu. Jeden jest biały drugi różowy. Biały, choć jest lepszym izolatorem, jest zbyt delikatny ale różowy, twardszy, uznałem za wystarczająco praktyczny. Płyta z samego tylko takiego styropianu, termicznie bardzo dobra, nie jest mechanicznie wystarczająco wytrzymała dla spełnienia wymagań konstrukcyjnych prezentowanego rodzaju ula. Tak wiec w miejscach naprężeń wymagające dużej wytrzymałości konstrukcyjnej wstawiłem drewno. W ten sposób ul jest wystarczająco silny i zarazem dobrze izolowany termicznie.
Płytę stanowią sklejone z sobą
trzy części, dwóch listew drewnianych, 1”x 3”
pomiędzy które wklejona jest płyta styropianowa o tej samej
grubości i takiej szerokości ażeby wraz z szerokością
listew drewnianych otrzymać odpowiednią szerokość
całej bocznej płyty. Połączenie drewna ze styropianem
wzmocnione jest drewnianymi bolcami. (Nie są nieodzowne ale są
pomocne w konstrukcji i wzmacniające klej.) Płyta ta przymocowana
jest do ściany czołowej i tylnej wodoodpornym klejem i w miejscach
listew czterema solidnymi śrubami (po dwie na każdą listwę
z jednej i drugiej strony)
Przed montażem można wyciąć w jednej
z listew otwór wlotowy (wylotek) z prawej lub lewej strony, albo z jednej i
drugiej strony. Później jeden z nich można zatkać jeśli nie
będzie potrzebny, lub stosując przegrodę „zadomowić” dwie
osobne rodziny w jednej konstrukcji. Po przymocowaniu jednej i drugiej
płyty do ścian frontowej i tylnej należy przymocować
siatkę zamykającą szparę pomiędzy płytami. Na tym
możnaby zakończyć budowę prostej formy korpusu ula przed
pomalowaniem.
Dobrze byłoby jednak dorobić małym kosztem zabawy, „lotnisko” przy wylotku lub wylotkach ula oraz „buty” dla ścian na których stoi ul. Widoczna na zdjęciu sruba to zabezpieczenie przed mrowkami, o czym w Części II. Ponieważ, jak wspominałem poprzednio, jestem bardzo silnym zwolennikiem posiadania okna, przed montażem ścian trzeba wyciąć otwór w styropianie i wmontować je. Konstrukcja taka całkowicie spełnia moje wymagania jako ula stacjonarnego. Jeśli zachodzi potrzeba przewiezienia ula z pszczołami i plastrami obciążonymi miodem jest to możliwe ale nieco ryzykowne. Do masowego przewożenia ten typ ula nie nadaje się, ale nie do tego jest on przeznaczony. W drugiej części tej książki podałem kilka uwag związanych z przewożeniem takich uli oraz uli tego samego typu lecz bardziej praktycznych w przewożeniu. Okno
Konstrukcja okna i wmontowanie jego nie sądzę
żeby było zbyt skomplikowaną sprawa dla średnio
zaawansowanych stolarskich amatorów. Po zmontowaniu bocznej ściany, czyli
sklejeniu drewnianych listew ze styropianem należy wyciąć w
styropianie otwór który jako okno da nam możliwość wglądu
do wnętrza bez otwierania ula. Nie jest ono absolutnie konieczne jednak w
mojej praktyce bez niego czułbym się bardzo źle, czyli
dla mnie jest ono konieczne.
Okno pozwala mi nie tylko na obserwację pszczół
(jak rybek w akwarium lub innych stworzeń w wiwarium) lecz ma bardzo
praktyczne zastosowanie. Umożliwia sprawdzanie postępu w rozwoju
pszczelej rodziny, tempa budowy plastrów i wypełniania ich miodem,
obserwowanie ewentualnych nienormalności, sprawdzanie ilości
skonsumowanego syropu w czasie kiedy karmienie pszczół jest konieczne,
obserwowanie rodziny pszczelej i jej ewentualnego przygotowywania do rojenia
się, zapobieżenia ucieczce części pszczół i
obserwowaniu wiele innych zjawisk i zachowania się pszczół.
Wszystko to jest możliwe bez otwierania ula, co w tym typie ula jest bardzo proste nie mniej dzięki wmontowaniu okna można tego uniknąć. Wycięcie otworu na okno jest ułatwione ponieważ styropian jest miękki i zwykły nóż i trochę papieru ściernego wystarcza jako narzędzia. Rozważając okno w konstrukcji mamy dwie podstawowe możliwości do zadecydowania, - jedna szyba czy dwie szyby. Jeśli dwie to w jaki sposób je wmontować. Niestety, czym więcej opcji tym większy kłopot z wyborem. W dalszej części tej książki przedstawię nieco detali związanych z techniczna strona tego zagadnienia. Dźwigary Dźwigary są najważniejszym elementem ula obok kubatury ula i termoizolacji. Pszczoły nie są wybredne pod względem pomieszczenia. Jakakolwiek wnęka odpowiedniej kubatury w której temperatura jest względnie stała może być szczęśliwym domem dla pszczół pod warunkiem że maja w niej praktyczne miejsce do przyczepiania plastrów. Tak wiec aby im to ułatwić a przy tym sobie zapewnić możliwość wyciągania indywidualnych plastrów musimy dostosować się do wymagań pszczół . Pszczoły budują plastry w ściśle określonych odstępach. Znając ten wymiar dzięki naszym poprzednikom obserwującym zachowanie się pszczół możemy podsunąć im wygodne warunki w postaci listew które kiedyś w staropolskim języku bartnikow nazywano "snozami". Ponieważ to co prezentuję spełnia podobna funkcję lecz jednal funkcjonalnie rożni się a tym bardziej technicznie nazwałem to dźwigarami. Jak wspomniałem, pszczoły budują plastry w ściśle określonych odstępach musimy dobrać szerokość listwy tak, żeby środek plastra przypadał akurat w środek listwy. W ten sposób możemy wyciągnąć dźwigar razem z plastrem. Jeśli szerokość dźwigara nie jest dostosowana do wymagań pszczół plaster zostanie przyczepiony na krawędzi dźwigara lub będzie zbaczał z lini prostej łącząc sobą dwa lub więcej dźwigarów. Wyciągniecie takiego plastra będzie niemożliwe bez zniszczenia jego i sprawienia sobie i pszczołom dużego kłopotu. Zwykła, plaska listwa, ale o określonej co do milimetra szerokości (coś podobnego do snozy) może wystarczyć. Ponieważ jednak dysponujemy możliwością udoskonalania możemy stworzyć wygodniejsze dla nas i dla pszczół warunki posługując się wyrozumowanymi zasadami z uwzględnieniem tendencji pszczół.
Dźwigary na zdjęciu wydały mi się
najbardziej, teoretycznie, sensownego kształtu a także są
akceptowane przez pszczoły. Wypróbowałem kilka rodzajów ale
przekonałem się do przekroju w dolnej części trójkątnym. Jest
stosunkowo łatwy do wykonania, spełnia praktyczne i fizyczne
wymagania statyki oraz wymagania pszczół. Posiada dużą
powierzchnie przyczepu a wiec dobrą wytrzymałość. Posiada
krawędź którą pszczoły bardzo lubią i na niej
inicjują i dalej budują plaster wzdłuż tej krawędzi.
Jeśli jednak ta krawędź nie jest dokładnie w miejscu w
którym pszczoły budowałyby plaster bez niej wtedy pszczoły
zainicjują budowę, zwabione atrakcyjnym miejscem, ale później będą
z tej lini zbaczać co jest niepożądanym zjawiskiem. Dlatego wiec
szerokość dźwigara jest tak ważna i powinna wynosić 1
Ľ” w części gniazda i 1 1/2” a nawet 2" w miodni. Nieznaczne
modyfikacje tych wymiarów mogą być potrzebne, o czym później. (strona)
Ważna cechą dźwigara jest także jego sztywność. Początkowo przygotowywane dźwigary uznałem za nie wystarczająco sztywne, szczególnie w moich najszerszych ulach (32 ľ”). Mylnie oceniałem ciężar plastra wypełnionego miodem który często jest grubszy niż plaster w konwencjonalnych ramkach a tym samym cięższy. Ponieważ na dźwigarze spoczywa, (wisi) cały ciężar wszelkie jego odkształcenia pod wpływem ciężaru maja wpływ na konstrukcje całości plastra. Sam przyczep pszczoły mogą i czynią mocniejszym lub słabszym zwykle czynią go bardzo mocnym, ale niższe jego części są dla pszczół widocznie trudniejsze do modyfikowania w wypadku odkształceń bazy, czyli przyczepu. Przypuszczam, że dlatego jeśli obrywa się plaster z powodu swojego ciężaru (nie z powodu naszych manipulacji) to staje się to około 2 cali poniżej przyczepu w nieregularnej lini. Na całkowite potwierdzenie mojego przekonania trzeba będzie jednak poczekać kilka lat ponieważ na zjawisko spontanicznego obrywania się plastrów mogą mieć wpływ inne czynniki, np. temperatura. W międzyczasie radziłbym raczej wykonać dźwigary zbyt grube czyli sztywne niż zbyt cienkie. Elementem który może być przydatnym ale nie koniecznym są otwory w dźwigarze. Testowałem moją teorie otworów w dźwigarze dla ułatwienia pszczołom ich naturalnej ale sporadycznie zauważanej tendencji do pozostawiania otworu lub otworów w okolicy przyczepu dla ułatwienia sobie przechodzenia z jednej strony plastra na drugą i być może poprawienia wentylacji. Testowałem to w moich najszerszych ulach a wiec w których długość dźwigarów jest od 20 1/2” do 23 3/4”. W wypadku wielu otworów w dźwigarze pszczoły pozostawiają otwarte najwyżej dwa. Resztę zalepiają woskiem. W wypadku dwóch podłużnych otworów pszczoły zalepiają ich część pozostawiając mały owalny lub okrągły otwór wystarczający do swobodnego przechodzenia z jednej strony plastra na drugą. W wypadku dwóch okrągłych otworów zawsze pozostawiane one były otwarte. Na tej podstawie mogę twierdzić że takie otwory są przydatne pszczołom ponieważ w przeciwnym razie zakleiłyby wszystko. Te obserwacje nie zostały przeprowadzone na wielkim materiale a wiec nie pretendują do naukowych. Dla hobbystów mogą jednak być ciekawym obiektem obserwacji. Innym przedmiotem moich testów jest dźwigar o wymienionych cechach ale lekko wygięty w dół. Na wyniki tego eksperymentu i potwierdzenia moich założeń potrzebne mi jest co najmniej kilka lat. Zachęcam innych do prób ale zaznaczam że wykonanie takich dźwigarów o dużej sztywności, równym stopniu wygięcia i odpornych na odkształcenia nie jest całkiem prostą sprawą. Fantom, przegroda i kratka denna
Jedna z cech uli które prezentuje jest to, że do plastrów
można dostawać się tylko kolejno. W ulach ramkowych można
wyciągać poszczególne ramki niezależnie od innych ale żeby
dostać się chociaż do jednej z ramek trzeba podnieść i
odstawić cały segment lub kilka segmentów, bardzo ciężkich
jeśli z miodem w dodatku w niewygodnej pozycji jeśli jest kilka
nakładek. Taki zabieg jest dla pszczół rodzajem szoku i powoduje
prawie zawsze alarm i nieprzyjemne dla pszczelarza i pszczół reakcje
obronne.
To że w tym nowoczesnym ulu bezbramkowym możemy dostawać się do plastrów tylko kolejno jest zarówno wada i zaleta. Wada jest to, że musimy to robić kolejno ale zaleta jest, ze wyciągając dźwigar od strony gdzie jeszcze nie ma plastrów zupełnie nie przeszkadzamy pszczołom i nie wzbudzamy alarmu. Nawet wyjecie lub przesuniecie kolejno kilku ostatnich plastrów jest prawie niezauważalne przez pszczoły ponieważ cala reszta pozostaje nienaruszona. Nawet zbliżanie się i dostawanie się do gniazda nie sprawia wielkiego wrażenia na pszczoły jeśli robimy to delikatnie, szczególnie przy odcinaniu plastra od ściany. Taki sposób kolejnego prezesowania dźwigarów z plastrami jest jednak kłopotliwy jeśli chcemy dostać się do jednych z pierwszych plastrów i mamy do podcięcia i przesunięcia kilkanaście plastrów. Dostanie się do pierwszego plastra od strony gniazda jest prawie niemożliwe bez zniszczenia go i także pszczoły-matki jeśli znalazła się tam ponieważ nie mamy możliwości odcięcia plastra jeśli pszczoły przyczepiły go do ścian. W celu rozwiązania tego problemu zrobiłem cos w rodzaju fałszywego szerokiego plastra który nazywam "fantomem". Wygląda to jak nieco szerszy dźwigar ale zamiast przyczepionego do niego plastra przyczepiona jest 2 calowa płyta styropianu dokładnie dopasowana do profilu ula. Wypełnia ona przestrzeń która po wyciągnięciu tego wypełniacza pozwala na łatwe dostanie się do pierwszego plastra. Wypełnia i zajmuje całą przestrzeń a wiec uniemozliwia gromadzenia sie w niej martwego powietrza i miejsca ewentualnego gnieżdżenia sie tam jakiegoś robactwa. Jeśli okaże się, że plaster jest przyczepiony do ścian jest wystarczająco dużo miejsca żeby operować w tej przestrzeni podcinaczem (Rys.xxx) i odciąć plaster od ścian. Dostanie się do następnych plastrów nie sprawia już trudności. Dzięki zastosowaniu "fantomu" możemy dostawać się kolejno do plastrów zarówno od strony gniazda jaki ostatnich plastrów. "Fantom stanowi także dodatkowy izolator termiczny i akustyczny czego w ulu nigdy nie jest za wiele. Widoczna na małym zdjęciu cieńka listewka (około 3/16", 2-5mm) pomiędzy fantomem a ścianą boczną ułatwia wyciąganie fantomu. Pszczoły nie mają do niej dostępu a więc nie jest przyklejona propolisem. Po usunięciu jej łatwiej jest fantom wyciągnać i wsunąć spowrotem. Przegroda Przegroda konstruowana jest i wygląda zupełnie jak "fantom" lecz jest cieńsza. Służy do dowolnej regulacji kubatury ula w zależności od potrzeb dzięki możliwości przesuwania jej w całej długości ula. Także może być przegrodą pomiędzy dwoma niezależnymi rojami jeśli zdecydujemy się na wykorzystanie wylotka po przeciwnej stronie ula. Także może być wykorzystana do rożnych innych technik hodowlanych o których wzmiankuje w innych rozdziałach. Kratka denna
Kratka denna spełnia funkcje dolnego ogranicznika
wielkości plastra. Pszczoły traktują tą kratkę jako
dno ula i nie budują plastrów poniżej tej kratki mimo że
mogą z łatwością przedostawać się przez nią..
Bardzo rzadko zdarzają w tym jakieś anomalia.
Ponieważ ściany na których kratka opiera się są skośne, szerokość kratki decyduje o jej wyższym lub niższym położeniu w zależności od naszych preferencji. Wąska kratka a wiec jej niższe położenie zwiększa wysokość plastrów i naprężenia spowodowane ciężarem miodu. To zmusza do ostrożniejszego obchodzenia się z takim plastrami. Ten element pozostaje do decyzji pszczelarza w zależności od jego technicznego doświadczenia i manualnych zdolności. Kratke zawsze można zwęzić co obniży jej położenie i zwiększy wysokość plastra. Tak wiec na początek kratka ta powinna być raczej szersza ponieważ poszerzyć po przycięciu już się nie da a przyciąć do węższego rozmiaru i zwiększyć wysokość plastra będzie łatwo w przyszłości jeśli uznamy to za potrzebne. Kratkę którą stosuje wycinam z osłony lamp jarzeniowych. Jest to twardy plastik doskonale spełniający moje wymagania. Jest wystarczająco sztywny i łatwy do wycinania zwykłymi szczypcami do odcinania drutu i następnie do wygładzenia papierem ściernym. Jest łatwo dostępny i nie drogi. Ten ogranicznik można także wykonać z innego plastiku, np. kratki osłaniające rynny przed lisicami lub z jakiegokolwiek perforowanego względnie sztywnego nierdzewnego materiału. Dobrze jest tą "podłogę" wykonać w kilku segmentach, ponieważ czasem mamy potrzebę dostania się poniżej kratki. Zamiast wyciągać cala kratkę wyciągamy tylko segment który jest nam potrzebny, także przy przesuwaniu przegrody. Na kratce można ustawić jakiś karmnik i obserwować przez okno jego wykorzystanie. Przy wyciąganiu takiego segmentu przytwierdzonego propolisem do ścian bardzo przydatnym jest podcinacz. Na zdjęciu widoczne jest że wyciąłem co druga końcówkę żeby zmniejszyć ilość punktów które będą przyklejone propolisem do ściany. Pokrywa Pokrywa, płyta stanowiąca dach ula to różowy styropian grubości 1" (2.54 cm) obramowany ramka drewnianą ˝" x 2 ˝" lub 3". Zewnętrzna powierzchnia pokryta jest cieńką warstwą tynku syntetycznego. Daje on doskonałe zabezpieczenia przed erozja oraz wystarczająca twardość i sztywność powierzchni. Zdejmowanie i odkładanie tej pokrywy wymaga trochę ostrożności, lecz jej lekkość jest wyraźna zaletą. (wazy kilka funtów) Pokrywę można wykonać z innego materiału pamiętając jednak o tym, że wielogodzinne nagrzewanie słoneczne stworzy znacznie podwyższona temperaturę pod pokrywa mimo, zdawałoby się, dobrej izolacji a wiec będzie miało negatywny wpływ na temperaturę dźwigarów i może być przyczyna rozmiękczania i obrywania się plastrów. W lecie pod pokrywę można i raczej trzeba ułożyć listewki około 1 lub 2 cm(1/2") W ten sposób przestrzeń pomiędzy górną powierzchnia dźwigarów a dolna powierzchnia pokrywy jest izolatorem w którym wolny przepływ powietrza chroni dźwigary przed silnie nagrzana płytą pokrywy. ![]() ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Narzędzia, sprzęt, przybory. Poważnie to brzmi lecz ja o kuchennym długim nożu, podcinaczu, miotełce lub gęsim skrzydle, kapelusiku z woalką pożyczoną od żony, tłuczku do ziemniaków, także pożyczonego od żony, nie koniecznie własnej i wiekowym doświadczeniu starych bartników kiedy to jeszcze nie było uniwersytetów pszczelarskich. Wszystko to jest względnie proste poza zdobyciem przez mieszczucha gęsiego skrzydła. Posiadać takowe na zasadzie, "zrób to sam" jeszcze mi się nie udało. Tak wiec trzeba zadowolić się miotełka nawet jeśli byłaby elektroniczna. To co wymieniłem wraz z ulem lub ulami które prezentuję i paroma wiaderkami to cały warsztat prawdziwego nowoczesnego miłośnika pszczół i miodu, przynajmniej na początek co jest w wielkim kontraście stosunku do prawdziwego miłośnika pieniędzy czyli fabrykanta miodu. Ponieważ jest niewiele rzeczy stałych nie wiadomym jest czy w miarę upływu czasu z tego stanu przejściowego wyłoni się szlachetniejszy przyjaciel pszczół czy lepszy biznesmen, obaj wymagający bardziej wymyślnych narzędzi i przyrządów. Zatem pocóż te wymienione rzeczy. Nóż Otóż pszczoły przetrwały miliony lat między innymi dlatego, że utrzymują swój dom w bezwzględnej czystości, nawet mikrobiologicznej. Wszelkie szpary w ulu są zalepiane substancja która nie tylko zalepia i skleja szparę lecz uszczelnia ja wodoodporne i dezynfekuje. Substancje tą nazywamy propolisem lub kitem pszczelim. Ponieważ dźwigary przylegające do siebie tworzą małe szpary, które pszczoły zalepiają i sklejają trudno je rozdzielić chcąc wyjąc je razem z plastrem. Żeby to dokonać potrzebne jest cienkie tępe lub ostre narzędzie do wciśnięcia pomiędzy dźwigary i odseparowanie ich. Zwykły względnie sztywny nóż doskonale spełnia ta czynność. Jeśli jest odpowiednio długi spełnia także funkcje rozcinania połączonych plastrów jeśli cos takiego zdarzy się. Poza tym spełnia wszystkie inne funkcje noża kuchennego, czyli odcinania, skrobania wosku i propolisu, podważania przyklejonego dźwigara i podobne. Jest to narzędzie konieczne. Podcinacz ![]()
Ponieważ zwykły nóż tym bardziej kuchenny
może uwłaczać co bardziej wrażliwemu ego prawdziwych
pszczelarzy nie chcąc być zaliczonym do fabrykantów miodu
wymyśliłem i wystrugałem sobie, eksperymentując nieco, przyrząd który
nazwałem podcinaczem.
Cześć metalowa zrobiona jest z cienkiej
sprężystej stali oprawionej w twarde drewno.
Sprężystość pozwala na płaskie przyleganie, pod lekkim
naciskiem, do ściany do której przylepiony jest plaster i odcięcie go
ruchem do góry nie nadwerężając spoistości plastra.
Sprężysta stal odkształca się do 90 stopni a wiec nawet w
wąskiej przestrzeni fantomu pozwala na podcięcie plastra od kratki
dna jeśli zajdzie taka potrzeba. Drugi koniec zakończony jest nieco grubszą
niezbyt ostra metalową sztywna wkładką zrobiona ze zwykłego
noża służącą do
rozdzielania i podważania
dźwigarów oraz czasem do innych celów. Jest to moje podstawowe i
nieodzowne uniwersalne narzędzie.
Przyrząd ten ma bardzo wdzięczne zastosowanie: Do odseparowywania sklejonych z sobą dźwigarow i podważania ich. Do podcinania plastrów od ścian bocznych i dna ula jeśli zaistnieje taka potrzeba. Do rozcinania sklejonych z sobą plastrów. Do zeskrobywania wosku i kitu. Do wydobywania kawałków wosku lub plastra z dna. Do odcinania plastra po kawałku lub w całości w czasie miodobrania. Do używania jako nóż w zastosowaniu nie wymagającym wielkiej siły. Miotełka. Miotełka jest bardzo potrzebna do ....zmiatania. Zmiatania rożnych śmieci ale głownie do zmiatania pszczół z plastrów. One tego bardzo nie lubią ale często zachodzi taka potrzeba. Ażeby sprawiać pszczołom jak najmniej przykrości a sobie żądlenia przy takim zabiegu, miotełka powinna mięć delikatny włos ale wystarczająco sztywny i odpowiedniej długości ażeby przy zmiataniu nie powodować zjawiska rolowania pszczół lecz usuniecie ich. Doskonale nadaje się do tego gęsie skrzydło o czym już wiedzieli nasi bartnicy i starożytni Rzymianie, może dlatego że mieli dużo gęsi. Nie udało mi się zdobyć gęsiego skrzydła a nawet pióra pewnie dlatego że teraz jest niedobór gęsi ponieważ zamiast gęsi na amerykańskim Kapitolu i innych stanowych kapitolach hoduje się inne stworzenia pod opieką Chertoffa. Podnoszą one daleko większy wrzask i to na cały świat, niż gęsi kapitolińskie kiedy uważają że są niedokarmione. Kapelusz z woalką. Niestety ale i dobrze, że pszczoły reagują jeśli wobec nich zbyt wiele sobie pozwalamy. Poświęcają nawet w swojej obronie życie ale jednak trzymają nas w ryzach i zmuszają do respektu mimo że są tylko owadami. Obrona ich jest skuteczna. Jest to nie tylko bolesne ale w niektórych, rzadkich przypadkach, może być bardziej poważne niż ból. Mając to na względzie można ubrać się zbroje lub wsiąść do M-1 (amerykański czołg, obsługiwany przez wybraną załogę bardzo skuteczny nie tylko w rozwalaniu uli ale i całych budynków w Palestynie) Można także zachować zwykłą przyzwoitości i uszanować racje, potrzeby i zwyczaje pszczół i żyć z nimi w doskonalej symbiozie stosując tylko kapelusik z woalką chroniącymi nasza twarz przed atakami młodych gwardzistek które niewłaściwie oceniły nasze intencje albo wyczerpała się ich cierpliwość obserwując nasze panoszenie się w ich domu. Zabezpieczeniem w sytuacjach konieczności jest szczelny kombinezon z siatka na głowę i skórzane rękawice. Stawianie muru jednak uważam za nierozsądne. Na rynku jest wiele rodzai takich "zbroi" w rożnych cenach i rożnej jakości. To co ja czasem używam to słomkowy kapelusz z woalką, w którą w jej dolnym obrzeżu wpleciona jest gumka obejmująca podniesiony kołnierzyk koszuli. Każdy może sobie zrobić cos takiego choćby "pożyczając" woalkę ze ślubnego stroju żony. Może to być jednak bardziej ryzykowne niż masowe użądlenia pszczół, przestrzegam, jeśli żona zauważy pochodzenie tego naszego pszczelarskiego stroju. Jeśli zaglądam do ula to robię to bez kapelusza i bez rękawiczek. Jeśli pszczoły dają mi znać po jakimś czasie, że są już zniecierpliwione moim panoszeniem się w ich domu, przez podejrzane i dosyć intensywne zainteresowanie moja twarzą, wtedy ubieram mój kapelusz z woalką. Uważam, że w sytuacji silniejszego podekscytowania pszczół lepiej jest przykryć otwarte miejsce i odejść na 5 minut niż ubierać kapelusz i pogłębiać podrażnienie. Czasem jednak jakąś osłona na cale ciało może być konieczna. Tłuczek
Tłuczek i jego funkcje wymyślili już
"starożytni bartnicy". Służy nie do tłuczenia
zdezorientowanych pszczół lecz do tłuczenia plastrów i miodobrania
czego końcowym efektem jest bity miód, lub przaśny jak je kiedyś
nazywano w odróżnieniu od miodu pitnego. Przykrą jest rzeczą tak
brutale obchodzenie się z pięknymi pieczołowicie, misternie i
koronkowo wykonanymi plastrami wypełnionymi miodem ale jest to konieczne w
hodowli pszczół w ulach bezbramkowych.
Zebrane, odcięte od dźwigarów plastry rozgniata się w jakimś odpowiednim do miodu naczyniu, przepuszcza przez cedzidło i wyciska resztki miodu. Zamiast "starożytnego" tłuczka używam "nowoczesny" tłuczek do ziemniaków. Jeśli wiadro czy jakieś naczynie w którym zebraliśmy odcięte plastry jest dosyć wysokie jedynym "unowocześnieniem" tłuczka jest przedłużenie jego rękojeści. |