CZEŚĆ I


Obsługa ula

Nie powinnyśmy zapominać, że pszczoły są dzikimi stworzeniami, reagującymi na czynniki zewnętrze w swój swoisty naturalny sposób podobnie jak wszystkie dzikie zwierzęta i te udomowione, a także o tym, że tak jak w całej żywej przyrodzie a wiec także u pszczół zdarza się cała gama najróżniejszych anomalii a przynajmniej może to nam wydawać się jako anomalia. Poza tym, że nasze pomysły mogą nie odpowiadać „pomysłom” pszczół bezpośrednio lub w dalszej perspektywie. Jeśli jednak jakiś pszczelarz mówi że zna pszczoły to należy od tego momentu mięć się na baczności ponieważ powiedział nieprawdę a wiec można spodziewać się następnych "nieścisłości".
Nauka zebrała już ogromna wiedze o pszczołach lecz im więcej rzeczy odkrywa tym silniej pogrąża się w przekonaniu jak mało wie o pszczołach.
To co aktualnie uważane jest za sukces w hodowli pszczół może okazać się katastrofą dla pszczół w dalszej perspektywie prowadzącą do pozbawienia nas tych fascynujących i pożytecznych stworzeń i miodu, tak jak już nieodwracalnie stało się z wieloma gatunkami w przyrodzie z powodu naszej „nieomylności” lub bezmyślności i z powodu płytkiej wiedzy i bezkompromisowej pogoni za zyskiem.

Opieka, doglądanie, to odpowiedzialność, to obowiązki właściciela. Tak samo jak w stosunku do kota, krowy, psa, czy nawet domu który nie pielęgnowany w końcu zawali się tak i w stosunku do pszczół. Zaniedbania będą przyczyna niepowodzeń i kłopotów nie mówiąc już o tym  że są nie fair w stosunku do żywych stworzeń których jesteśmy właścicielami  a więc za które jesteśmy odpowiedzialni. Pocieszającym jest to że jeśli nawet porzucimy ule i pozostawimy pszczoły własnemu losowi pszczoły przeżyją to tak jak zdane tylko na siebie przeżyły miliony lat mimo przeciwności.

Bardzo ogólne zasady doglądania pszczół w Nowoczesnych Ulach Bezramkowych (NUB) które prezentuje niewiele różnią się od tych które  praktykuje się w używając ule wielokorpusowe, czyli zadomowienie pszczół w ulu, zbieranie miodu raz lub wielokrotnie, przegląd jesienny oraz przygotowanie do zimy, - zimowli. W ulach już zamieszkałych potrzebny jest przegląd wiosenny. Jest to wielkie uproszczenie aczkolwiek w wielkich gospodarstwach pszczelarskich do tego sprowadza się pszczela gospodarka.
Pszczelarze przyzwyczajeni do uli ramkowych, którzy zdecydowali się przestawić na ule bezramkowe będą musieli mocno zmodyfikować swoje przyzwyczajenia ponieważ bardzo ogólne zasady są prawie takie same ale szczegóły i technika w doglądaniu pszczół bardzo rożni się.

W ulach które prezentuje doglądanie powinno być częstsze, szczególnie w okresie intensywnego zbierania nektaru przez pszczoły. Główną przyczyna tego jest to, że pszczoły nie mają ramek z węzą w których musza zakładać gniazdo lub gromadzić miód. Mając wiec swobodę dla stosowania swoich "pomysłów". Jeśli te "pomysły" nie są po naszej myśli uważamy je za absurdalne i będziemy starać się je korygować według naszego uznania. Wczesne zauważenie anomalii dzięki wglądowi przez okno pozwala na łatwa korekcje i uniknięcie daleko większych kłopotów po ich utrwaleniu. Np. możemy zauważyć bez otwierania ula, że inicjowanie budowy nowego plastra zbacza z lini prostej wzdłuż dźwigara i łatwo zaradzić temu odpowiednio wcześnie, lub jednym spojrzeniem stwierdzić jak pięknie budowane są nowe plastry, jak ich przybywa, czy zauważyć inne zjawiska które mogą wymagać naszej ingerencji.
Jestem przekonany, że pszczeli hobbiści, którzy zastosują ten typ ula z oknem będą do niego zaglądać wielokrotnie nawet w ciągu jednego dnia, przynajmniej na początku, jeśli tylko będą mieli taka możliwość i czas na to, także w nocy z latarką co jest najbardziej praktyczne. Wszystko to bez najmniejszego drażnienia pszczół a w wypadku konieczności otwarcia ula z minimalnym drażnieniem.
Zaglądanie bliżej gniazda lub do gniazda może spowodować obronna reakcje pszczół i wtedy welon prawdopodobnie będzie potrzebny. Jest to jednak rzadko potrzebne.

Pszczoły mają tylko dwa sposoby swojej obrony. Jeden to ucieczka, drugi to obrona swoim żądłem z poświeceniem własnego życia. Ponieważ nie są skłonne do opuszczenia swojego gniazda poświęcają wiec swoje życie w jego obronie. Dobrze że jakoś jeszcze nikt nie nazywa je terrorystkami.
Pszczoły tolerują nasze zaglądanie do ula z "wyrozumiałością", ale granice tej "wyrozumiałości" mogą się im wyczerpać.  Żeby nie dawać im powodu do zniecierpliwienia powinniśmy unikać pośpiechu, ale nie marnować czasu, w naszych czynnościach. Czas otwarcia ula powinien być ograniczony wyłącznie do przeprowadzenia w im koniecznych zabiegów. Pszczoły także nie lubią stukania skrobania nagłych ruchów, miażdżenia pszczół. Spokojne przesuniecie pszczół na plastrze jest możliwe nawet palcem ale strzepywanie pszczół z plastra miotełka w niezbyt wprawny sposób napewno będzie je irytować. Dadzą nam znać o tym a wtedy lepiej jest zasłonić otwarta cześć i zostawić je w spokoju na kilka  minut czy nawet kilkanaście, niż ubierać "zbroję z przyłbicą" i drażnić je dalej. W tym czasie zajmą się usuwaniem ściekającego po naszych zabiegach miodu i zapomną o nieprzyjemnościach pozwalając nam na dokończenie naszych czynności. Nasze bezkompromisowe zachowanie potęguje agresywne tendencje tej rodziny co najprawdopodobniej zauważymy przy następnych naszych manipulacjach w tym ulu. Zaleta uli bezbramkowych jest także to że jeśli otwieramy go, otwieramy tylko małą cześć pozostawiając resztę w zupełnym spokoju w przeciwieństwie do uli nakładkowych w których samo usuniecie pokrywy powoduje popłoch nie mówiąc już o zdjęciu całej nakładki.

Nie tylko pszczelarze ale każdy powinien znać przynajmniej podstawy związane z reakcjami naszego organizmu na użądlenia pszczół. Poświęcam temu zagadnieniu nieco miejsca, bez zagłębiania się w szczegóły, ponieważ jednym z elementów odstraszających od hodowli pszczół jest uzasadniony lęk przed nimi osób które nic lub niewiele wiedza o tych fascynujących przy bliższym poznaniu owadach. Fascynujących także tym, że wbrew ogólnej opinii są zupełnie niegroźne przy łagodnym, nie drażniącym ich obchodzeniu się z nimi. Agresywność jest raczej wyjątkiem niż regułą, ale mimo to powinniśmy być przygotowani psychicznie i praktycznie na taką ewentualność i jej skutki. Przy obsłudze uli trudno jest uniknąć drażnienia pszczół lecz można to zminimalizować.
Jad pszczeli podobnie jak inne jady powoduje w naszym organizmie rożne reakcje typu odpornościowego (alergicznego) w zależności od naszych cech osobniczych, pochodzenia jadu i ilości wprowadzonego do krwi jadu. We wszystkich wypadkach jest to bolesne w rożnym stopniu, nieprzyjemne i niebezpieczne także w rożnym stopniu. Miejscowy ból i obrzęk to podstawowe symptomy ale także rzadsze reakcje w postaci szoku anafilaktycznego są bardzo poważne i wymagają natychmiastowego podania epinefriny w niektórych wypadkach i opieki lekarskiej. Brzmi to groźnie i lekceważyć tego nie można. Także nie można lekceważyć masowych użądleń. Dla złagodzenia lęku musze wyjaśnić że reakcje szoku anafilaktycznego są rzadkie i ze równie lub bardziej niebezpieczne mogą być użądlenia lub ukąszenia innych insektów, np. szerszeni.   Zwykle jednak jest trochę miejscowego bólu i obrzęk. Ból mija szybko, obrzęk wolniej. Najczęściej jednak jest to chwilowy ból, lekkie miejscowe zaczerwienienie, i lekkie swędzenie. Osobnicze reakcje mogą zmieniać się bez środków farmakologicznych. Jeśli zmieniają się to od minimalnych, po jakimś czasie (dni lub miesięcy) do poważnych opuchlizn, a następnie znowu do minimalnych raczej już trwałych. Masowe ukąszenia pszczół zawsze są poważną sprawa. Ochronę małych dzieci w potencjalnie zagrożonych miejscach uważam za sprawę oczywista. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu użądleniach na przestrzeni kilku lub kilkunastu miesięcy będziemy już mieli wstępne rozeznanie jak nasz organizm reaguje i co jest konieczne i kiedy a co nie.
Wszystkie te  nieprzyjemności i potencjalne nieprzyjemności modyfikowane są przez charakterystykę rożnych ras pszczół i ich większą lub mniejszą agresywność od bardzo wysokiej w rasie zwanej afrykańską, poprzez rasy azjatyckie, do europejskich z których niektóre zaliczane są do bardzo łagodnych. Napisałem tak o rasie afrykańskiej ponieważ taka jest opinia o tych pszczołach w literaturze amerykańskiej, łącznie z określaniem ich jako niebezpieczne. Jest to sprzeczne, przynajmniej w części, z opinia pszczelarzy, być może tylko niektórych, którzy hodują te pszczoły i tylko te pszczoły w Afryce. Poza tym, podobnie jak na terenie poza-afrykańskim w Afryce żyje co najmniej kilka ras pszczół różniących , miedzy innymi, stopniem agresywności z których niektóre trudno nazwać agresywnymi.   Trzeba się jednak liczyć z tym, że hodując rasę czy gatunek  ktry uważany jest za łagodny i faktycznie jest łagodny w naszej pasiece, może się zdarzyć i często zdarza się, że któraś z rodzin jest niewspółmiernie bardziej agresywna w porównaniu do innych do tego stopnia, że utrudnia lub wręcz uniemożliwia prace w okolicy tego ula lub całej pasiece i nawet dalej. W takim wypadku odpowiedzialność o której wspominałem wcześniej spoczywa na nas ponieważ taka rodzina pszczela jest zagrożeniem nie tylko dla nas ale także osób postronnych na co nie wolno nam ich narażać.

Zadomowienie ula.
  Kupny pakiet zawierający pszczoły, matkę i pojemnik z syropem w odpowiednio skonstruowanej skrzynce powinniśmy jak najszybciej umieścić w przygotowanym wcześniej ulu. Wytrzęsanie pszczól ze skrzynki, jak radzę doswiadczeni pszczelarze, zupełnie mnie nie przekonywało. Zastosowałem więc swoję metodę polegajęcę na:
Pakiet Composition 1. Wsunięciu pod wycięganę puszkę z syropem cieńkę sztywnę tekturkę. Żadna pszczoła nie powinna uciec przy takim zabiegu. Jeśli nawet jakaś wydostanie się to żaden to problem.
2. Przesunięciu tekturki tak żeby wycięgnać pudełeczko z matkę i szybko zasunęć spowrotem otwór po puszce. Przy tym kilka pszczół może uciec. Pudełeczko z matkę będzie oblepione pszczołami pielęgniarkami, które niechętnie odlecę od pudełeczka.
3. Umieszczeniu pudełeczka z matkę i przylegajęcymi do niej pszczołami pomiędzy drugi i trzeci dzwigar, lub trzeci i czwarty.
4. Ustawieniu skrzynki z zakrytym otworem na kratce dennej oraz postawienie na niej puszki z syropem lub słoika z syropem jeśli w puszcze jest już bardzo mało syropu, tak żeby pszzoły miały dostęp od spodu puszki.
5. Usunięciu tekturki i zamknięciu przegrodę przestrzeni ograniczonej szescioma lub dziesiecioma dzwigarami.
Po około dwóch godzinach wszystkie pszczoły ze skrzynki powinny znaleść się wokół pudełeczka z matkę pod dzwigarami w bardziej lub mniej zwartym klębie.
Pakiet II Comp
6. Usunieciu pustej skrzynki, zabezpieczeniu pokarmu, uwolnieniu z pudełeczka matki i pozostawieniu pszczół wlasnej dzialalności polegajęcej na organizowaniu się i natychmiastowej budowie ślicznych białych plastrów w których, takze natychmiast, matka składa jajka.

Pod dwóch lub trzech dniach trzeba sprawdzić czy przypadkiem pszczoły nie miały innego pomysłu niż budowanie plastrow wzdłuż dzwigarow i czy maję i zużywaję syrop. Wczesna korekcja jest o wiele łatwiejsza niż radzenie sobie z rozległymi nieprawidłowościami. Pszczoły buduję plastry zadziwiajęco szybko jesli maję wystarczajacę ilość pożytku.
W hodowli pszczół w nowoczesnych ulach bezramkowych okres intensywnego budowania nowych plastrów czy to w czasie zadomowienia nowej rodziny czy w okresie bogatego pożytku w rodzinach już rozwiniętych, wymaga zwiększonej obserwacji i często ingerencji. Pszczoły maja tendencje do „eksperymentowania” w budowie plastrów. Objawia się to często tym, że linia budowy plastra zbacza stopniowo z lini prostej i może sięgać sąsiedniego dźwigara, lub wręcz inicjowaniem budowy nowego plastra w poprzek dźwigarów.  Jeśli nie jest to skorygowane wcześnie, później może to sprawić dosyć duży kłopot ponieważ następne plastry będą budowane także krzywo. Kiedy nowy plaster jest już na całej długości dźwigara zainicjowany poprawnie wtedy rozbudowywanie jego w dół przebiega bezproblemowo. Jest to niewątpliwie niezbyt mile widziane zjawisko, ale mając na względzie kłopot z kupnem lub robieniem samemu ramek i węzy i wmontowywanie węzy i drutu nie jest to wielka trudność. Poza tym przy takich zabiegach jest zawsze cos interesującego do zaobserwowania.
Pszczelarze praktykują różne sposoby radzenia sobie z tym zjawiskiem. Jedni jakoś wmontowują dwu lub trzy centymetrowy pasek węzy wzdłuż dźwigara, inni wtapiają wosk w centralna linie dźwigara. Ani jeden ani drugi sposób nie rozwiązuje problemu jeśli pszczoły zadecydują o kierunku kontynuowania zaczętego już plastra. Dosyć skuteczne jest naginanie plastra. Można to stosować kiedy zbaczający plaster jest już zaawansowany i sięga około 10 cm w dół. Przecina się go poprzecznie przy samym dźwigarze i nagina na właściwe miejsce. Pszczoły natychmiast naprawia przecięte miejsce i najprawdopodobniej będą już kontynuować budowę w skorygowanym kierunku.

Szczypta wosku 1 W mojej praktyce stosuje metodę „szczypty wosku” i czasem wraz z metodą naginania. W nowo zadomowionym ulu obserwacja jest najistotniejsza ponieważ tak jak zostanie zainicjowany pierwszy plaster tak będą wyglądały następne. Jeśli zauważam odchylenie w którymś z kolejnych plastrów stosuje metodę którą nazwałem „metodą szczypty wosku” Polega ona na uszczypnięciu odrobiny świeżego Szczypta wosku 2 wosku z dołu nowego plastra i przyklejenie jej kilka centymetrów od końca zbaczającego plastra lub kilka centymetrów od końca dźwigara czyli ściany bocznej. Ta szczypta ściśnięta między dwoma palcami będzie miała w przybliżeniu około 1 cm średnicy. Jest to wystarczające żeby pszczoły zainicjowały budowę plastra w tym miejscu i połączyły go później z plastrem który miął tendencje do zbaczania. Można także profilaktycznie przykleić taką szczyptę na jednym i drugim końcu oraz w środku następnego dźwigara. Pszczoły zainicjują tam plaster (często równocześnie) i później połączą je w ładnej prostej linii.

Poprzeczny Zaniedbanie tej sprawy spowoduje kłopoty w przyszłości i może zniechęcić pszczelarza jeśli nie będzie potrafił poradzić sobie z takimi trudnościami.

Zdjecia ilustrują klasyczną sytuacje kiedy do zaczętego już plastra na środku dźwigara dodałem dwie szczypty po bokach.
Trzecie zdjęcie to nie często spotykane zjawisko. Na 11 dźwigarze długości 22 cali nagle pszczoły zdecydowały się spróbować zbudować plaster zupełnie inaczej, nowatorsko. Zaczęły budować pod kątem prostym w stosunku do wszystkich innych i prawie idealnie na środku. Niestety musiałem przerwać im ten eksperyment, a kto wie, może z tego ich eksperymentu byłyby jakieś inne „wolne od antysemityzmu superpszczoły”

Okno jest bardzo pomocne ponieważ umożliwia obserwacje bez otwierania ula. Sędze, że zdjęcia dołęczene powyżej pomogę w zrozumieniu i zastosowaniu tej techniki.

Techniki i sposoby zadomowienia ula  są różne. Sposób w jaki to zwykle robię, jak również sugestie związane z transpozycja z uli ramkowych do bezramkowych są opisane w dalszej Części II tej książki

Wszystkie dźwigary w pierwszej części powinny być szerokości 1 Ľ".  W odległości ponad 5 dźwigarów, w zależności od szerokości ula, może już zdarzać się, że plastry są grubsze i szerokość dźwigara nie wystarcza. Należy wtedy zacząć umieszczać dźwigary o szerokości 1 ˝" i obserwować poprawność inicjowania budowy plastrów. W niektórych wypadkach kiedy widzimy tendencje do łączenia się z sąsiednim plastrem z braku miejsca lub innego powodu, możemy miedzy te dźwigary wstawić listewkę grubości Ľ".  Przygotowanie wcześniej takich listewek jest dobra praktyka ponieważ przydają się często. Przy tych zabiegach może zajść potrzeba cieć, odciec, nagięć lub przestawiania lub przesuwania dźwigarów z plastrami.

Późno wiosenne, letnie i jesienne doglądanie i zabiegi.
Początkujący pszczelarze prawdopodobnie ograniczą się w pierwszym roku do obserwacji, przestawienia przegrody, być może korekcji plastrów i zbierania miodu. W pierwszym roku będzie pewnie niewiele miodu ale bez względu na ilość będzie to ekscytujące zajęcie poza robieniem zdjęć dla upamiętnienia swoich "odkryć".
Jestem przekonany że początkujący pszczelarze nie wytrzymają do czasu większego nagromadzenia się plastrów z miodem i będą chcieli spróbować ten dar Boży albo jak ktoś woli, dar pszczół. Jakkolwiek to nazwać jest to dar, podarunek, prezent i tak powinni prawdziwi pszczelarze do tego podchodzić w przeciwieństwie do "fabrykantów miodu" i nic w tym w tym złego dla pszczół jeśli wytniemy kawałek zasklepionego plastra (przy odrobinie wprawy) czy nawet wyjmiemy cały niepełny plaster i położymy go na śniadaniowy talerz. (miód przaśny) Możemy to zrobić zawsze z wielką prostotą bez żadnych welonów. (prawdopodobnie) Pszczoły szybko pozbierają ociekający miód z takiego cięcia i uzupełnią wycięte miejsce a my z cala rodzina a nawet swoimi gośćmi będziemy mięć ucztę smakowa (łącznie z lekcją poglądową na temat pszczoł) a pszczelarz także ucztę duchową i satysfakcję.
W następnym roku, prędzej czy później zaistnieje potrzeba pewnych zabiegów w związku z naturalnymi cechami pszczół. Jedna z nich, której pszczelarze nie lubią ale bez niej nie byłoby pszczelarzy bo nie byłoby pszczół jest ich dynamiczne rozmnażania się. Objawia się ono tym, że w pewnym momencie zauważamy że z ula który obfitował w pszczoły i dawał nam nadzieje na duża ilość miodu wielka cześć pszczół zniknęła  z ula. Jest to normalne zjawisko rozmnażania się pszczół, konieczne dla podtrzymania gatunku. Jakiekolwiek zabiegi w celu tłumienia tego ponieważ jest to niekorzystne dla bezkompromisowych, krótko wzrocznych celów "fabrykantow miodu" jest także, kontrowersyjnie, niezbyt chwalebną tendencja wielu pszczelarzy.
Pszczoły które uciekły z ula staja się nowa, dynamiczną rodziną z tym że nie wiemy gdzie się ona zadomowiła. Cześć która pozostała w ulu wyhoduje sobie nowa matkę (prawdopodobnie) i dalej będzie prosperować normalnie z tym że wielkość roju będzie znacznie mniejsza, przez pewien czas w porównaniu do stanu z przed ucieczki.  Rozbudowanie wielkości roju zajmie trochę czasu. Ponieważ opuszczające ul pszczoły zabierają z sobą dużą ilość miodu, zgromadzenie nowych zapasów przez pozostałe w ulu pszczoły będzie także wymagało dłuższego okresu. Najwłaściwsza rzeczą w takiej sytuacji byłoby znalezienie miejsca do którego uciekły pszczoły i usadowienie ich w jakimś nowym ulu. Znalezienie tego miejsca nie jest proste i najczęściej niemożliwe. Z tego powodu taka ucieczka dla pszczelarzy jest wielkim zawodem w ich oczekiwaniach na zebranie wielkiej ilości miodu.
Istnieje wiele praktykowanych sposobów radzenia sobie z tym, bardziej lub mniej agresywnych lub kompromisowych W dalszej części tej książki podzielę się niektórymi z nich ponieważ maja one także zastosowanie w NUB.
Jak wspomniałem poprzednio, prędzej czy później zaistnieje potrzeba lub czasem konieczność sięgnięcia głębiej w ul i do jego gniazda w związku z rozmnażaniem się pszczół lub z innych powodów. Wiadomo nam już, że wyjmowanie plastrów w NUB, może odbywać się tylko kolejno jeden po drugim. Sięgając tak głęboko należy wtedy liczyć z tym ze pszczoły mogą nie pozostawać na to obojętne. Takie zabiegi będą pewnie wymagać omiatania plastrów z pszczół a tego one najbardziej nie lubią. Zabezpieczenie się przed ich reakcją może być nieodzowną koniecznością. Zastosowanie  fantomu w moich ulach znacznie zmniejsza drażnienie pszczół ponieważ umożliwia dostawanie się do dalej umiejscowionych plastrów z jednej lub drugiej strony.
Wczesna wiosna w zamieszkały już ul dobrze jest zaglądnąć nie tylko przez okno ponieważ przez okno nie wszystko widać i nie tylko z ciekawości. Powinno się na ten cel wybrać ciepły dzień kiedy pszczoły już zaczynają latać od kilku dni i widać na ich nogach pierwsze bagaże pyłku. Początkujący pszczelarze będą bardzo dziwić się i zastanawiać skąd pszczoły zbierają pyłek skoro jeszcze nie widać nic zielonego. Można już wtedy przesunąć przegrodę nieco dalej kiedy już jest prawdopodobieństwo że nie będzie dłuższych mrozów. Nocne przymrozki nie są wielkim zagrożeniem. Na dnie ula pewnie będzie trochę martwych pszczół które trzeba usunąć. Nawet jeśli będzie zdawało się nam że jest ich dużo nie jest to powód do zmartwienia. Jest to normalne zjawisko jeśli jest matka, chociaż mały kłębek pszczół i troche pierzgi. W wypadku braku zapasów miodu trzeba im dać trochę syropu.

Przygotowanie do zimy, - zimowla.
Pszczoły trwają we wszystkich klimatach, od obrzeży tundry Alaski, Norwegii i Syberii do tropiku. Pszczoły uzależnione są od lokalnego klimatu i doskonale do niego przystosowały się. Okres zimowy jest dla nich trudnym do przetrwania. Przygotowują się do niego gromadząc pokarm w postaci pyłku (pierzgi) i miodu, z którego korzystamy ponieważ gromadzą go zwykle w nadmiarze w stosunku do tego co jest im nieodzowne dla przetrwania zimy i lub braku pożywienia z zewnątrz. Oprócz pożywienia jest im konieczna temperatura która generują z przemiany materii, czyli nagromadzonych w okresie wegetacji zapasów pożywienia. Czym dłuższa zima i niższe temperatury tym więcej potrzebują pożywienia. Już w okresie ostatnich pożytków, jeśli nie ma ich w wielkich ilościach przenoszą miód z części w której go gromadziły do części  która dotychczas stanowiła gniazdo czyli miejsce wychowywania nowych pszczół pozostawiając resztę na wczesna wiosna i ewentualne jej opóźnienie. W tej części w miarę obniżania się temperatury gromadzą się w kłąb, tym bardziej zwarty im niższa temperatura. W tym kłębie w którego środku znajduje się matka temperatura jest najwyższa. Ponieważ ubytek temperatury następuje także przez promieniowanie a wiec pochłanianie jej przez otaczające powietrze i ściany ula, kubatura wnęki w której znajdują się oraz rodzaj ścian pod względem jakości jako izolatora termicznego i akustycznego są bardzo ważne.  Mając to na względzie budując ul i doglądając pszczoły możemy pomóc im przez tworzenie im optymalnych warunków. Na proces zabezpieczania się i przygotowywania się pszczół do zimy nie mamy zbyt wiele wpływu ale możemy im zabezpieczyć termiczną i akustyczną izolację, której nigdy nie jest za wiele, oraz dzięki konstrukcji ula który prezentuje. Ruchoma przegroda wykonana z grubego styropianu daje doskonałą możliwość dostosowywania kubatury do aktualnej ilości pszczół i wielkości kłębu, który już zaczyna się formować w miarę obniżania się temperatury przed zimą.
Pszczelarzy, którzy zdecydowali się "zdradzić" swoje dotychczasowe przekonania związane z "klasycznymi" ale tylko od zaledwie około 100 lat ulami  ramkowymi na korzyść uli które prezentuję zadziwi jak niewiele pszczołom trzeba żeby przetrwać zimę i na wiosnę rozwinąć się w piękny, zdrowy, ogromny rój.
Tak wiec praktycznie jedynym zabiegiem jest przestawienie przegrody w odpowiednim czasie, kiedy już nie ma szans na zbieranie pożytku, jeśli ul zbudowany odpowiednio termicznie. Szczególnie ważny jest sufit ponieważ w górnej części następuje największy ubytek ciepła. Sufit stanowi warstwa dźwigarów i nakrywa. Ponieważ miedzy górna powierzchnia dźwigarów a dolna powierzchnia pokrywy zawsze jest jakiś przewiew a wiec niekorzystne warunki dla podtrzymania ciepła praktykowałem wypełnienie tej przestrzeni bardzo miękką gąbką grubości około ˝" zawarta w cienkiej folii. Miękkiej folii dlatego żeby zamknąć zawarte w niej powietrze i wypełnić wszelkie nierówności. Ma to także znaczenie antykondensacyjne. Dobowa fluktuacja temperatury i wilgotności  powoduje, ze para wodna zawarta w powietrzu pod pokrywa w określonych warunkach skrapla się co może być widoczne w postaci mokrych dźwigarów mimo że nie było deszczu. W pełni lata powinno to być usunięte ponieważ kiedy pokrywa jest nasłoneczniona nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury i mimo tej izolacji nagrzewają się także dźwigary co może być przyczyna obrywania się plastrów. Tak wiec w takich warunkach nie tylko powinno się  usunąć ta gąbkę ale zwiększyć przestrzeń przewiewu podkładając pod pokrywę jakieś małe listewki.
Jeśli wylotek był duży można zmniejszyć go do około 3 -4" przy wymiarze 5/8". Jeśli jest duży późnojesienny osyp pszczół, (pszczoły nie zdychają, pszczoły osypują się) można czasem zaglądnąć czy martwe pszczoły nie blokują wylotka. Mały patyczek wystarczy żeby wygarnąć je z stamtąd jeśli taka sytuacja zaistnieje.
Mając okno możemy obserwować formowanie się kłębu i jego wielkość. (najlepiej w nocy z latarka. Pomiędzy plastrami zobaczymy zgromadzone pszczoły.)
Dobrze usytuowane miejsce przegrody powinno zawierać wielkość kłębu plus kilka plastrów, pełnych lub już pustych. Jeśli są jeszcze pełne to i tak pszczoły pewnie nie zużyją ostatnich pełnych. Otwieranie ula i naruszanie kłębu kiedy już formuje się nie jest wskazane.
W celu zorientowania się co do gotowości rodziny do przetrwania zimy możemy zważyć ul po stronie gniazda. Jest to bardzo proste w tym typie uli ( o czym w dalszej części).. Oceniając perspektywy pamiętać przy tym należy że czym większa rodzina (kłąb) tym więcej będzie potrzebowała zapasów. Dobrym zwyczajem jest robienie notatek. Przydaje się to w  praktyce i tak zwanym doświadczeniu ponieważ doświadczenie to nie tylko ilość lat powtarzania tych samych błędów.
Tak przygotowany ul możemy pozostawić w spokoju bez dodatkowych zabiegów. Przy tej wysokości uli prawdopodobieństwo zasypania śniegiem  wylotka jest znikome chyba że usytuowanie ula jest w miejscu wielkiej zaspy. W takiej sytuacji odgarniecie śniegu z wylotka może być potrzebne. Reszta zależeć już będzie od przygotowania się do zimy poszczególnych rojów a na to poza tym co już zrobiliśmy nie mamy wpływu.

-----------------------------


ButonVideo
Copyright © 2004-2007, Wojciech Właźliński
Prawa autorskie © zastrzeżone
netpol@interaccess.com
PoloniaNet, Ule,    powrot