PSZCZÓŁKA

 

Pszczolka

Nazywam się Pszczółka. Prawda że jestem ładna? Mam bardzo dużo siostrzyczek które też nazywają się Pszczółki ale to nie znaczy że jesteśmy wszystkie takie same. Każda z nas jest bardzo ładna, każda troszeczkę inaczej ale Ty nie jesteś w stanie tego odróżnić. Nie konkurujemy z sobą o to która jest ładniejsza i nie organizujemy konkursów piękności. To jest raczej waszych kobiet ludzki przywar.

Jeśli delikatnie pogłaszczesz mnie tą strzałką którą nazywasz mysz, to zobaczysz mnie z bliska. Te zdjęcia zrobił mi Wojciech Właźliński. Zbudował nam także bardzo ładne domy, jak pałace, w których czujemy się bardzo dobrze, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczne. Obchodzi się z nami łagodnie i dba o nas. Czasem troszeczkę nas irytuje ale to tylko wtedy kiedy nam się cos pomyli w naszych konstrukcjach i musi nas poprawiać.

 

Ja i moje siostrzyczki bardzo nie lubimy myszy. W lecie potrafimy je odpędzić ale w zimie kiedy niskie temperatury zmuszają nas do bardzo małej aktywności fizycznej nie jesteśmy w stanie bronić się i nawet jedna mysz może zniszczyć mnie i cala moja rodzinę. Ta Twoja i wasza mysz jakoś, jak do tej pory, nie sprawiła mi żadnej przykrości, wręcz przeciwnie, lubię być oglądana i podziwiana. Widocznie to jest jakaś inna mysz.

 

Ja i moje siostrzyczki mamy wiele wspólnych cech. Z natury jesteśmy żywicielkami, ale także pielęgniarkami, konstruktorkami i rekonstruktorkami, dbamy o czystość i porządek w domu, dbamy i pomagamy sobie nawzajem w kłopotach. Niektóre z nas maja bardziej wyspecjalizowane funkcje, np. obronę naszego domu przed niebezpiecznymi intruzami i alarmowanie nas o tym, albo wyszukiwanie dogodnego miejsc kiedy musimy zmienić nasz dom. Jest więcej specjalizacji ale wy ludzie i tak nie potraficie się w tym wszystkim połapać i zrozumieć.

Wiemy o was więcej niż wy o nas ale wy tego także nie wiecie i niech to już tak pozostanie. Trujecie nas systematycznie, wiemy o tym, doświadczamy to i jak do tej pory część z nas, choć z trudem, jakoś daje sobie z tym radę. Przeżyliśmy wielkie kataklizmy i dawałyśmy sobie z tym rade przez miliony lat, dużo dłużej niż wy, - homo sapiens, jak się zuchwale nazywacie ale czasem miedzy sobą jedni nazywają i traktują drugich wcale nie jako sapiens lecz pogardliwie i nazywają ich Gojami. Czy wy jesteście tacy sapiens to mam często wielkie wątpliwości widząc co wy wyprawiacie, co zresztą moje siostrzyczki także zauważają.

 

Moja rodzina składa się przede wszystkim z naszej matki która dba o to żebyśmy miały potomstwo,  bo same żyjemy bardzo krotko, nas samych jako żeński rodzaj, no i męskiego rodzaju który nazywacie trutniami. Z tym męskim rodzajem to jest dosyć dziwnie. Nic on nie robi, ani to do dekoracji ani do użytku a jednak jest nam nieodzowny. Co prawda nasza matka miała z nich trochę radości ale to tak krotko i dawno ze pewnie o tym zapomniała. Ja i moje siostrzyczki wcale o to nie jesteśmy zazdrosne.

Jak już wspomniałam, jesteśmy z natury żywicielkami. Potrafimy wyżywić nie tylko swoja rodzinę ale i Twoją jeśli nie będziesz nam w tym przeszkadzał jakimiś okropnymi chemikaliami, dymem, czy gmeraniem w naszym domu. Jesteśmy wdzięczne że dałeś nam cos co może być naszym domem. Czujemy się w nim dobrze ale rożni inni podobni do Ciebie robią nam domy którymi wcale nie jesteśmy zachwycone. Jakieś oszukańcze nakładki które nas dezorientują, trzymanie w ograniczonym pomieszczeniu naszej matki, i inne wymysły którymi chlubicie się. Zupełnie nam to nie odpowiada, ale z braku innych pomieszczeń musimy do nich dostosowywać się co wcale nie przychodzi nam z łatwością.

 

Także z natury ja i moje siostrzyczki jestesmy bardzo łagodne i delikatne. Jesteśmy często ciekawe i lubimy a nawet musimy poznawać otoczenie. Tak wiec może to wydawać się Tobie natrętnym kiedy latam na około Ciebie. Nie robi to jednak Tobie żadnej krzywdy. Chcę Ciebie poznać, kim jesteś. Nawet czasem zatrzymam się na Twoim ubraniu czy ciele jeśli to jest mi potrzebne. Nie robię Ci także tym żadnej krzywdy. Może to Cię jedynie trochę łaskotać. Zostaw mnie w spokoju, daj się poznać jeśli jesteś przyzwoitą osobą. Ja tam długo nie będę i zaraz sobie odlecę a jak już nie możesz wytrzymać łaskotania to delikatnie daj mi znać że to łaskotanie nie sprawia Ci przyjemności a ja natychmiast odlecę. Nie rób mi jednak krzywdy bo wtedy potrafię być bardzo nieprzyjemna co także i mi nie sprawia przyjemności bo strącę życie.

 

Tak jak wasz żeński rodzaj a zresztą męski też, bardzo lubię słodycze i właściwie nigdy nie mam ich za wiele. Mam jednak tą przewagę na wami, że nie muszę obawiać się że utyję. Poza tym, jak obserwuje jak poruszacie się to widzę jakie jesteście ciapy. Ledwo łazicie, latać nie potraficie, z byle bardziej pochyłej powierzchni spadniecie i zabijecie się a o chodzeniu po suficie to w ogóle nie ma mowy. Po ciemku jesteście bezradni. W nieznanym terenie nie traficie tam skąd wyszliście. W porównaniu do nas jestescie straszne ciapy. Nie ma chyba takiego stworzenia które z tak małymi skrzydełkami w stosunku do swojej wagi potrafi tak sprawnie latać nawet z ciężkim pożywieniem które zbieramy, nie mówiąc już o chodzeniu po każdej powierzchni. Straszne jesteście ciapy.
Owszem, potraficie robić wiele ciekawych rzeczy ale dziwi mnie to po co to robicie. Dochodzę do wniosku że chyba po to żeby nas i samych siebie truć zabijać, unicestwiać bo wszystko to do tego prowadzi. Nawet własnego domu i najbliższego otoczenie nie potraficie utrzymać w czystości, zarówno fizycznej jak i biologicznej co was prędzej czy później całkiem zgubi. Zresztą czy to czy inna przyczyna niezależna od was, zniszczy was i być może nas tez, nie ma znaczenia. My wtedy jakoś, gdzieś, znajdziemy sobie miejsce na tej Ziemi którego jeszcze nie zdążyliście zafajdać swoimi wynalazkami a kosmiczna katastrofa nie zniszczy Ziemi całkowicie.

Wygląda na to że Sumerowie wiedzieli daleko więcej o nas i w ogóle niż  wy. Dopiero od kilku wieków zaczynacie odkrywać to co oni już wiedzieli a część z tego dopiero od kilku dziesiątek lat.

Może jednak kosmiczna katastrofa nie zniszczy Ziemi całkowicie i jeśli uda się mi i moim siostrzyczkom przeżyć będziemy starały się podkarmiać wasze resztki którym także uda się przeżyć.

 

Pszczółka, z polskiego kawałka Chicago
8. XII. 2008


Copyright © 2004-2009, Wojciech Właźliński
Prawa autorskie © zastrzeżone
netpol@interaccess.com
PoloniaNet, Ule,    powrot