Nowoczesne ule bezramkowe
CZĘŚĆ  II




WIRNIK


     Jedną z rzeczy zaskakujących początkujących pszczelarzy jest ilość miodu zebrana przez jedna rodzinę tych fascynujących owadów. Ilość ta rożni się w zależności od wielu czynników ale prawie zawsze jest zaskakująco duża. Pierwszym dla nich wrażeniem i zaskoczeniem doznanym personalnie jest moment kiedy poczują ciężar nakładki wypełnionej miodem lub pojedynczego plastra z miodni. Jeszcze silniejsze wrażenie sprawia moment wzięcia do ręki plastra z rodzaju uli które prezentuję, ponieważ plaster taki jest większy i grubszy niż z uli ramkowo-węzowych.

Jest wiele sposobów oddzielania miodu od wosku. Wybór optymalnego sposobu zależy głownie od ilości miodu do oddzielenia.  Przydomowa hodowla to od dwóch do kilkunastu uli, wg. mojego uznania. Kilka uli lub kilkanaście to dosyć dużo plastrów z miodem a wiec zastanowienie się nad wyborem optymalnego sposobu odseparowywania miodu sadze że jest potrzebne.
Oczywiście że prostszym jest kupienie bochenka chleba niż zasianie zboża, skoszenie, zebranie, wymłócenie, oczyszczenie ziarna, zmielenie i do tego jeszcze upieczenie chleba. Podobnie lecz łatwiej jest z pszczołami i miodem ponieważ pozostaje tylko oddzielenie miodu od wosku. Można także kupić sobie gotowy do spożycia miód, ale przy dzisiejszej technologii pszczelarskiej, spożywczej i rozwinięciu handlu miodem tak naprawdę  nie bardzo wiemy co jemy pod nazwa miód z wielodepartamentowych magazynów spożywczych.

Chyba już wszystko wymyślono i skonstruowano z myślą o plastrach w ramkach. Od wyciskarek, dwuramkowej ręcznie napędzanej wirówki (nawet taka jest droga i właściwie poza zasięgiem możliwości kupienia sobie przez emerytów), do wysoce skomplikowanej maszynerii nastawionej na operowanie tysiącami ramek.
Jak dotychczas nie ma czegoś taniego i efektywnego dla przydomowych pszczelarzy praktykujących hodowle w ulach tutaj prezentowanych, poza wyciskaniem. Wyciskanie jest stosowane od wieków. Jest praktyczne i efektywne bardziej lub mniej w zależności od sposobu wyciskania.

Wirnik zbiorcze Skonstruowałem i stosuje z zadowoleniem przyrząd który nazwałem sobie a muzom ”Wirnik”. Nie wiem jaka jest muza pszczelarzy a tym bardziej bogini pszczelarstwa. Zupełnie to zaniedbano we współczesnej merkantylnej pogoni za ilością sprzedanego miodu lub szukaniu sposobu na kupienie sobie urzędasow Unii Europejskiej. Może jednak kiedyś odrodzi się w pszczelarstwie trochę  „duszy” i artyzmu i znajdą tam swoje miejsce.
Konstrukcja tego przyrządu jest nieco bardziej skomplikowana w porównaniu do czegoś do wyciskania, ale nie aż tak skomplikowana żeby nie można było zrobić sobie tego w warunkach domowych bardzo tanim kosztem.

Konstrukcja.
Wiadro plastikowe nadające się do produktów spożywczych. ( w Ameryce 5 gal., standardowe, tanie i łatwo dostępne)
Perforowany lub siatkowy pojemnik mieszczący się w tym wiadrze, także „spożywczo bezpieczny”.
Ręczna wiertarka z płynna regulacja obrotów. Lepiej jest zastosować wiertarkę z bocznym kulowym łożyskiem uchwytu wiertła.
Płaskie, czołowe łożysko kulowe.
Cztery lub dwa zwykłe łożyska kulowe.
Cedzidło lub kilka cedzideł wymiarem odpowiadające średnicy pojemnika do którego spływa miód z wirnika.
Reszta, najbardziej droga a wiec niewielu może sobie na to pozwolić ..., - to nasz czas na małe adaptacje i konstrukcje.

Technika.
1.  Ustawienie wirnika na pojemniku z cedzidłem. Całość dokładnie wypoziomowana.
2.  Wlanie rozdrobnionych plastrów do perforowanego lub siatkowego pojemnika po zatkaniu otworu odpływowego w dnie.
3.  Pozostawienie na jakiś czas dla wydostanie się części pęcherzyków powietrza wraz uniesieniem w wyższe warstwy bryłek wosku i wypoziomowania grawitacyjnego tej masy.
4.  Otwarcie otworu w dnie.
Przed otwarciem tego otworu można uruchomić wirnik do wolnych obrotów dla lepszego rozłożenia sił odśrodkowych masy.
5.  Zatrzymanie obrotów i otwarcie otworu w dnie.
W początkowej fazie spływania miodu, dzięki temu że taka masa postała trochę w spokoju, miód w dolnych warstwach zawiera mniej cząsteczek wosku a wiec następuje mniejsze zatykanie cedzidła. Czas na spływanie miodu jest nieograniczony. Czym dłużej tym wolniej, tak wiec dla przyspieszenia tego procesu włącza się obroty dla dodania siły odśrodkowej do grawitacyjnej. Po wstępnym spłynięciu można dolać masę miodowo- woskową jeśli mamy tego więcej niż 5 galonów. W początkowym stadium, zresztą i zawsze, obroty winny być zwiększane stopniowo z przerwami na spłyniecie miodu. Dochodząc do maksymalnych obrotów wymagana jest wielka ostrożność ponieważ nasze małe pomyłki zwiększają możliwość decentrycznego ułożenia wirowanej masy i siła odśrodkowa może zniszczyć cały nasz cel. Niezbyt przyjemny widok byłby widząc kawałki naszego urządzenia po katach pokoju i miód na wszystkich ścianach i przedmiotach w pobliżu. Przy nawet małych objawach ekscentryczności szybkość obrotów musi być natychmiast zmniejszona. Bez tego ta ekscentryczność będzie potęgować się doprowadzając do katastrofy. Z zachowaniem ostrożności i stopniowaniu szybkości obrotów łącznie z obserwacja objawów ekscentryczności proces oddzielania miodu w wirówce jest stosunkowo szybki. Daleko wolniejszy jest proces odcedzania/filtrowania.
Zaglądniecie do cedzidła jest też wskazane dla pewności czy poziom cedzonego miodu nie zbliża się do przelewania.
Stopień separacji miodu zależy od czasu odwirowywania czyli naszej decyzji. W każdym wypadku nic nie zmarnuje się.
6.  Po decyzji że odseparowanie jest już wystarczające należy zatkać otwór w dnie, zdjąć wirnik z pojemnika z cedzidłem i ustawić go na inny pojemnik z nowym cedzidłem lub bez.
Jeśli ktoś absolutnie nie chce strącić żadnej kropli miodu, może zalać pozostaly wosk małą ilością ciepłą wody tak żeby zrobiła się z tego względnie płynna masa. Pozostały miedzy granulkami i wosku i na ścianch naczynia miód rozpuści się w wodzie i bardziej upłynni, pozwalając na lepsze wypłukanie wosku. Po jakimś czasie po otwarciu otworu w dnie zawarty w wirówce roztwór spłynie łatwo do pojenia na którym stoi wirnik. Po włączeniu obrotów na małą chwilę  wosk i całe wnętrze wirówki zostanie wypłukane z miodu pozostawiając  prawie całkowicie suchy wosk w perforowanym pojemniku i rodzaj bardzo rzadkiego syropu w pojemniku na którym wirnik stoi. Ten płyn będzie można użyć później do wypłukania cedzidła kiedy ono stanie się zbyt zatkane dla dalszego sensownego odcedzania. Uzyskany taki rodzaj syropu trzeba przechowywać w lodowce żeby uniknąć fermentacji i użyć go po wzmocnieniu cukrem do dokarmienia słabych pszczelich rodzin.

Wojciech Właźliński
1.X.2008

Ssawka CD
Copyright © 2004-2009, Wojciech Właźliński
Prawa autorskie © zastrzeżone
netpol@interaccess.com
PoloniaNet, Ule,    powrot