W dniu 20 październik, 1939r. w Środzie (Wlkp) zostało rozstrzelanych w grupie
29-cio-osobowej 10 obywateli z Zaniemyśla.
Na rozkaz kata Wielkopolski Artura Greisera, mieszkanca namiestnika Rzeszy Niemieckiej
na Kraj Warty, pochodzącego ze Środy wlkp., niemieckie plutony egzekucyjne
przeprowadziły w październiku i grudniu 1939r. grupowe, publiczne rozstrzeliwania
Polaków na rynkach, placach, ulicach miast i miasteczek wielkopolskich.
Od 17 października 1939r. Niemcy przeprowadzali w Środzie i powiecie masowe
aresztowania i rozsrzeliwania wśród polskiej inteligencji oficerów rezerwy Wojska
Polskiego oraz przedwojennych działaczy gospodarczych, społecznych i politycznych.
Aresztowano wtedy około 300 zakładników. Wszystkich ich oskarżono
o to, że moralnie są odpowiedzialni za "mordy" jakie Polacy dokonywali na miejscowych
Niemcach po wybuch II wojny światowej.
18 października 1939r. o godz. l7:00 wyprowadzono wszystkich aresztowanych
zakładników na dziedziniec więzienny aby sprawdzić obecność. 0kazało
się później, że po to ażeby spośród nich wyselekcjonować
30 osób których później skazać na śmierć. Przy tych
czynnościach aktywnie współdziałał miejscowy Niemiec, Ryszard Gewiese,
syn budowniczego, jeden z głównych współorganizatorów
i działaczy niemieckiego oddziału Selbstschutzu (samoobrony) w Środzie. Ze
skazańców na interwencję jednego z miejscowych Niemców zwolniono
jednego Polaka. Są głosy, które dziasiaj trudno sprawdzić, że ten
Polak otrzymał podczas I Wojny Światowej niemiecki "Krzyż Żalazny" i że wyłączył
go z grupy niemiecki oficer dowodzący plutonem egzekucyjnym.
Rano 20 października 1939r przeprowadzono parodię policyjnego sądu doraźnego
bo w ciągu 18 minut orzeczono 29 wyroków śmierci . Rankiem tego dnia
na Stary Rynek, gdzie miała się odbyć egzekucja spędzano Polaków.
Na miejscu kaźni - przed gmachem Sądu Powiatowego już dwa dni wcześniej osłonięto
podkładami kolejowymi ścianę, a chodnik posypano grubą warstwą piasku.
Przed tą ścianą stanął w odległości kilkunastu kroków 30 osobowy pluton egzekucyjny składający się z funkcjonariuszy żandarmerii i SS. Ten specjalny
oddział oprawców należał do jednostki SS oznaczonej nr.IV/15, przejściowo
stacjonował w pałacu arcybiskupim na Ostrowie Tumskim w Poznaniu.
Egzekucja rozpoczęła się o godz. 9:20. Zakładników wyprowadzano z
dziedzińca więziennego po 10 osób. Pierwsza dziesiątka skazańców
wyszła krokiem marszowym śpiewając głośno "Jeszcze Polska nie zginęła". Następna dziesiątka i ostatnia dziewiątka, mimo grozy sytuacji zachowała się podobnie. Skazańców ustawiano twarzą do ściany. Stanisław Madaliński z Dębicza
zerwał opaskę z oczu wołając "Żaden Madaliński nie ginął nigdy jak pies" i jeszcze zawołał " Niech żyje Polska"
Józef Mika z Zaniemyśla - pracownik Banku Spółdzielczego odwrócił
się raptownie przed oddaniem salwy odsłonił pierś i krzyknął "Jeszcze Polska
nie zginęła".
Po rozstrzelaniu każdej grupy, rannych dobijał z krótkiej broni szef miejscowego Gestapo Walter Lucken,
któremu jako zbrodniarzowi wojennemu udało się po wojnie uniknąć kary.
Po zakończeniu egzekucji więźniowie polscy załadowali ciała na konną platformę
i zakopali na łąkach pod wsią Kijewo obok tych, których
zamordowano wcześniej, już we wrześniu 1939r. Miejce to zostalo następnie zaorane.
Wśród 29 rozstrzelanych znajdowali się weterani Powstania Wielkopolskiego
z 1918-1919 roku, - kierownik wodociągów miejskich w Środzie Anzelm
Błaszyk, pracownik cukrowni inż. Szymański i kupiec Adam Woźny wszyscy ze
Środy a z Zaniemyśla pracownik Bankuu Spółdzielczego ppor.rez.Adolf
Sobieszczyk rezerwista 58 pp z Poznania.
W grupie tych 29 rozstrzelanych było: 9 nauczycieli, 6 urzędników,
3 ziemian, 3 rzemieślników, 2 inżynierów a pozostali to robotnicy
i rolnicy. Ze Środy było ich 10, z Zaniemyśla też 10, i po jednym z Annopola,
Dębicza, Krerowa, Ługowin, Murzynowa Kościelnego, Połażejewa, Sannik,
i Zimina. Pochodzenia jednej osoby nie zdołano ustalić.
Po wyzwoleniu Środy wlkp. w dniach od 4 - 7 czerwca 1945r. dokonano ekshumacji
zwłok. Komisja Sądowo-lekarska ustaliła, że zwłoki rozstrzelnych i zakopanych na łąkach Kijewskich,
w dniu 17 września 1939r. o godz.17:00 wieczorem były w mogile złożeni bezładnie.
Rozstrzelani w dniu 20.10.1939r. o godz.9:20 byli ułożemi w pewnym porządku.
W większości otrzymali rany od kul karabinowych w klatkę piersiową lub jamę
brzuszną. Natomiast czterech z nich posiadało wyraźne ślady postrzałów
w głowę z broni krótkiej co świadczy o dobijaniu ofiar przez oprawców.
Były to zwłoki: Wacława Majewskiego i Józefa Kandziory z Zaniemyśla
oraz Ignacego Kostrzyńskiego ze Środy i Stanisława Kuśnierkiewicza z Zimina.
Po zakończeniu pracy przez Komisję doczesne szczątki ofiar były złożone na
cmentarzach.
Zaniemyślanie, głownie dzięki organizacji i wsparcia materialnego (między innymi piękne dębowe trumny)
mieszkańca Zaniemysla Ksawerego Stengerta, w dniu 9 czerwca 1945r bardzo uroczyście i po
katolicku zostli pogrzebni w zbiorowej mogile na parafialnym cmentarzu w Zaniemyślu
w następującej kolejności liczac od lewej strony mogiły:
1. Właźliński Kazimierz - kierownik Szkoły Podstawowej. »»
2. Nawrocki Norbert - nauczyciel Szkoły Podstawowej
3. Kandziora Józef - nauczyciel Szkoły Podstawowej
4. Kasperski Mieczysław - funkcjonariusz policji
5. Pawlak Józef - emeryt, wachmistrz żandarmerii wojskowej
6. Bilski Stanisław - urzędnik Banku Spółdzielczego
7. Mika Józef - urzędnik Banku Spółdzielczego
8. Sobieszczyk Adolf - urzędnik Banku Spółdzielczego
9. Majewski Wacław - fryzjer
lO. Balcerowicz Florian - naczelnik Urzędu Pocztowego
Cześć ich pamięci.
Lipiec 2002