Prawda o Judeo-Polonii
Jerzy Robert Nowak

Zdawało się, że organ Michnika niczym już mnie nie zaszokuje. Dawno już Przywykłem do powtarzających się tam rozlicznych zmyśleń, manipulacji i Zniekształceń. Były takie nagminne... A jednak z zadziwieniem przecierałem oczy, nawet wzorem Kisiela poszczypywaiem się w ramie, czytając tekst ataku autorek "Gazety Wyborczej" na podręczniki do historii dr Andrzeja Leszka Szczęsniaka. Redaktorki "Wyborczej" p. Bikont i p. Kruczkowska w tekście publikowanym w numerze z 6-7 marca 1999 r. postanowiły za wszelka cenę odpowiednio "dolożyc" autorowi bardzo popularnych podręczników historii Polski dr. Andrzejowi Leszkowi Szczęsniakowi, aby napiętnowac go jako rzekomego polskiego "nacjonalistę" i "antysemitę". Zademonstrowały przy tym niebywałą porcję uprzedzeń, antypatriotycznego fanatyzmu i nienawistnictwa. Wszystko to odbiło się jednak bardzo szybko efektem bumerangu. "Gazeta Wyborcza" w pełnym zaperzenia ataku na dr. Szczęsniaka obnażyła niesamowite przejawy nieuctwa swych współpracowników i patronującego ich dokonaniom "historyka" Adama Michnika.

Szczególnie kompromitujący był styl, w jakim autorki "Gazety Wyborczej" Próbowały zanegować istnienie antypolskich planów stworzenia zdominowanego przez Żydów buforowego państwa, tzw. Judeo-Polonii.

Przypomnijmy, o co chodzi w całej sprawie Judeo-Polonii. Otóż na kilka lat przed wybuchem pierwszej wojny światowej i w czasie tej wojny w niektórych środowiskach syjonistycznych, wśród Żydów w Rosji, w Polsce i w Niemczech, zaczęły się pojawiać różne koncepcje stworzenia na ziemiach polskich buforowego państwa, zdominowanego przez Żydów. Państwa, które stałoby się protektoratem któregoś z zaborców - Rosji lub Niemiec, kosztem rdzennej ludności polskiej. Plany utworzenia tzw. Judeo-Polonii lub Judeo-Polski groziły przekreśleniem raz na zawsze szans odzyskania niepodległości Polski, umocnieniem trwałego rozczłonkowania Polski pod obcą przemocą i przy pomocy współdzialających z zaborcą Żydów. Te złowieszcze plany były wiec szczególnie przykrym wyrazem niewdzięczności części Żydów wobec Polski, kraju, który przez stulecia obdarzał nieznana gdzie indziej tolerancją i gościną Izraelitów zewsząd uciekających przed prześladowaniami do Polski.

Fałsze i pseudoautorytety

Dr Andrzej Leszek Szczęśniak przypomniał w swym podręczniku prawdę o tych tak niebezpiecznych dla Polski planach, których na szczęście nie udało się zrealizować wrogo do nas nastawionym grupom syjonistycznym. Redaktorki "Gazety Wyborczej", p. Bikont i p. Kruczkowska, próbują całkowicie zafałszować cała sprawę, negując prawdziwą informacje dr. Szczęśniaka o Judeo-Polonii. W tym celu posunęły się nawet do bezwstydnego, hucpiarskiego wręcz zafalszowania zródła, na jakim oparł się rzekomo dr Szczęśniak w opisie koncepcji Judeo-Polonii. Stwierdziły one, że powołał się na wydana w 1981 roku w Krakowie anonimowa broszurę XYZ. Każdy może zajrzeć do odpowiedniego fragmentu książki dr. A. L. Szczęśniaka [op.cit., s. 321-322), by zobaczyć, że wcale nie powołuje się na broszurę XYZ, jak mu imputują kłamczuchy z "Wyborczej". Jest tam powołanie, ale na zupełnie odmienną w treści broszurę, skądinąd bardzo filosemickiego działacza bolszewickiego, Juliana Marchlewskiego, który ściśle współdziałał z Żydami-bolszewikami Feliksem Konem i Józefem Unszlichtem. Broszura Marchlewskiego pod wymownym Tytułem Antysemityzm a robotnicy, wydana w 1918 roku w Moskwie (por. jej strona 6), zawierała cytowane przez Szczęśniaka zdanie: Gra o nacjonalizm żydowsko-niemiecki doprowadziła do absurdów syjonistów niemieckich i niektórych polskich, którzy dogadali się nawet co do tego, że Polskę zamieszkają dwa narody i zupełnie poważnie poczęli rozprawiać o tym, że dla Żydów należy tworzyć państwo w państwie. Jak widać, koncepcja Judeo-Polonii była czymś skrajnym nawet dla takiego bolszewika-filosemity, jak Julian Marchlewski. Panie Bikont i Kruczkowska całkowicie przemilczają jednak podany przez dr. Szczęśniaka źródłowy cytat z Marchlewskiego i "miażdża" dr. Szczęśniaka wypowiedzią swego naukowego "autorytetu", pisząc: Prof. Szymon Rudnicki, specjalizujący się w historii międzywojennej, zapewnia, że żaden Działacz żydowski z Polski nie wystąpił nigdy z taka propozycja (tj. Judeo-Polonii - J.R.N.), natomiast był to przed wojną jeden z najbardziej rozpowszechnionych konceptów antysemickich. Jak z tego widać, pseudoautorytet naukowy "Wyborczej" prof. Szymon Rudnicki nie doczytał nawet tekstu Marchlewskiego z 1918 roku. Dowiedziałby się bowiem z niego, że jednak byli niektórzy polscy syjoniści, którzy popierali koncepcje Judeo-Polonii.

Przemilczane świadectwo żydowskie

Redaktorki "Gazety Wyborczej", ich naczelny-"historyk" Adam Michnik i ich naukowy "autorytet" prof. Szymon Rudnicki albo zupełnie nie znają, albo świadomie przemilczają potępienie haniebnych pomysłów Judeo-Polonii, jakie zostało stanowczo wyrażone podczas trzydniowego zjazdu zjednoczenia Polaków wyznania mojżeszowego w maju 1919 roku. Przypominałem już na lamach "Słowa - dziennika katolickiego" z 24-26 marca 1995 r. relacje o potępieniu koncepcji Judeo-Polonii na tym zjeździe. "Ignoranci" z "Gazety Wyborczej" nie mogą usprawiedliwiać się więc swą niewiedzą, bo "Slowo - dziennik katolicki" czytali bardzo uważnie, aby napadać nań i deformować jego obraz. Raz jeszcze odwołam się wiec do książki opisującej przebieg tego trzydniowego zjazdu, wielkiego, a dziś tak niesłusznie przemilczanego forum, w którym wzięło udział kilkuset polskich Żydów, zdecydowanie stojących na gruncie obrony polskiej racji stanu. Polski patriota wyznania mojżeszowego, inżynier Kazimierz Sterling, w referacie wygłoszonym na wspomnianym zjeździe tak Mówił o początkach haniebnej koncepcji Judeo-Polonii: (...) Pierwszy zabrał w tej sprawie glos publicysta rosyjsko-żydowski z Odessy, Żabotinskij, który w wielu artykułach poczał dowodzić konieczności uznania na terytorium Królestwa Polskiego dwóch równorzędnych narodowości - Żydów i Polaków, i pierwszy użył nazwy Judeo-Polonii. W ten sposób koncepcja terytorialno-państwowa żydowska przetworzyła się w eksterytorialno-narodową. Naród polski pojał grożące mu niebezpieczeństwo. Idea stworzenia państwa w państwie była tym dla Polski groźniejsza, Iż mowa znacznej części masy żydowskiej jest żargon, który jest niczym innym jak zepsuta niemczyzna. do tego pnia macierzystego w miarę rozwoju powracająca, a mową Żydów - uciekinierów z Rosji - był język rosyjski, wobec tego ten napływowy żywioł przy usiłowaniu rusyfikacji kraju ze strony carskiego rządu mógł - wbrew woli samych Żydów - wywrzeć wpływ fatalny na ludność, tym bardziej że był przez rząd popierany (...). (Por. Pamiętnik I zjazdu zjednoczenia Polaków wyznania mojżeszowego wszystkich ziem polskich. Warszawa 1919, s. 28). A wiec polski patriota pochodzenia żydowskiego inżynier Kazimierz Sterling już w 1919 roku mówił o niebezpieczeństwie grożącym narodowi polskiemu na skutek pomysłu Judeo-Polonii, który dzisiejszy pseudoautorytet - prof. Rudnicki - stara się całkowicie zanegować i określić jako rzekomy koncept antysemicki (!).
Dodajmy, że Wladimir Żabotyński groził Polakom w artykułach, Iż w przypadku, jeśli nie pójdą oni na maksymalne ustępstwa wobec Żydów, to ci rozpoczną intensywne współdziałanie przeciw nim z rosyjskimi zaborcami.

Żydowskie państwo "od morza do morza"

W ślad za Żabotyńskim z kolejnym projektem Judeo-Polonii, tylko że opartej o Niemcy, wystapił we wrześniu 1914 roku powstały miesiąc wcześniej tzw. Deutschen Komittee zur Befreiung der Russischen Juden (Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich), znany później z wielu polakożerczych działńn i Pomysłów. Działania tego komitetu opisał szerzej Piotr Wróbel w, niestety Mało dziś pamiętanym studium zamieszczonym na łamach miesięcznika katolewicy "Więź" z lipca-sierpnia 1986 roku, redagowanego wówczas przez Tadeusza Mazowieckiego, którego "Gazecie Wyborczej" trudno byłoby atakować za "antysemityzm". Przypomnijmy najważniejsze fakty. Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich został powołany przez czołowych syjonistów niemieckich - Maxa Bodenheimera, Franza Oppenheimera, Adolfa Friedmanna i pochodzącego z Rosji Leo Matzkina. Stworzyli swój komitet w porozumieniu z Mimsterstwem Spraw Zagranicznych Rzeszy, które miało nadzieję pozyskać w ten sposób cały światowy ruch syjonistyczny dla niemieckich celów (wg P. Wróbel: Między nadzieją a zwątpieniem, "Der Jude" Martina Bubera wobec rewolucji i nowego ładu na świecie po I wojnie światowej, "Więź" 1986, nr 7-8, s. 74). Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich od początku zdecydowanie Przestrzegał władze niemieckie przed wskrzeszaniem państwa polskiego. Ostrzegał również przed niebezpieczeństwem polskiej irredenty niepodległościowej na obszarach zaboru pruskiego i austriackiego. Najlepszym zabezpieczeniem przed polskimi działaniami niepodległościowymi miało być, według Komitetu, proponowane przezeń Niemcom utworzenie na terenach ziem polskich dawniej zagarniętych przez Rosję państwa buforowego pod protektoratem Niemiec (podkr. w wyd. ksiazkowym - J.R.N.). Weszłyby do niego ziemie zdobyte w czasie wojny na Rosji przez Niemcy. Nowy protektorat niemiecki na trwale rozczłonkowałby ludność polską i zapobiegłby realizacji polskich aspiracji niepodległościowych.

Nowe państwo buforowe byłoby, w myśl koncepcji syjonistów z Niemiec, zdominowane przez 6 milionów Żydów z Polski i Rosji, którzy nie ograniczani odtąd żadnymi "pasami osiedlenia" staliby się siłą wiodącą nowego niemieckiego protektoratu. Byliby oni - obok l ,8 miliona Niemców najbardziej wartościowymi i lojalnymi obywatelami z punktu widzenia niemieckich władz protegujących nowe buforowe państwo. Żydzi, związani z niemiecką kulturą i językiem, dzięki swemu jidisz byliby swego rodzaju Kulturträgerami ["nosicielami" kultury - wtr. WK.] niemieckiej cywilizacji w nowym protektoracie. W skład utworzonego na terenach "od morza do morza", między Baltykiem a Morzem Czarnym, zdominowanego przez Żydów i Niemców państwa buforowego wchodziłoby razem 6 milionów Żydów, 1,8 miliona Niemców, 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów, 3,5 miliona Litwinów i Łotyszy (por. P. Wróbel: op.cit., s. 74). To około 30-milionowe państwo byłoby monarchia z niemieckim księciem Hohenzollernem z Berlina, niemieckim korpusem oficerskim w armii, niemiecka kultura i niemieckim językiem jako panującym, a wiec szczególnie łatwym do uczenia się przez Żydów. Jego stolicą byłby Lublin, ponieważ tam mieściła się niegdyś siedziba żydowskiego sejmu w czasach Polski szlacheckiej.

Groźba trwałego rozczłonkowania Polaków

Plan państwa buforowego - Judeo-Polonii był szczególnie niebezpieczny z polskiego punktu widzenia. Jego zrealizowanie doprowadziłoby bowiem do trwałego podziału narodu polskiego, z którego 11 milionów pozostałoby poza granicami nowego niemieckiego protektoratu. Te zaś osiem milionów Polaków, które znalazłyby się na ziemiach nowego państwa buforowego poddano by intensywnej germanizacji, prowadzonej przez 1,8 miliona Niemców i 8 milionów Żydów, mówiących w jidysz. Przy okazji zręcznie rozgrywano by przeciw Polakom rzeszę 5-6 milionów Ukraińców, 4 milionów Białorusinów, 3,5 miliona Litwinów i Łotyszy. Byłaby to prawdziwie śmiertelna pętla dla Polski

Prof. I- C. Pogonowski kontra pseudoautorytetom z "Wyborczej"

Tak bagatelizowana przez pseudoznawczynie historii z "Gazety Wyborczej" sprawa Judeo-Polonii zyskała odpowiednie znaczenie w dziele najwybitniejszego polskiego emigracyjnego badacza historii stosunków polsko-żydowskich profesora Iwo Cypriana Pogonowskiego. Pisał o niej w podstawowym wręcz, świetnie udokumentowanym dziele Jews in Poland. A Documentary History (Zydzi w Polsce. Dokumentalna historia, New York, dwa wydania 1993 i 1998 rok, ponad 430 stron). Warto podkreślić, że książka prof. Pogonowskiego ukazała się z entuzjastycznym wstępem słynnego amerykańskiego sowietologa żydowskiego pochodzenia Richarda Pipesa, i zyskała sobie bardzo pochlebne oceny miedzy innymi takich wybitnych historyków, jak profesorowie Norman Davies, Aleksander Gieysztor, Józef Gierowski, M. K. Dziewanowski i słynny żydowski badacz historii stosunków polsko-żydowskich, prof. Anthony Polonsky z Oxfordu. Opisując wysunięty przez czołowych syjonistów w Niemczech projekt Judeo-Polonii, prof. Pogonowski stwierdził miedzy innymi, że Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich ostrzegał niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przed odbudowywaniem polskiego państwa narodowego i przed niebezpieczeństwem ruchów polskiej irredenty na terenach zabranych Polsce przez Niemcy i Austrie.

Według prof. Pogonowskiego, Polacy mieli "najmniej skorzystać" jako naród na proponowanym przez żydowski komitet nowym niemieckim protektoracie. Jak pisał profesor Iwo Cyprian Pogonowski: Nowe państwo buforowe miało być zdominowane przez około sześć milionów żydowskich mieszkańców, podczas gdy inne narodowości byłyby sobie nawzajem przeciwstawiane. Żydzi graliby najważniejszą role dzięki ich rozmieszczeniu, kontrolowaniu przez nich handlu i wysokiemu stopniowi wykształcenia (Por. I. C. Pogonowski: Jews m Poland. A Documentary History, New York 1998, s. 297). Profesor Pogonowski Zamiescił w swej książce również szczegółowa mape projektowanego przez syjonistów nowego protektoratu - Judeo-Polonii (...). Znamienne jest, ze zdominowany przez Żydów niemiecki protektorat miał obejmować miedzy innymi takie miasta na swym obszarze, jak: Ryga, Wilno, Warszawa, Lublin i Odessa.

Na szczęście dla Polaków Niemcy ostatecznie nie zdecydowali się na realizację tak niebezpiecznego dla nas planu czołowych syjonistów z Niemiec. Plan żydowski bardzo się Niemcom podobał, ale upadł ze względów czysto wojskowych. Część niemieckich wojskowych i polityków wówczas już chciała rozgrywać kartę polska (Legiony Pilsudskicgo), widząc w pozyskaniu polskich żolnierzy zwiększenie szans na niemieckie zwycięstwo. Przypomnijmy tu superpochwalne oceny generała Luddendorffa na temat polskich wartości bojowych. Ówcześni Żydzi zaś w odróżnieniu od dziś tak bojowych Żydów z Izraela raczej nie wykazywali inklinacji i umiejętności wojskowych. Z drugiej zaś strony, Niemcy nie chcieli zbytnio angażować się na rzecz "wyzwolenia wschodnich Żydów", by zachować wolna rękę do ewentualnych rokowań pokojowych z Rosja. Według profesora Iwo Cypriana Pogonowskiego, ważną rolę w odrzuceniu tak niebezpiecznych dla Polaków projektów Judeo-Polomi odegrało bardzo krytyczne ocenienie ich przez służącego wówczas w niemieckim sztabie generalnym majora Bogdana Hutten-Czapskiego, Polaka z pochodzenia (Por. I. C. Pogonowski: op. cit.,s. 297). Wszystko to uratowało nas przed realizacja iście mefistofelicznego, zabójczego planu dla Polski. Współpracownik jednego z najbardziej wpływowych niemieckich Żydów Martina Bubera - Juliusz Berger - przyznawał później, że cała propozycja żydowskiego państwa buforowego znajdowała sęe na krawędzi zbrodniczej nieodpowiedzialności i doprowadziła tylko do wzrostu negatywnych nastrojów wobec Żydów wśród społeczności polskiej (podkr. w wyd. ksiazkowym - J.R.N.). Zdaniem Bergera, niebezpieczne było takie antagonizowanie Polaków przez pomysły Żydów niemieckich, bo nikt nie mógł przewidzieć, kto będzie miał po wojnie władze w Polsce.

Znaniecki i Koneczny przeciw Judeo-Polonii

Pomysły Judeo-Polonii odbiły się rzeczywiście bardzo negatywnie na postawach Polaków wobec Żydów, i znajdujemy ich bardzo ostre potępienie w tekstach autorów polskich. Wywodzących się z bardzo różnych obozów politycznych czy bezpośrednio nie zaangażowanych politycznie, od wielkiego historyka idei Feliksa Konecznego począwszy, po głośnego prawnika i publicystę Jerzego Kurnatowskiego i najsłynniejszego polskiego socjologa, Floriana Znanieckiego. Jerzy Kurnatowski w wydanej w 1914 roku broszurze pisał o "doktrynie Judeo-Polonii" jako o doktrynie prowokujacej antysemityzm, która tylko dlatego sie sformułowało, bo jesteśmy słabi, a słabego każdy kopać może. Pomysł Judeo-Polonii potępił nawet, jak już wcześniej wspomniałem, bolszewicki teoretyk Julian Marchlewski, skądinąd znany z bardzo ostrych ataków na wszelkie przejawy postaw antyżydowskich. Socjolog Florian Znaniecki w swym słynnym dziele Upadek cywilizacji zachodniej, wydanym w 1921 roku, ostro napiętnował tę cześć Żydów, która pojęła interesy żydowskie jako przeciwne interesom Polski i stanęła po stronie zaborców: Jako tego "najskrajniejszy wyraz" uznał plan Judeo-Polski, tj. Polski jako prowincji rosyjskiej lub niemieckiej z uprzywilejowaną żydowską mniejszością, protegowaną przez rząd zaborczy (Por. R. Znaniecki: Upadek cywilizacji zachodniej, Poznań 1921, s. 78). Słynny historyk idei Feliks Koneczny potępił koncepcję Judeo-Polonii już w wydanym w 1921 roku dziele Logos i Ethos (Poznań 1921, t. II, s. 220-222). Jeszcze szerzej zaatakował koncepcję Judeo-Polonii w swej późniejszej książce Cywilizacja żydowska (por. jej wydanie londyńskie z 1974 r, s. 331,334-337, 356-359,362-363,369,373).

Starając się maksymalnie pomniejszyć sprawę Judeo-Polonii, i ośmieszyć przypominającego ją dr. A. L. Szczęśniaka, autorki "Gazety Wyborczej" powołują się na opinię dr Aliny Calej z Żydowskiego Instytutu Historycznego. Ta bagatelizuje cały pomysł, twierdząc, że wysuneła go grupka niemieckich Żydów, a w ogóle chodziło o jedną z licznych mrzonek, poroniony pomysł grupki Żydów, który urósł u antysemitów do rozmiarów groźnego spisku. Przypomnijmy wiec dr Calej, że autorzy pomysłu Judeo-Polomi, to nie była "grupka Żydów", tylko "czołowi niemieccy syjoniści, którzy założyli swój komitet w porozumieniu z Ministerstwem Spraw Zagranicznych Rzeszy". Znaczenie tych czołowych syjonistów uwypuklone zostało na łamach znanej z filosemityzmu "Więźi" (por. P Wróbel: op. cit., s. 74). Co więcej, pomysł Judeo-Polonii (według Calej: "poroniony pomysł grupki Żydów") popierał miedzy innymi jeden z najsłynniejszych Żydów nowszych czasów, profesor filozofii i działacz syjonistyczny, Martin Buber, którego nazwisko figuruje niemal w każdej encyklopedii (por. np. Encyklopedia Popularna PWN, Warszawa 1997. s. 111). O popieraniu złowieszczego antypolskiego pomysłu Judeo-Polonii przez Bubera pisał profesor I. C. Pogonowski (op. cit., s. 297). Cala przemilcza również fakt, że pomysł Judeo-Polonii wysunął na kilka lat przed czołowymi syjonistami z Niemiec jeden z najsłynniejszych przywódców syjonistycznych w XX wieku Wladimir Żabotyński. Jak można tak deformować prawdę o historii? A deformuje ją ta sama dr Cala, która kiedyś "wsławiła się" oszczerczym pomówieniem o rzekome przejawy faszyzmu w niektórych katolickich kręgach kościelnych w Polsce, pomówieniem skrytykowanym nawet na lamach "Gazety Wyborczej"(!).

Koncepcja Judeo-Polonii, dziś tak pomniejszana czy wręcz negowana przez niektórych żydowskich i filosemickich autorów, była niegdyś głośna i powszechnie znana w kręgach politycznych. Wielu Żydów uznawało ja za swój podstawowy cel działania na przyszłość, dla niektórych była ona po prostu środkiem szantażu wobec Polaków. Tak, jak to robił na przykład jeszcze po powstaniu niepodległej Polski żydowski literat H. Glenn na lamach wydawanego przez Martina Bubera czasopisma "Der Jude". Glenn ostrzegał Polaków, Iż jeśli nie dadzą Żydom odpowiednich praw, to sami Polacy doprowadza do tego, czego się najbardziej boją - powstanie Judeo-Polonia, i Żydzi w ten sposób postarają się, by mieć współudział we władzy i móc decydować o sobie (por. P. Wróbel: op. cit., s. 82).

Już kilka lat temu pisałem o historii Judeo-Polonii na lamach "Slowa - dziennika katolickiego" (nr z 24-26 marca 1995) w artykule Haniebna karta. Bo była to rzeczywiście szczególnie haniebna karta - proponowanie przywalenia Polski na zawsze kamieniem grobowym ze strony ludzi, z których część była potomkami prześladowanych Żydów, niegdyś tylko w Polsce znajdujących schronienie przed antyżydowskimi prześladowaniami ogarniającymi cała resztę Europy. Tu znaleźli jedyny ratunek. Jak pięknie przypominał żydowski historyk Barnett Litvinoff w monumentalnym dziele The Buming Bush. Antisemitism und Worid History (London 1998, s. 92): "Przypuszczalnie Polska Uratowała Żydów od całkowitego wyniszczenia" (podkr. w wyd. ksiazkowym - J.R.N.), I właśnie dlatego tak ostro potępiali pomysły Judeo-Polonii prawdziwie patriotyczni Żydzi polscy, Polacy wyznania mojżeszowego typu inzyniera Kazimierza Sterlinga.

Nie wiem. czy coś miały wspólnego ze studiami historycznymi autorki tekstu w "Gazecie Wyborcze)", które rzuciły się z taką nieprzecietną hucpą na podręczniki historii dr. A. L. Szczęśniaka, majęcego za sobą dziesięciolecia pracy w zawodzie historyka. Rozliczne błędy i zafałszowania w ich tekście świadczą raczej o absolutnym braku przygotowania, aby zabierać głos na temat sposobów przedstawiania dziejów Polski. Na czele "Gazety Wyborczej" stoi jednak podobno "historyk" Adam Michnik. Jak widać, jednak i on nie sprawdził, i nie doczytał. Być może nim i jego podwładnymi zbyt mocno rządziła nieprzeparta chęć, by jak najszybciej i jak najmocniej "dowalić" polskiemu "nacjonałowi" dr. Andrzejowi Leszkowi Szczęśniakowi. Efekty tych uprzedzeń i nienawistnictwa są wręcz żenujące.


Jews in Poland, Documentary History. Ivo Cyprian Pogonowski, Hippocrene Books, New York, 1993. Strona 296.
Dolna część mapy obcięta dla zaoszczędzenia miejsca.


Więcej na temat Judeopolonii oraz bibliografii znaleźć można w książce Judeopolonia, żydowskie państwo w państwie polskim. Andrzej Leszek Szczesniak. Polwen, Radom, 2001


POWRÓT

netpol@interaccess.com

Index tematow historycznych PoloniaNet, strona glowna