GŁOSOWAĆ  CZY  BOJKOTOWAĆ
Wojciech Właźliński
6. VI. 2004  

Przeczytałem kilkanaście wypowiedzi z rożnych źródeł, sprowokowanych apelem p. płk..Hedy, Prezesa Światowej Federacji Kombatantów Polskich, nawołującego do bojkotu wyborów do Senatu UE.  Stary Wiarus kształtowany w innych warunkach nie uznaje częściowej ciąży.  Patriotyzm, nacjonalizm (oczywiście nie ten rodzaju hitlerowskiego), wojsko, wojna niepodległościowa, obronna w najszerszym znaczeniu swojego Narodu, - takie warunki kształtowania charakteru nie uznają częściowych ciąż.
 
Do UE i pod jej dyktando zostalismy wprowadzeni, jeszcze nie formalnie, na długo przed referendum staraniem kolaborantów z wrogim Polsce interesem, zdrajców na najwyższych stopniach rządowych a wiec na najwyższym stopniu zdrady narodowej.. Pisałem o tym w felietonie „Przestępstwa zostały dokonane.” na długo przed referendum.  Referendum było formalnością dla argumentu „Naród tak sobie życzy ”.  Sprawy poszły już tak daleko, że jestem przekonany, że nawet przy negatywnym wyniku referendum,  prędzej czy później, w taki czy inny sposób, przy istniejących warunkach rządowych osiągniętoby „legalne”  „Tak”.  Wzięcie jednak udziału w referendum uważałem za obowiązek licząc, nota bene,  naiwnie, że ten Naród, mimo że wybrał sobie dwukrotnie Stoltzman-Kwaśniewskiego na Prezydenta swojego kraju, w końcu się opamiętał.  Mimo przekonania o tym że sprawa jest beznadziejna w dalszej perspektywie, uważałem, że należy powiedzieć otwarcie i głośno  „Nie!” choćby ze względów moralnych.
 
Obecnie, przy aktualnych warunkach rządowych w Polsce, wybory do Parlamentu UE są farsa, formalnością. Nawet przy minimalnym, na większe nie liczę, stopniu opamiętania się społeczeństwa i zdawałoby się rozsądny wybór i głosowanie, rząd wprowadzi swoich przedstawicieli, kontynuując politykę „czym gorzej tym lepiej”.  Wprowadzenie kilku, więcej lub kilku mniej przyzwoitych ludzi, przy przewadze  „neo-cons” ( to taka nieco bezpieczniejsza nazwa, szczególnie po ustanowieniu, tydzień temu, specjalnego urzędu  do tych spraw w USA, zresztą w UE także)  niczego nie zmieni. Tak jak już wspomniano, nie parlamentarzyści decydują w Uni. Parlamentarzyści są po to żeby sprawiało to wrażenie demokracji, podobnie zresztą jak było i jest dalej  w Polsce.  Nie oni decydują.  „Krnąbrnych” parlamentarzystów reprezentujących  faktyczne interesy swojego państwa, nawet gdyby dostali się do Parlamentu szybko określi się nacjonalistami i antysemitami (nic gorszego jeszcze nie wymyślono) i pożegnają się z Parlamentem. (Vide  sytuacja w US... oraz w Polsce w okresie wczesano po-magdalenkowym kiedy to najbardziej przyzwoici ludzie, jeden po drugim mieli „nieszczęśliwe wypadki”, „zawały serca”, „nieznani sprawcy”  lub zostali zneutralizowani „światowa propagandą” )  Tak wiec uważam, że w obecnej sytuacji, przy składzie personalnym Rządu, Sejmu i Senatu,  sprawą honoru jest bojkot.
 
Wspominano, zarzucano, emocjonalność w niektórych wypowiedziach. Chciałbym skierować uwagę Państwa na to, że emocjonalność jest u podstaw naszego życia. Tkwi ona nawet u zwierzaków wyższych form. (to taki argument dla ewolucjonistów szukających dalej „zagubionego ogniwa”. Tylko patrzeć jak znajda go w protoplastach 12 plemion, mających „misje do spełnienia”.)  Sfera emocjonalna jest motorem naszego działania, postępowania, rozwoju. Istnieje jako pozytywny element naszego życia we wszystkich jego objawach, podobnie jak nacjonalizm począwszy od rodziny, rodu, miasta regionu, państwa, czy nawet grupy państw, o czym już wspominałem poprzednio i wiele lat temu w  „Impresjach współczesnych III.”  Zrzucenie z siebie elementu emocji daje robota, który „myśli” że jest ponad... ponieważ zrzucił z siebie to „jarzmo”. Daje robota, któremu żeby nawet wmontować karabin maszynowy zawsze będzie ułomny, bardzo ułomny.  Będzie jak komputer, któremu wprowadzono jakąś ilość danych. Wiemy jednak, że będzie tak ułomny jaka jest ilość i jakość danych, które mu wprowadzono. Komputerowcy jednak wiedzą, że jeśli „garbage in, garbage out” czyli jeśli wprowadzi się w niego śmiecie, jego „myślenie” będzie także śmieciem.  Zgoda, osoba która nie zatrąciła,  nie zrzuciła z siebie lub nawet nie stłumiła emocjonalnego elementu swojej osobowości też polega na danych które zasymilowała w swoim procesie ontogenezy, jednak zawsze będzie górować nad robotem,  któremu się zdaje...., na podstawie śmieci, które zasymilował lub które wprowadzono w niego chytrze, szczególnie w ostatnich czasach wszystkimi możliwymi wysublimowanymi sposobami, że jest ponad....ponieważ jest wolny od emocji.
Uprzedzam chcących dyskutować ten temat, że mowie o fizjologii emocji a nie patologii.
Wszystkie wypowiedzi, z wyjątkiem dobrze płatnych w „światowych mediach” są efektem istnienia i działania emocji w pierwszym rzędzie i cale szczęście że tak jest.  W przeciwnym razie bylibyśmy apatyczna, zrezygnowana, bierna masa, która objawia jedynie swoje już prawie atawistyczne cechy emocjonalne jedynie na meczach piłki nożnej.
 
Jeśli chce się w ogóle cokolwiek uratować to można to jedynie zrobić na miejscu, we własnym terenie, starając się społeczeństwu podawać wiedze w przeciwieństwie do śmieci którymi się go karmi. W przeciwnym razie śmiecie wprowadzone w umysły znajda wyraz w referendach, wyborach, jakichkolwiek wyborach. Śmiecie którymi karmi się Naród, miedzy innymi, że zmienimy cos pozytywnie u siebie na forum UE i dzięki niej  są kpina podawana z niewiarygodnym tupetem.

Prószę zwrócić trochę uwagi na Irakijczyków.  Ich walka skierowana jest przeciwko miejscowym kolaborantom wroga ponieważ wiedza, że ich wróg,  szczególnie taka potęga, może zdewastować, co w dużej części już dokonano, biologicznie i materialnie ich kraj ale bez miejscowych kolaborantów wróg nie jest w stanie opanować i administrować tak dużym zaludnionym terenem
Wie o tym płk. Heda,  wiedziano także wieki wcześniej.

Wojciech Właźliński
netpol@interaccess.com
6. VI. 2004