OPLUWACZE PŁATNI.
Internet, wspaniałe dzieło lecz trzeba nauczyć się nim “jeździć” żeby docenić jego wspaniałość. Nie jest to takie proste nawet dla zaawansowanych jego użytkowników nie tylko ze względu na ogrom możliwości jego użycia ale także ponieważ internet jest rodzajem żywego tworu rozwijającego się z bezprecedensową dynamiką i trudno nadążyć za jego rozwojem.
Strona techniczna operowania ta „maszyną” to tylko cześć sprawy.
Moje pokolenie tresowane przez pól wieku wiedziało że „pisane” to prawda a jeśli pisane w Trybunie Ludu to „święta prawda”. „Mówili w telewizji” było rzeczą która zamykała dyskusje. Oczywiście to pokolenie nie miało dostępu do innego „pisanego”, poza Marksem, Leninem, czy Historia PKWN, czy podobnymi „pisanymi”. Nawet Borysa Pasternaka (pochodzenia żydowskiego) „Doktór Żywago” był przez długi czas na indeksie mimo że miął Nagrodę Nobla.
Internet daje wielkie możliwości zarówno ludziom aktywnym jak i biernym jego użytkownikom. Aktywne możliwości mogą być twórcze i pozytywne w pełnym tego słowa znaczeniu ale także twórcze w znaczeniu swojej destruktywności. (Trochę paradoksalnie brzmi ale to nie zupełnie paradoks) Dla jednych ten sam rodzaj aktywności jest twórczy i pozytywny, dla innych niebezpieczny a wiec spotyka się z wrogością.
Dla biernych użytkowników te możliwości to zdobywanie wiedzy i ułatwianie codzienności pod warunkiem że nauczą się jeździć tym pojazdem i nauczy się rozpoznawać co, kto, dlaczego, kiedy, gdzie, jak i szereg innych rzeczy łącznie z cala gama różnych subtelności, - konsumpcja.
Dla normalnego Chrześcijanina czy nawet wyznawcy innych religii ta „aktywność destruktywna” to absurd, poza zwyrodniałymi jednostkami, cos niewyobrażalnego a jednak ona istniała, istnieje i istnieje wykorzystując internet (nie tylko) ze wzmożoną intensywnością.
Dobro i zło istniało zawsze, jego rozpoznawanie istniało zawsze i istnieje nawet wśród zwierząt. Znamienna rzeczą w ostatnich czasach jednak jest to, że niszczycielskie techniki i sukcesy w tym kierunku górują nad pozytywna aktywnością która im przeciwdziała a przynajmniej powinna przeciwdziałać. No ale cóż, dla jednych to sukces ale dla innych to tragizm.
Są jednak światełka nadziei że dobro przeciwstawi się złu. Widzę podstawy do takiej nadziei czyli zalążków indywidualnej i zorganizowanej aktywności. Pełna bierność prowadzi w prostej linii do samounicestwienia.
Prof. Wolniewicz, słyszałem dzisiaj w Radio Maryja, zwrócił uwagę we wspaniały sposób na to światełko w związku z ostatnią pielgrzymką na Jasną Górę. Światełko wskazujące drogę i dowód, że zaistniały stan polityczno-społecznego zła, który dla wielu wydaje się być już nie do naprawienia bo jest za późno, może być zmieniony. Że jednak jest pozytywna aktywność zarówno indywidualna jak i zbiorowa przy równoczesnych zdolnościach organizacyjnych. Wszystko to bez funduszy, budżetów, dotacji finansowych. Zwrócił uwagę na to że tak ogromna ilość pielgrzymów na Jasnej Górze, setki tysięcy, jak słyszałem, to efekt nie tylko indywidualnych przekonań ale i zdolności organizacyjnych. Zdolności organizacyjnych tych niewielkich grupek u samego dołu które działały spontanicznie i w sumie stworzyły tak ogromna masę Polaków zebranych w jednym miejscu, w jednym celu i jednym czasie.
Nic dziwnego że wzbudza to co najmniej zazdrość tych którzy uważają, że w Polsce jedyne święte miejsca to Oświęcim jako miejsce cierpienia Żydów i muzea Holokaustu żydowskiego a święte tematy to tematy z tym związane. Zazdrość granicząca wściekłością tych którzy uważają, że to Polacy i Chrześcijanie winni są nieszczęścia Żydów. Że to Polacy mordowali Żydów gdzie faktycznie było odwrotnie tylko nie w tym samym czasie. Polaków mordowano selektywnie, tych najwartościowszych podczas gdy z Żydów ginęli najbiedniejsi.
Nie jest wcale nowa rzeczą obwinianie ofiary, łącznie z aktualnym stanem w Palestynie, który trwa ponad pół wieku bez sprzeciwu całego świata. Tak więc nic dziwnego w aktualnej sytuacji w Polsce, że to wydarzenie na Jasnej Górze zostało zupełnie przemilczane w najwyżej nakładowych mediach.
Ilość dowodów zacietrzewienia w antypolskiej i antykatolickiej ( tej z przed Soboru W. II) działalności jest bardzo niepokojąca, nie tylko niepokojąca nas Polaków. Możnaby zacząć od tysięcy artykuł, filmów, stron internatowych, konferencji zwanych naukowymi, sympozjów, wywiadów, muzeów Holokaustu, programów szkolnych, książek i wszystkich możliwych mediów na wszystkich kontynentach, poprzez spowodowanie że ambasadorem USA w Polsce jest Żyd, do jawnej akcji zorganizowanej przez rząd Izraela na poziomie odpowiednika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, (I-MSZ). -“Internet Fighting Team” (IFT) „Internetowy Walczący Zespół”. Organizacja ta została zorganizowana wewnątrz I-MSZ i jest finansowana przez izraelski MSZ.
Istnieją już od dawna poza rządowe organizacje stworzone w tym celu ze swoimi oddziałami na całym świecie, Anty Defamation League (ADL) lub Jewish Defense League (JDL Żydowska Liga Obrony) są przykładami z największych. ( W historii tych organizacji są zbrodnicze działania.) Obecnie stworzono i zorganizowano cos w rodzaju ADL i JDL, - IFT na poziomie rządowym i finansowanym przez rząd Izraela i inne źródła.
Sadzę, że zastanawiającym dla przeciętnego internaty zaglądającego do rożnych stron internetowych ( dominiów ), szczególnie do tak zwanych blogów * jest zjawisko rożnego rodzaju wpisów które są antyżydowskie obok tego samego rodzaju wpisów (znacznie jest ich więcej) wymierzonych w wysoce nienawistny sposób przeciwko Polsce, Polakom, chrześcijanom, szczególnie Katolikom a w stosunku do Palestyńczyków w sposób wykraczający poza jakiekolwiek zasady przyzwoitości w słowach i czynach.
Osoby wyrosłe w Polsce czy to przedwojennej czy powojennej znają doskonale sytuacje w której żyli, znają Polaków, ich zapatrywania, zachowania, tendencje. Wiedza że istnieje krytycyzm zachowania się Żydów oparty na wielowiekowych podstawach.
Polaków znanych z tolerancji poczynań żydowskich nieporównywalnej z tolerancją a raczej nietolerancją innych nacji czy państw w szerokim zakresie czasu. Zastanowienie się nad tym może jedynie prowadzić dalej do konkluzji że są to prowokacje mające na celu podsuwanie materiału do oskarżania i uogólniania Polaków jako „zwierzęcych antyżydów”. (Jeśli goje to właściwie zbytecznym powinno być używanie tego przymiotnika
Obok tego także zadziwiającym zjawiskiem są wpisy osób, które wyglądają na Polaków sądząc z treści, lub wręcz podają się za takich lecz anonimowo. Forma, treść, język tych perfidnych wpisów charakteryzujących Polskę, Polaków, Katolików wskazuje znającym Polskę że to nie mógł napisać Polak, poza wyjątkami. Jest jednak wielu na świecie którzy znają język polski ale nie znają Polski i faktycznej historii Polski i te wpisy przyjmowane są jako wpisy polskiego pochodzenia.
Ta działalność jest o tyle tylko nowa o ile nowe są te blogi lecz ma swoja historie choćby tylko na przykładzie „Pogromu Kieleckiego” czy Tomasza Grossa udającego Polaka.
Działalność ADL, ta jawna i ta utajniona jest w literaturze, przynajmniej angielskiej, dosyć szeroko wyjawiona. Działalność “Internet fighting team” jako placówki rządowej aczkolwiek widoczna jest mało znana. Wyjaśnienie jej charakteru można znaleźć w j. angielskim na który przetłumaczono z hebrajskiego.
http://www.kibush.co.il/show_file.asp?num=34520
The Foreign Ministry presents: talkbackers in the service
of the State
(Ministerstwo Spraw Zagranicznych przedstawia: talkbackers(**) na służbie
Państwa.)
By: Dora Kishinevski. Calcalist. 5 July 2009
Translated for Occupation Magazine by George Malent
(Przetłumaczono dla Occupational Magazine
przez George Malenet)
http://www.calcalist.co.il/internet/articles/0,7340,L-3319543,00.html
Artykuł wyjaśnia dosyć obszernie co to jest “Internet fighting team” i sprawy z tym związane. Wygląda na to że artykuł ten nie był przeznaczony dla tych których nazywają gojami ale dla żydocentrycznych gojów jest instruktażowy także.
Dla nie znających angielskiego w skrócie w czym rzecz.
Stwierdzono, że firmy reklamowe i działy wielkich korporacji zajmujące się promocja swoich firm są w nierozerwalnej więzi. Postanowiono wiec wykorzystać płatnych „talkbackers”** w służbie państwa Izrael.
Artykuł informuje, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela jest w procesie organizowania zespołu z pośród studentów i zdemobilizowanych żołnierzy. Zespół ten ma pracować 24 godziny na dobę „around the clock” pisząc pro izraelskie teksty w internecie na całym świecie oraz w takich dominiach jak Facebook, Twitter lub Youtube. Urząd ten w ramach izraelskiego MSZ ma swój osobny budżet na r. 2009 pod nazwa “Internet fighting team”. Budżet opiewa na setki tysięcy NIS (dawny szekel) z przyrzeczeniami na zwiększenie.
Elan Shturman jest dyrektorem działu izraelskiego MSZ odpowiedzialnego za wyjaśnianie polityki rządu i osobiście odpowiedzialny za organizacje “Internet fighting team”, (IFT).
Elan Shturman tłumaczy, dobierając odpowiadające mu słowa, że ponieważ istnieje „bezgraniczna” („an endless”) ilość pro-palestyńskich stron z „ogromnym” budżetem i „powódź” wiadomości od Hamas, nazywając to „dobrze oliwiona maszyna”, celem IFT jest spenetrowanie tych miejsc i dostanie się do wewnątrz internatowych stron gdzie toczy się dyskusja w jakichkolwiek płaszczyznach i przekrojach i wprowadzanie tam pro-izraelskich głosów. Jest to misja „kontrolowania” i „wychowywania”, oczywiście gojów ale także własnej młodzieży w kierunku jak to robić.
Artykuł używa słowa „intend” czyli zamierza ale wiadomo że jest to już robione od długiego czasu przez I-MSZ mianowicie rekrutowania młodych ludzi którzy mówią obcymi językami, studiują sprawy międzyludzkiej komunikacji, nauki polityczne, prawo, a także nie aktywny personel wojskowy z podstawami w analizie informacji.
„Starsi ludzie nie wiedza jak pisać blog, jak tam działać, jakie są możliwe do zaakceptowania formy, a wiec młodzież jest bardzo użyteczna”.
Podstawową sprawa, stwierdza dalej artykuł, jest wysoka zdolność ekspresji w j. angielskim, dodając, że jednostka ta, IFT, posiada władających francuskim, szwedzkim i znających „atmosferę” tych krajów i ich internetu. Oczywiście nie tylko tych krajów o czym wiemy.
Shturman nie przeocza znaczenia pozyskania tych którzy już są aktywni w blogach.
Członkowie IFT są/będą pracownikami I-MSW, mówi Shtruman. Mają pełne wsparcie techniczne Tahila, rządowego Internet Service Provider(a) (ISP) zapewniającego cały system komputerowej infrastruktury i internetu dla rządowego aparatu.
„ Misją będzie realizowanie linii politycznej określonej przez rząd i obrona jej w internecie. To może być sytuacja w Gazie, na północy, czy gdziekolwiek zadecydowano. My zadecydujemy do którego audytorium w świecie sięgnąć poprzez internet i jaką strategię użyć żeby tam wejść a pracownicy zastosują to w polu. Oczywiście oni nie będą rozpowszechniać wiążących ich nakazów w formie w jakiej je otrzymali lecz zastosuje wskazania we własnej, indywidualnej formie. Uaktywnimy także zespół monitorujący internet, blogi, stronę BBC, czy arabskie strony.”
Nowe centrum w postaci IFT działać także będzie w imię innych interesów państwa, przemysłowym i handlowym. Zdając sobie sprawę z internatowych rozdrobnień zainteresowania ITF kładzie sobie za cel dotarcia do wszystkich z nich.
Shtruman: „Nasi ludzie nie powiedzą, Witam ,czesc, jestem z departamentu propagandy izraelskiego ministerstwa spraw międzynarodowych i chce ci powiedzieć....Oni będą mówić jako zwykli przypadkowi szperacze którzy przypadkowo wpadli na to miejsce. Będą sprawiali wrażenie przekazujących osobiste uwagi lecz będą one oparte na przygotowanych listach odpowiednich zdań, sformułowań, odpowiedzi, przygotowanych przez I-MSZ.”
Shturman nie kryje, że takie działania nie są nowa sprawą w I-MSZ. Widać wyraźnie z jego wypowiedzi miedzy liniami, że ten twór w postaci ITK to tylko usprawnienie i rozbudowanie sprawy i nie jeden tylko twór. Wskazuje także przykłady zogniskowania działań w niedalekiej przeszłości.
Czego zupełnie nie ma w tym artykule to rzecz najistotniejsza czyli gdzie kończy się niby niewinne monitorowanie, tłumaczenie, wyjaśnianie i zabieranie głosu w blogach a rozpoczynają się wszystkie poziomy terroru i jak to jest zorganizowane. Także istnienie całych zupełnie dobrze zorganizowanych i widocznie dobrze opłacanych stron internatowych usiłujących sprawić wrażenie patriotycznych lecz mający zupełnie odwrotny cel.
Na słowo „ patriotyzm” został wydany wyrok skazujący już dawno. Nieco przerwy było po ataku na wieżowce w Nowym Jorku. To jednak tylko przerwa.
Artykuł ogranicza się do sprawy internatu. Trzeba jednak być bardzo naiwnym wierząc że to tylko płatni blogerzy zorganizowani w izraelskim ministerstwie obok wolontariuszy monitorujących każdy blog.
Jak także może wyglądać opluwanie w dosłownym i fizycznym tego słowa znaczeniu przez wolontariuszy z pozarządowej organizacji można bliżej zapoznać się: ( w języku angielskim)
http://www.abc.net.au/news/stories/2009/07/06/2617502.htm?section=world
----------------------------------------
*, Blog, - internetowe dominium lub kondominium, także zwane strona internetową w której każdy może umieścić swoje „trzy grosze” widziane przez wszystkich na całym świecie, zwykle anonimowo. W ostatnich latach ta forma stała się bardzo popularna.
** talkbackers, - osoby partycypujące w blogach lub będące posiadaczami specyficznych stron internetowych.
Wojciech Właźliński
7.VIII.2009