Wizerunek kata

Pochodzil z niewielkiego polskiego miasteczka Grabowo i nazywal sie Salomon Morel.

Jakie przezycia, doswiadczenia i uwarunkowania genetyczne decyduja, ze czlowiek staje sie nieludzki? Czy w kazdym z nas drzemie potencjalna bestia? Czy gdzies w zakamarkach duszy i umyslu ludzkiego istnieje cos w rodzaju instynktu barbarzynskiego? Jaka trzeba przebyc droge, aby z ofiary stac sie katem? To ostatnie pytanie bedzie chyba najbardziej istotne w niniejszym szkicu. Wiek XX bowiem, jak okreslil to kiedys Prymas Tysiaclecia, byl wiekiem totalizmow. System totalitarny, zarowno brunatny, jak i czerwony, budowali nie tylko Hitler, Lenin, Stalin, Himmler, lecz dziesiatki pomniejszych wykonawcow ich zbrodniczych koncepcji. Niniejszy tekst bedzie proba ukazania jednego z funkcjonariuszy systemu totalnego. Czlowieka, ktorego juz samo nazwisko, wywoluje do dnia dzisiejszego przerazenie u ofiar jego „skutecznej pracy”.

„Partyzant”

To ze byl Zydem akurat nie dowodzi niczego. Ostatecznie bowiem w Urzedzie Bezpieczenstwa Publicznego bylo wielu rodowitych Polakow, ktorych czyny trudno ocenic inaczej, anizeli jako zbrodnicze.
Nie wiadomo do konca, w jaki sposob Morel przetrwal okupacje hitlerowska i zaglade Zydow. Po wojnie, bedac oficerem UB opowiadal rozne wersje. W jednej glosil, ze byl przesladowany w nemieckich obozach koncenracyjnych, co nie bylo zgodne z prawda, poniewaz w zadnym obozie nie przebywal. Amerykanski dziennikarz (zreszta zydowskiego pochodzenia) John Sack w ksiazce „Oko za oko” podaje, ze rodzina Morela zostala zlikwidowana rzekomo przez polskich kolaborantow, a brat Salomona zastrzelony (bedac podobnie jak on w partyzantce) przez Polakow. Owszem, po wojnie Morel maltretujac Polakow utrzymywal, ze jego brata zamordowali Polacy. Nie powiedzial tylko dlaczego...
W istocie bowiem Morelowa partyzantka byla zwykla kilkuosobowa banda pzestepcza, dzialajaca na Lubelszczyznie i „zyjaca” glownie z gwaltow i rabunkow. Tak przynajmniej stwierdzil Mateusz Wirwich, autor znakomicie udokumentowanej ksiazki „Lagier Jaworzno”. Wyrwich podaje, ze brata Morela za pospolite rabunki zlikwidowali ludzie Grzegorza Korczynskiego (Kilianowicza) z komunistycznej Armii Ludowej. Natomiast Salomonowi udalo sie uniknac losu brata i w ten sposob trafil do grupy Korczynskiego. Przez kilka miesiecy obieral ziemniaki w „brygadzie”. W 1943 roku skorzystal z okazji i uciekl do Zwiazku Sowieckiego, skad wrocil na ziemie polskie kilkanascie miesiecy pozniej.

Krwawy debiut

Krotki pobyt w Sowietach pozwolil Morelowi na poznanie prawdziwej wladzy w tym kraju. Wiedzac lub domyslajac sie, jak bedzie wygladala „nowa” Polska wstapil do Urzedu Bezpieczenstwa. Szybko zostal mianowany komendantem obozu w Swietochlowicach. Teoretycznie miejsce to przeznaczono dla „volksdeutschow” i „faszystow niemieckich”, w praktyce przetrzymywano tam wielu Slazakow oraz Niemcow, nie posiaajacych nic wspolnego ze zbrodniami gestapo, SS i eksterminacja w obozach zaglady. Decydowala odpowiedzialnosc zbiorowa.
Wspomniany juz wyzej John Sack poswiecil 7 lat na badania archiwalne, zbieranie relacji i dokumentacji na temat bardzo malo znanych zbrodni dokonywanych na Niemcach przez funkcjonariuszy bezpieczenstwa pochodzenia zydowskiego. Zebrany material w znacznej czesci zawiera opis sadystycznych mordow, maltretowania oraz eksterminacji wiezniow. Ze wzgledu na wstrzasajace opisy i relacje, wszystkich zainteresowanych odsylam do ksiazki „Oko za oko”. Nie wiadomo do dnia dzisiejszego jaka jest liczba zamordowanych przez Morela i zaloge obozu. Z licznych relacji wnika, ze mordowal on osobiscie. Ulubiona jego metoda bylo masakrowanie czaszki nieszczesnika drewniana noga stolka...
W Swietochlowicach, calkiem mozliwe, ze w wyniku wyczynow Morela i jego ludzi, usmiercono kilka tysiecy osob. Wielu z nich ze zbrodniami nazizmu nie mialo nic wspolnego. Eksterminowano za jezyk, ktorym sie poslugiwali, lub za zamieszkiwanie na Slasku.

Jaworzno: eksperyment na wielka skale

Towarzysze z bezpieki i partii doceniajac zapal i gorliwosc Morela, powierzyli mu nowe, „zaszczytne” zadanie. Mianowano go komendantem specjalnego obozu dla niepelnoletnich i mlodocianych wiezniow politycznych w Jaworznie. W zamysle „specjalistow” z bezpieki mial to byc nowatorski, oparty o „sprawdzone” sowieckie metody, oboz.
Socjalistyczna resocjalizacja miala objac mlodocianych, „politycznych” - czlonkow mlodziezowych szkolnych i akademickich organizacji konspiracyjnych i antykomunistycznych. Za kilka ulotek, wypisanie na murze antybolszewickiego hasla otrzymywali po kilka lub kilkanascie lat wiezienia. W aresztach bezpieki przechodzili katusze sledztwa polaczone z torturami. Propaganda na ogol nazywala ich bandytami i wykolejencami.
Progresywne wiezienie dla mlodocianych w Jaworznie umieszczono na terenie pohitlerowskiego obozu. Po roku 1945 w obozie wieziono Slazakow i Niemcow. Od 1947 roku, w ramach akcji Wisla, w transportach zaczeto zwozic Ukraincow. Dla wielu z tych ludzi wspomnienia obozowe, mialy pozostac ostatnimi w zyciu.
Czy oboz w Jaworznie mial przetracic kregoslupy tej hardej i jednoczesnie jakze polskiej mlodziezy? Czy tez towarzysze z bezpieczenstwa mieli inne, ukryte cele? Niejaki Roman Z., eks-oficer MBP ktoremu podlegal oboz w Jaworznie, otwarcie powiedzial autorowi o prawdziwych celach inicjatorow powstania obozu:
Mieli byc naszymi poddanymi, donosicielami, gotowymi pod wplywem strachu sprzedawac najblizszych i przyjaciol. Po latach „cwiczen” w obozie, rozeslani do miast, mieli tworzyc legiony kapusiow, wzmacniajac w ten sposob urzedy bezpieczenstwa, ORMO i milicje. Chciano z nich zorganizowac kadre niskoplatnych donosicieli. Ale najpierw miano zlamac ich morale, odmozgowic, wzdrzec dusze, przekonac ze polskie harcerstwo to ostoja reakcji, Pilsudski byl agentem austriackim, a dowodcy AK poplecznikami gestapo.
To bylo jedno z zadan Morela. Inne to: wpajanie permamentnego strachu, pozbawianie mlodych ludzi jakichkolwiek nadziei, lamanie godnosci i charakteru. Stosowal rozne metody.

Wy bandyci

Wysoki barczysty kapitan byl szybko zapamietywany przez wiezniow. Pierwsze transporty mlodocianych wiezniow politycznych trafily do Jaworzna wiosna 1951 roku. Salomon Morel zawsze wital nowo przybylych. W ksiazce „Lagier Jaworzno” sa relacje opisujace transporty do obozu. Jeden ze skazanych, Ryszard Mateusz, tak wspominal pierwsze zetkniecie z Morelem:(...) W mowie powitalnej, pelnej wulgarnosci rzekl: Wy bandyci. Przybyliscie tutaj aby ciezka praca zrehabilitowac sie za zbrodnie popelnione wobec Polski Ludowej. Tu obowiazuje bezwzgledna karnosc i posluszenstwo wobec przelozonych. Ten, ktory bedzie sie sprzeciwial regulaminowi - zginie!
Morel czesto i chetnie uzywal epitetu „bandyci”. Jeden z „jaworzniakow” Mieczyslaw Pawlowski zapamietal, ze: (...) Kiedy przyjechalismy do obozu, Morel stanal w rozkroku jak gestapowiec i zapytal nas za co siedzimy. Jeden z kolegow powiedzial, ze za dzialalnosc polityczna. Morel wydarl sie: Polityczni to byli przed wojna. Wy jestescie bandytami! W jednym z numerow pisma mlodocianych wiezniow „Jaworzniacy” ukazala sie podobna relacja Witolda Czerwinskiego: (...) Jestem naczelnikiem wiezienia w Jaworznie. Zaraz wam powiem po co tu przyjechaliscie. Teraz spojrzcie w gore i popatrzcie na blekitne niebo. (...)No, przyjrzeliscie sie? To dobrze, bo chcialem wam powiedziec, ze nikt z was nie zobaczy tego nieba na wolnosci. Tu zdechniecie. Ja osobiscie dopilnuje, zebyscie zdychali na suchoty. Na dowod tego, ze mowie prawde przeczytam kilka nazwisk z tego transportu. Te osoby prosto z tego miejsca pojda do bunkra na 14 dni.
Potem bil wiezniow, gdy twierdzili, ze siedza za dzialalnosc polityczna. Bil do tej chwili, gdy stwierdzili, ze sa bandytami. „Byliscie w bandach i jak bandyci bedziecie tu traktowani”. Prawdopodobnie po dwoch latach Salomon Morel zostal odwolany z stanowiska komendanta obozu, choc do 1956 roku nadzorowal Osrodki Pracy dla Wiezniow. Przez Jaworzno w latach 1951-1956 przeszlo ok. 10 tys. wiezniow.

Niedoszly azylant

Przez dlugie lata o Jaworznie i Salomonie Morelu nie mozna bylo mowic, ani pisac. Rabka tajemnicy uchylono dopiero po 1989 roku. Slaska reporterka Grazyna Kuznik dotarla do Morela, starszego pana mieszkajacego w jednym ze specyficznych osiedli Katowic, zamieszkalych glownie przez eks-funkcjonariuszy rozmaitych peerelowskich sluzb mundurowych. Uslyszala: Dzisiaj nie powinno sie w ogole wracac do tamtych spraw. To powinno byc zakazane. Zadam, aby o tym nie pisac.
Na poczatku lat 90-tych Glowna Komisja Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu wszczela dochodzenie przeciwko Morelowi w zwiazku z jego dzialanoscia w Swietochlowicach. Kilka miesiecy pozniej Morel wyjechal z kraju. Widziano go w Szwecji, gdzie przedstawial sie jako ofiara nagonki antysemickiej! Azylu politycznego nie otrzymal, a szczegolne zainteresowanie prasy szwedzkiej i niemieckiej jego osoba spowodowalo, ze musial opuscic ten kraj. Potem przez pewien czas przebywal w Izraelu, gdzie usilowal zalatwic, przez bylych ubowcow zamieszkalych w tym kraju, staly pobyt i emeryture. Plany te spelzly na niczym i swoja odyseje Morel zakonczyl w Polsce. Mimo, ze w tej chwili nie jest poszukiwany przez prokurature, ukrywa sie. Przez jakis czas mieszkal w Opolu, u swego zastepcy z Jaworzna - Franciszka P.


Opracowano na podstawie artykulu Dariusza Goszczynskiego:Wizerunek kata, Nasza Polska 12.09.1996