LEKARSTWO NA KRYZYS W RODZINIE ?

Kiedy cala rodzina zgodnym chorem stwierdza "chcemy miec psa", to dla kazdego z jej czlonkow deklaracja ta oznacza co innego.
Dzieci marzac o posiadaniu psa zwykle wyobrazaja sobie rozkosznego, pulchnego szczeniaka, towarzysza zabaw, baraszkujacego z nimi po zielonej trawce, w promieniach letniego slonca, lub po miekkich dywanach, we wnetrzu obszernego, pogodnego domu, ktorego zadowoleni i pogodni mieszkancy wolny czas spedzaja na ogladaniu telewizji, milych rozmowach z bliskimi, a dzieci na nieustannych zabawach z malym przyjacielem. W tym miejscu "wizje" dzieci i doroslych wykazuja jeszcze sporo podobienstw.
Tyle ze sielankowe marzenia - jakze czesto odbiegaja od rzeczywistosci, w ktorej to zabiegani i zdenerwowani niewiele mamy czasu dla siebie nawzajem. Pochlonieci codziennymi obowiazkami zapominamy, ze mija dzien, tydzien, miesiac, a my nie mamy czasu na odpoczynek, na wspolne rozmowy, na bycie razem. W tej emocjonalnej prozni zyjemy obok siebie, ograniczajac czesto swoje kontakty do pospiesznych powitan i pozegnan. Sytuacje ratuja niekiedy swieta lub wakacje, wspolne urlopy, choc i o nie coraz trudniej, a i wowczas czesto odrabiamy "domowe zaleglosci", zamiast wolny czas wykorzystac zgodnie z jego przeznaczeniem i umiec sie nim cieszyc.
Wspolczesna rodzina generalnie "nie ma czasu dla siebie" - problem ten pojawia sie szczegolnie wyraznie tam, gdzie nadmiar obowiazkow powoduje psychologiczne i fizyczne przeciazenia. Nieumiejetnosc odpoczywania , wylaczenia sie, zregenerowania uszczuplonego zasobu sil, a niekiedy nawet niechec do podejmowania jakichkolwiek prob ratowania siebie i rodziny - powoduja stan permanentnego stresu, napiecia, owocujacego calym bogactwem objawow, a wiec nerwic, pogorszonego samopoczucia, stanami znuzenia, zniechecenia do apatii wlacznie. Pojawiaja sie emocje negatywne, stany rozdraznienia, irytacji, zlosci, a nawet agresji - lub odwrotnie - pasywne "zapadanie sie w sobie" w poczuciu beznadziejnosci, niemoznosci, smutku i wspomnianej przedtem apatii.
Znamiennym jest fakt, ze mimo istniejacych roznic geograficznych, klimatycznych, socjologicznych, religijnych, mimo odmiennego statusu ekonomicznego, a przede wszystkim roznic psychologicznych, wspolna cecha rodzin na calym swiecie jest wlasnie chroniczny brak czasu, brak czasu spedzanego razem, cementujacego rodzine jako taka.
Wiele przyczyn sklada sie na to zjawisko, kwitowane popularnym okresleniem "kryzysu rodziny".
Niewiele rodzin pozwolic sobie moze na dopracowanie sie wlasnych, specjalnych "strategii przetrwania", i to nie tylko ze wzgledow ekonomicznych. Patrzac uwaznie wokol, dostrzec mozemy liczne przyklady rodzin dobrych, gdzie zapracowani dorosli, choc z trudem, ale utrzymuja stan psychicznej normy, jakze jednak odlegly od owego wymarzonego dobrostanu. Trzeba podkreslic, ze rodziny te swiadomie "inwestuja" - dopracowujac sie krok po kroku sposobow optymalnego bycia razem,spedzania wspolnie wolnego czasu, organizowania wypoczynku tak, by wszyscy w programie owym znalezli swe miejsce. Wiele rodzin funkcjonuje nieprawidlowo, a ludzie zyjacy tuz obok siebie pod jednym dachem, bywaja przerazliwie samotni. Nie trzeba odkrywcy, by stwierdzic, jak wiele jest wokol nas rodzin, ktorym sie "nie udalo", ktore pomimo posiadania licznych dobr materialnych, nie dostapily jednak laski bycia ...normalna rodzina. Taka, w ktorej na codzien gosci radosc, zadowolenie, satysfakcja, gdzie "bycie razem" sprawia przyjemnosc, a nie jest kolejnym uciazliwym obowiazkiem.
Psy natomiast bywaja wszedzie - w domach "dobrych" i "zlych". Dla wielu z nas to wlasnie pies jest jedyna zywa istota, ktora dostrzegla nasz powrot do domu, manifestujac swa nieklamana radosc. Tak - to wlasnie pies odczul nasza nieobecnosc, podczas gdy inni domownicy maja swoje sprawy, lub sa poprostu czy w przenosni - nieobecni.To pies okazuje swoje przywiazanie, wdziecznosc i czysta, krystliczna radosc, ktora skierowana jest do nas i tylko dla nas przeznaczona.
To my jestesmy zarazem jej przyczyna i obiektem. Domaga sie tez dostrzezenia wlasnej psiej obecnosci: wszyscy znamy te wspaniale scenki z wzglednie stalym scenariuszem , owe radosne rytualy powitan. Tak. Nie jestesmy sami. Jest z nami nasz pies. I to tak bardzo JEST.I nie dziwimy sie, kiedy ow radosny rytual powtarza sie codziennie, czekamy na to , uwazamy za oczywiste. Wzruszajaca jest sprawiedliwosc, z jaka obdarza wszystkich swym psim przywiazaniem - dla kazdego znajdzie chwilke, nikt nie przejdzie niezauwazony, nikt nie moze poczuc sie niewazny...Trudno pozostac obojetnym wobec takich objawow nieklamanego uczucia, widoku spontanicznej "zywej radosci"...
Pies zajmuje w naszym zyciu istotna pozycje i zwykle nie doceniamy , ile dla nas znaczy jego obecnosc. Pamietamy uciazliwosci codziennych, a nawet conocnych spacerow, wypominamy mu "zle wychowanie", ktore naszych pedagogicznych bledow jest rezultatem, za zle mu mamy niewinna kaluze, ktora czesto towarzyszy nadmiernemu wzruszeniu, narzekamy na psie szczepienia, choroby, na problemy z wyjazdami, feriami, swietami, gdzie trzeba Azorka zabrac ze soba, albo skapitulowac i pozostac w domu, Wiele jeszcze innych rzeczy za zle psu mamy, nie uswiadamiajac sobie faktu, ze w wielu rodzinach to wlasnie on jest glownym, o ile nie jedynym czynnikiem jednoczacym, obiektem wspolnej troski, smutku czy radosci, niepokoju czy ulgi, czynnikiem motywujacym do wspolnych dzialan, do bycia razem, dzielenia odpowiedzialnosci, ustalania strategii, porzadku dnia: kto wyprowadza, kto karmi, a kto kapie i kto ...wypedza Azorka z lozka!
Czasem to wlasnie obecnosc psa pozwala rozladowac napieta atmosfere, usunac widmo grozacej awantury, niweluje gniew i agresje, rozladowuje napiecie, normalizuje nastroj, poprostu przywraca zachwiana rownowage i przywoluje usmiech.
Bywa tez wspolnym punktem zainteresowania, obiektem dyskusji, rodzinnym "waznym tematem", poza ktorym niewiele juz zostalo do powiedzenia... Czesto jedynym miejscem, gdzie spotykaja sie dlonie bliskich sobie ludzi, jest grzbiet poglaskanego psa...