26 - 30 sierpnia 1996


Na podstawie doniesien agencyjnych


KOMENTARZ REDAKCYJNY

W 1990 roku w restauracji „Zazamcze” we Wloclawku bawilo sie kilku barczystych chlopcow. Stali przy barze i raczyli sie drinkami. W pewnym momencie do baru podszedl mezczyzna spoza grupy i równiez zamowil drinka. To nie spodobalo sie najwyrazniej jednemu z chlopcow i jak zeznaja swiadkowie, bez powodu uderzyl mezczyzne w twarz. Na dokladke kopnal go w siedzenie. Ciosy byly tak silne, ze mezczyzna przez dluzsza chwile nie mogl wstac. To rozbawilo chlopcow, ktorzy smiali sie i szydzili z poszkodowanego. W knajpie zapanowala cisza. Zaden z gosci nie smial zaprotestowac. Barczystymi chlopcami byli przeciez czlonkowie kadry narodowej bokserow, a tym, ktory popisal sie celnym ciosem byl brazowy medalista olimpijski z Seulu Andrzej Golota.
Mezczyzna poszedl do lazienki, by przemyc krwawiaca twarz, chlopcy wypili po kolejnym drinku i wyszli z baru. Za brama Golota zauwazyl, ze ma rozdarta koszule. „To wina tego sk...” - orzekl i wraz z czterema przyjaciolmi wtargnal jak burza do baru. „Gdzie jest ten sk...” - zapytal szatniarza, a ten wskazal lazienke. Mezczyzna na zadanie Goloty podal mu swoj portfel, ale bylo w nim tylko 10 tys. zl. „Moja koszula kosztowala 20 dolarow. Musisz mi dac 200 tysiecy!” - ryknal napastnik. Mezczyzna rozlozyl rece. Golota wyciagnal pistolet, na ktory otrzymal pozwolenie miesiac wczesniej i przystawil go mezczyznie do glowy. „Zdejmuj spodnie, buty, koszule, wszystko!” - rozkazal. Gdy ten byl juz w samych slipach napastnik zaczal go masakrowac. Wspomagali go czterej towarzysze.
Prokurator wszczal przeciwko Golocie sledztwo, chcac pociagnac go do odpowiedzialnosci karnej. Grozilo mu nie mniej niz 5 lat, wiec przez zielona granice uciekl z kraju. Kilka tygodni pozniej okazalo sie, ze jest w Chicago. W Polsce wydano za nim list gonczy. Rozpoczela sie jego kariera piesciarska na zawodowym ringu. Rozlozyl na deskach po kolei 23 rywali, za kazdym razem faulujac. Jednego ugryzl w szyje, innego walnal „z byka”, ostatniego polozyl na ringu bijac ponizej pasa. Za te ostatnie brewerie zostal zdyskwalifikowany.
Tydzien po tej dyskwalifikacji Golote podjal Aleksander Kwasniewski prezydent RP , syn zydowskiego ubeka Stolzmana, w progach nowojorskiego konsulatu, czyli na terenie panstwa polskiego. Bandyte przyjeto z wszelkimi honorami. O liscie gonczym wprawdzie wspomniano, lecz jako o glupstwie, ktorym nie warto dluzej zawracac sobie glowy. „Chcesz jechac do Polski? - zapytal Kwasniewski. - Nie ma sprawy, zalatwie ci list zelazny”. Jak obiecal tak uczynil. Golota pojechal do Polski, odwiedzic rzekomo chora matke.
Ktos zapyta, jakim cudem prezydent wymogl na sadzie wydanie listu zelaznego, wszak jest to podobno instytucja niezawisla? Pomijajac juz to, warto zastanowic sie nad postepowaniem prezydenta, bedacego - jak sam deklaruje - prezydentem wszystkich Polakow. Skoro on sam prawo traktuje instrumentalnie i manifestuje to na kazdym kroku, trudno spodziewac sie, ze piastujac to stanowisko zechce uwolnic Polske od niekorzystnych zjawisk spolecznych, jakimi sa wszelkie przejawy bandytyzmu, takze przestepczosc zorganizowana. Widac, ze Kwasniewski holduje obecnemu bezholowiu prawnemu, brakowi odpowiednich aktow prawnych, od nowej konstytucji poczynajac, a na nowym kodeksie karnym konczac, po to, by dla osobistych celow wykorzystywac rozgardiasz prawny w Polsce. Dzieki niemu moze np. przyholubic Golote. Bo to Kwasniewski potrzebuje dzis Goloty, a nie odwrotnie. Do czego? Ano przypomnijmy sobie do czego partyjnym kacykom w okresie PRL byli potrzebni slawni sportowcy, Irena Kirszensztajn-Szewinska, swego czasu Jerzy Pawlowski, Ryszard Szurkowski, czy slynni pilkarze i popularni trenerzy. Dla zbicia kapitalu popularnosci, wszak ludzie kochaja slynnych sportowcow, laskawiej tez spogladaja na politykow, ktorzy sie z nimi przyjaznia.
Zblizaja sie wybory parlamentarne, wiec przy okazji na popularnosci niektorych sportowcow Kwasniewski chce najwyrazniej zdobyc punkty dla swojej grupy politycznej. Kto wie jednak, czy bliska znajomosc z Golota nie stanie sie dla niego koniem trojanskim. Wszak kazdy kij ma dwa konce, a ten z Golota moze zostac wymierzony przeciwko Kwasniewskiemu. Ludzie maja dobra pamiec i ponad wszystko wola sportowcow dzentelmenow, a nie knajpianych zabijakow.
Co do Goloty, nic do niego nie mam. Predzej czy pozniej trafi na kogos, kto go nauczy ringowej kindersztuby. I nie tylko... Co zas do gangsterstwa polityczno-prawnego, jakie uprawia Kwasniewski, czuje, ze juz niedlugo wroca czasy, kiedy ten, chcac uniknac rozmow z dziennikarzami na trudne tematy, znow bedzie sie salwowal ucieczka przez okno po drabinie, jak to juz kiedys ladnie pokazala polska telewizja. Widzialem to, podobnie jak polowa Polski i doszedlem do wniosku, ze czasami slynny zydowski spryt moze byc tez rozbrajajaco naiwny. Co zas do wyborow, kwasni i smutni faceci spod znaku SDRP sami sie kompromituja na kazdym kroku. Trudno wiec spodziewac sie sukcesu, skoro wystawili do wiatru nawet swoj najwierniejszy elektorat, czyli emerytow i rencistow. Ostatnio wykazuja wielki talent w zrazaniu sobie wyborcow, odzierajac ich z wszelkich zludzen. I dobrze. Ludzie, ktorzy im zawierzyli moga nareszcie namacalnie przekonac sie, co warte sa hasla wyborcze eks-komunistow i w jaki sposob wcielane byly przez caly czas w zycie. Miejmy nadzieje, ze te wnioski zawaza przy nastepnych wyborach.

AD


  • Powrot do poczatku strony
  • Archiwum Tematow Tygodnia"
  • Powrot do strony WIADOMOSCI
  • Powrot do strony PUBLICYSTYKA
  • PoloniaNet, strona glowna
  • netpol@interaccess.com