22 -27 wrzesnia 1996


Na podstawie doniesien agencyjnych i gazet z Polski

Mroczne zagadki MSW (2)

Od czasu do czasu policja wpada na trop nielegalnego magazynu broni. Niektore naleza do organizacji przestepczych, niekoniecznie polskich, ale zdarza sie, ze arsenaly sa wlasnoscia „hobbystow”. Przy szczegolowym dochodzeniu, tak jak w 1991 roku we Wroclawiu okazalo się, ze piecze nad tym magazynem trzymal byly tajny wspolpracownik SB, ktory do chwili aresztowania pozostawal w zmowie z bylymi funkcjonariuszami tej sluzby. Okazalo sie, ze przechowywal bron na ich zlecenie. W magazynie zabezpieczono cztery pistolety maszynowe kalasznikowa i kilkanascie sztuk broni krotkiej rozmaitego kalibru. Wsrod tych ostatnich byly tez nowoczesne pistolety automatyczne produkcji zachodniej. W dalszym toku sledztwa wyszlo na jaw, ze bron przechowywano w okreslonym celu. Miala ona posluzyc do zamachow terrorystycznych. Podobne przypadki w przeciagu nastepnych lat wykryto w Warszawie, Wroclawiu, Gdansku, Toruniu, Rzeszowie i w Szczecinie.
Pod koniec kwietnia 1991 r. rzecznik ministerstwa spraw wewnetrznych wyznal na konferencji prasowej, ze ponad 90 procent obecnych pracownikow Policji Panstwowej i Urzedu Ochrony Panstwa rekrutuje sie z bylych pracownikow Milicji Obywatelskiej i Sluzby Bezpieczenstwa. (Sytuacja ta niewiele zmienila sie do roku 1996).
- Wynika to stad, ze w dalszym ciagu nie ma chetnych do sluzby w policji - powiedzial. Rok pozniej, nowy szef Urzedu Ochrony Panstwa, Piotr Naimski, byly dzialacz podziemny, w wywiadach stanal w ich obronie:
- Nie ma mowy o zadnej weryfikacji - powiedzial. - Nie przewiduje zadnych masowych zwolnien. O tym, czy dawni pracownicy SB maja tutaj pracowac zadecyduja ich kwalifikacje i lojalnosc wobec panstwa. Nic wiecej.
Stwierdzenie "lojalnosc wobec panstwa" mozna pojmowac na kilka sposobow. Takze i w taki, jaki jest akurat komu wygodny. Najlepszy przyklad Jozefa Oleksego, Wlodzimierza Cimoszewicza, czy z przeciwnego bieguna - plk. Ryszarda Kuklinskiego...
Wiele do myslenia w kontekscie powyzszego daje fakt, ze niektorzy, co znaczniejsi polscy politycy z uporem maniaka trwali na strazy archiwow zawierajacych teczki bylych tajnych wspolpracownikow SB. Wystarczy przypomniec tylko reakcje kilkudziesieciu politykow, gdy 4 czerwca 1992 roku polskim parlamentarzystom rozdano zalakowane koperty z listami nazwisk bylych wspolpracownikow SB, dzis piastujacych najzaszczytniejsze funkcje w panstwie. Biorac pod uwage brak stabilizacji politycznej w kraju, czesc politykow uznala te liste jako efekt gry politycznej. Niemniej, znalazlo sie na niej ponad 60 osob majacych wplyw na losy kraju. Weryfikacja ich dawnejszej dzialalnosci bylaby trudna, ale przeciez nie niemozliwa. A jednak, wbrew gloszonym deklaracjom, odstapiono od tego.
W kilka godzin po ogloszeniu listy agentow w dniu 4 czerwca 1992 r. -w trybie pilnym odwolano premiera Jana Olszewskiego, ktory wydal takie polecenie sporzadzenia takiej listy ministrowi spraw wewnetrzych Antoniemu Macierewiczowi. Po dymisji Jan Olszewski na forum Sejmu powiedzial:
-Polska jest nadal w rekach komunistow. Moj rzad byl pierwszy, ktory chcial odslonic dawne, tajemne powiazania ludzi, ktorzy weszli w ostatnich latach do organow nowej wladzy. Narod powinien wiedziec, ze nieprzypadkowo wlasnie w chwili, kiedy mozemy sie ostatecznie oderwac od komunistycznych powiazan, stawia sie nagly wniosek o odwolanie rzadu".
Nazajutrz po obaleniu rzadu Jana Olszewskiego premierem mianowano Waldemara Pawlaka, uczestnika obrad okraglego stolu zasilajacego ekipe Kiszczaka, a takze bylego czlonka wladz komunistycznego ZSL. Ministrem spraw wewnetrznych zostal Andrzej Milczanowski, jak sie okazuje prokurator pelniacy swoja funkcje w epoce gierkowskiej. Jeszcze tego samego dnia na stanowiska w MSW powolal bylych oficerow SB, do tego momentu pozbawionych mozliwosci pracy w resorcie. Jednym z nich byl mjr Adam Debiec, ktory wslawil sie rozpracowaniem w czasie stanu wojennego podziemnych struktur MRKS-u i aresztowaniem Ewy Kulik, dzialaczki podziemia. Natychmiast po objeciu swej funkcji przesluchiwal pracownikow Dzialu Studiow, ktorzy pracowali nad sporzadzeniem listy agentow SB. Na miejsce dyrektora Biura Ewidencji Archiwum MSW mianowano Andrzeja Bieleckiego, takze bylego etatowego pracownika SB. Kilka godzin pozniej Milczanowski zatrudnil bylego funkcjonariusza SB plk. Henryka Jasika, ktory na bezposrednie polecenie gen. Czeslawa Kiszczaka kierowal akcja palenia akt MSW.
Swiadkowie twierdza, ze przez kilka nastepnych godzin niszczono przechowywane w gmachu ministerstwa na Rakowieckiej akta bylych agentow SB i UB, zasiadajacych w lawach parlamentarnych, fotelach rzadowych i w Belwederze...
W efekcie rzady w Polsce przejela lewica i to ta jej frakcja, ktora w przeszlosci w sposob najbardziej ordynarny uprawiala sowietyzacje narodu i panstwa. Dzisiaj ci ludzie ponownie rzadza krajem. Tajemnice smierci dzialaczy opozycji demokratycznej w latach 70 i 80 znow na pewien czas pokryje kurz zapomnienia. Towarzysze ludza się, ze prawda nigdy nie wyjdzie na jaw i poki sa przy wladzy, nie przejmuja sie, iz wolnosciowe srodowiska w Polsce wciaz domagaja się wyjasnienia okolicznosci dokonanych morderstw. W przyszlym roku sa wybory do parlamentu, a efekty prac nad wyjasnieniem zbrodni stanu wojennego niewatpliwie beda mialy wplyw na ich wyniki.

A. Dudzinski


  • Powrot do poczatku strony
  • Archiwum Tematow Tygodnia"
  • Powrot do strony WIADOMOSCI
  • Powrot do strony PUBLICYSTYKA
  • PoloniaNet, strona glowna
  • netpol@interaccess.com