30 wrzesnia - 4 pazdziernika 1996


Na podstawie doniesien agencyjnych i gazet z Polski

Niemieccy antysemici

W Zabrzu graly narodowe jedenastki pilkarskie Polski i Niemiec. Znacznie bardziej interesujace od wyniku, byly wydarzenia rozgrywajace sie na trybunach. W polaczeniu z pozniejszymi doniesieniami prasowymi o skandalu w Zabrzu, sam mecz staje sie wydarzeniem marginalnym. Równiez bijatyka kibicow obu druzyn nie zbulwersowala prasy niemieckiej. Wrocmy na stadion. W czasie niemieckiego hymnu mozna bylo zobaczyc setki mlodych Niemcow stojacych z wyciagnieta reka w hitlerowskim pozdrowieniu. Pojawily sie tez transparenty w j. niemieckim, na ktorych mozna bylo przeczytac: „Witamy Was - Zydzi Schindlera”. Wznoszono okrzyki: „Bedziemy w Polsce prac Zydow”.
Stadiony europejskie od dawna sa miejscem chuliganskich wybrykow. Mozna bylo na nich zobaczyc wlasciwie wszystko. Bitwy, pozary, smierc. Nigdy jednak nie pojawily sie napisy, czy hasla antyzydowskie, nie widzielismy tez nigdy kibicow niemieckich w hitlerowskim pozdrowieniu.
Nic dziwnego, ze minister spraw zagranicznych Niemiec Klaus Kinkel oburzony tym co sie stalo, wyslal do polskiego ministra Dariusza Rosatiego przepraszajacy list. Choc mial on charakter prywatny, nalezy docenic, ze zostal napisany i wyslany. Jak tymczasem na to, co wydarzylo sie w Zabrzu, zareagowaly polskie wladze i polskie media. Tak, jakby wydarzenie o ktorym mowa, mialo miejsce w zupelnie innym kraju. Swiadcza o tym ogladane komentarze, albo ich zupelny brak, oraz calkowite milczenie polskich wladz. Jesli nawet pojawila sie jakas notka w polskich gazetach, to jej glowna cecha bylo przeslizniecie sie po temacie i nienazwanie rzeczy po imieniu. Np. korespondent „Zycia Warszawy” z Bonn, red. Michal Jaranowski piszac o sprawach uzywa okreslen: „niemieccy nacjonalisci”, „awanturnicy”, a o calym zajsciu - „wybryki”, „skandal”. Z jego korespondencji wynika, ze reakcja Niemcow - to znaczy pismo Klausa Kinkela, przeproszenie Polakow przez trenera niemieckiej druzyny, szefa niemieckiego zwiazku pilkarskiego - byla silniejsza niz Polakow. W niemieckiej prasie wiceprzewodniczacy Centralnej Rady Zydow w Niemczech Michael Friedman stwierdzil, ze organa porzadku w Niemczech „sa zbyt poblazliwe dla neonazistow i im podobnych awanturnikow”. Brak reakcji Polakow, powtorzmy to, tworzy wrazenie, jakby cale to szokujace wydarzenie nie mialo miejsca w Polsce, tylko w jakims niemieckim miescie Zabrzu, od ktorego tak niedaleko leza Oswiecim i Brzezinka.
„Gazeta Wyborcza” nie zakipiala z oburzenia. Piszacy na jej lamach dyzurni intelektualisci nie przemowili, polskie organizacje zydowskie jakby w calosci wyjechaly lub nie wrocily jeszcze z urlopow, no i to, co jest absolutnie zdumiewajace - to calkowity brak reakcji tak niezwykle aktywnego w lipcu laureata Pokojowej Nagrody Nobla - Eli Wiesela. Podobnie nieobecny okazal sie rabin Avi Weiss. W polskiej telewizji nie odbyla sie ani jedna dyskusja na ten temat. Rzecznicy prezydenta i rzadu tym razem nie mieli nic do powiedzenia.
I jeszcze jedna niezwykle charakterystyczna rzecz. Zarowno w relacjach prasowych polskich i niemieckich, w slowach przeprosin i krytyk, nawet z ust wspomnianego Michaela Friedmana, ani razu nie padlo slowo antysemityzm.
Mlodzi Niemcy, pochodzacy w wiekszosci z terenow bylej NRD, nazwani zostali skinheadami, neonazistami, awanturnikami, nacjonalistami, awanturnikami. Nikt ich nie okreslil mianem antysemitow.


Wojciech Reszczynski: Niemieccy antysemici, Nasza Polska, 19 wrzesnia 1996
Skrotow dokonano w ramach PoloniaNet - Chicago.


  • Powrot do poczatku strony
  • Archiwum Tematow Tygodnia"
  • Powrot do strony WIADOMOSCI
  • Powrot do strony PUBLICYSTYKA
  • PoloniaNet, strona glowna
  • netpol@interaccess.com